Nierentowne fotoradary, czyli nowe pomysły na karanie kierowców

Nierentowne fotoradary, czyli nowe pomysły na karanie kierowców

Pisaliśmy ostatnio sporo o fotoradarach: o tym, że są bacznie obserwowane przez NIK, o tym, jak GITD próbuje podreperować swój PR, ale wychodzi im jak zawsze i o budżecie, który miał być zasilony sporą kwotą z mandatów, a nie będzie, bowiem fotoradary nie są w stanie zarobić na siebie, a co dopiero na urzędników, czy właśnie na załatanie dziury. Zawsze się zastanawiamy, co też nasze służby i włodarze wymyślą nowego, aby ułatwić nam życie i usprawnić komunikację w naszym kraju  😉

Chyba rzeczywiście padł blady strach na wszystkich zajmujących się fotoradarami. Może dostali prikas znalezienia sposobu na dalsze łupienie nas kierowców? Może zachęcili ich nagrodą? A może pogrozili palcem i zasugerowali zwolnienia? Nie ważne jak, ważne żeby skutecznie. I oto mamy kilka nowinek. A jakże.

Antyradar Whistler 438G

Pierwszy pomysł padł zanim powstał. Posłanka Beata Bublewicz (PO) zaproponowała przed kilkoma miesiącami, aby zwiększyć wysokość mandatów dwukrotnie, bowiem obecne kary są niewystarczająco dotkliwe (motoWP.pl). Po fali oburzenia zaniechano dalszych debat na ten temat, a skupiono się na kolejnych pomysłach.

Drugi z nich to uzależnienie wysokości mandatu od zarobków, czyli tzw. system progresywny, jaki działa choćby w Finlandii, czy Szwajcarii. Największy zwolennik to wiceminister transportu Zbigniew Rynasiewicz. Jednak internauci np. na HotMoney.pl argumentują:

Polacy są durni, bogaci prowadzą własne firmy i celowo nie wykazują dochodów bo i po co ? Biznesmen mający 1 000 000 żł przychodu i np 2000 dochodu zapłąci najniższą stawkę a to że jezdzi bentleyem na firmę, mieszka w apartamencie wynajmowanym od własnej firmy to inna sprawa. Politycy wszystkie wasze genialne pomysły utrudniają życie zwykłym ludziom. Ci inteligentni mają was gdzieś 🙂

Nie ma szans na uderzenie w bogatych, bo oni są biedni. Firmy wcale dochodu nie przynoszą, tylko same koszty. Raty leasingu auta za 300 tys, rachunki za hotele, restauracje, ciuchy, biżuterię itp – wszystko w koszty firmy, żeby tylko większe, żeby tylko żadnego dochodu nie wykazać do skarbówki. I później taki ktoś bierze zaświadczenie z urzędu skarbowego o wysokości dochodu i co on biedny ma zrobić? Jak zapłacić mandat za swoje firmowe Q7?

CB radio

Mimo doniesień motoWP.pl o tym, że:

Pomysł uzależnienia wysokości mandatu od zamożności kierowcy dopiero jest formułowany, ale możliwe, że już za rok, albo dwa zostanie on wprowadzony w życie,

samo Ministerstwo Transportu w swym wyjaśnieniu ) mówi, że nie prowadzi prac nad tą ideą:

W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami odnośnie zamiarów wprowadzenia rozwiązania polegającego na  uzależnieniu wysokości mandatów od wysokości zarobków kierowców informujemy, że w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej nie są prowadzone żadne prace mające na celu wprowadzenie takich rozwiązań.

Przechodząc do trzeciego pomysłu, należy trzymać się mocno siedzenia. Okazuje się, że dzięki sprytnym urządzeniom, jak antyradary, Yanosik, czy CB radia znacznie ‘uszczupliliśmy’ planowane wpływy do budżetu z mandatów. Na dodatek, czytamy na Interia.pl, że

Yanosik

Tylko co dziesiąte zdjęcie wykonane przez fotoradar kończy się wypisaniem mandatu. Kierowcy nauczyli się sprytnie uciekać przed odpowiedzialnością.

Jak stwierdza Łukasz Majchrzak z ITD:

“W przypadku fotoradarów, tryb wykroczeniowy nie jest wystarczająco skuteczny. Musimy wprowadzić kary administracyjne, które wzorem z innych państw usprawnią funkcjonowanie sieci fotoradarów”.

A o jakich to karach mówimy? Dotkliwych, jak się okazuje, bo oprócz taryfikatora mandatów, ITD chce wprowadzić taryfikator kar administracyjnych, który miałby obowiązywać już w przyszłym roku, gdzie:

  • za nie wskazanie osoby kierującej lub brak odpowiedzi na wezwanie ITD do 800PLN
  • za nie zapłacenie kary w terminie 14 dni, za 3 wykroczenia rocznie lub uzbieranie kar na kwotę 1200PLN, kara ulega podwojeniu do 1600PLN
  • za opóźnienie wpłaty kara zostanie zwiększona do 3200PLN

Szczegóły tutaj. A może pomysłowy Dobromir znajdzie panaceum na problemy mandatowe władz?  😉

pomyslowy-dobromir-pomoze

Czy to początek końca fotoradarów? Czyżby przez antyradary?

O tym, że fotoradary nie służą bezpieczeństwu, lecz zdzieraniu kasy wiemy. Potwierdzają to liczne doniesienia, my już o tym też pisaliśmy w poście ”Polska fotoradarami stoi.. Niestety..”. Samą etyczność umieszczania wpływów z fotoradarów w budżetach samorządów pozostawmy bez komentarza. O tym, że fotoradary stoją w miejscach, gdzie często stać nie powinny też wiemy. Świadczy o tym ostatni raport NIK, choć jak wspomniał prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski:

niezgodne z prawem ustawienie fotoradaru nie zwalnia jednak kierowców z obowiązku zapłacenia mandatu za zbyt szybką jazdę.

Szczegóły na stronach Forsal.pl.

Fotoradary - mniejsze wpływy. Czyżby przez antyradary?

A czy wiecie, że zwalniamy przed fotoradarami? Urzędnicy są tym mocno zdziwieni i rośnie ich frustracja i obawy (chyba głównie o posady i premie). Jak pisze GazetaPrawna.pl, wpływy z mandatów za zdjęcia z fotoradarów maleją, a zawyżone prognozy posłużyły wyłącznie do argumentacji za zwiększeniem nakładów na inspekcję drogową. Na przestrzeni trzech kwartałów 2013 wpływy zmalały o 41%. Nie dziwi to, bo fotoradary z ponad 60 fotosów na dobę w wakacje zeszłego roku, robią teraz raptem 20. Przy tym ich część nadaje się do kosza, część jest skutecznie podważana, a część nie jest płacona. Plan zakładał kosmiczne kwoty wpływów sięgające ponad miliarda(!). Ale jak donosi GazetaPrawna.pl:

w styczniu tego roku Ministerstwo Finansów poinformowało nas, że budżet na mandatach w całym 2012 r. zarobił ok. 32 mln zł. Na koniec tego roku wpływy z tego tytułu sięgną najprawdopodobniej 80 mln – dużo więcej niż przed rokiem, ale wciąż 17 razy mniej, niż zakłada plan.

Tymczasem z 20mln PLN w 2011, kwota budżetu GITD w 2012 wynosiła już 150mln PLN. Ma być nadal utrzymywana, ale jest jeden zonk: fotoradary mogą nie zarobić na siebie, a tym bardziej na armię obsługujących je urzędników. Ciekawe, jaką bajką uraczą nas wtedy? Na razie GITD nie wie, jaka jest przyczyna niższych niż zakładane wpływów. Może więc my podpowiemy: antyradary, których używamy coraz bardziej świadomie, finezyjny Yanosik, czyli legalny antyradar będący interaktywnym komunikatorem, czy CB radia nadal spełniające swą rolę informacyjno-ostrzegawczą. A może też i po części nasza mentalność, zrobienia władzy na złość? smiley

Rejestrator GPS300, który ma wszystko kontra Prestigio 300

Czas na kolejne porównanie rejestratorów jazdy. Tym razem Prestigio 300 kontra BlackBox HD GPS300 i mam nadzieję, że nie zostanę mocno skrytykowany tym zestawieniem tak, jak przy porównaniu BlackSys CF100 z Prestigio RoadRunner 511. Wtedy zarzucono mi, że porównuję rejestratory z dwóch różnych półek cenowych. Teraz podobnie rejestratory różnią się ceną, ponieważ BlackBox HD GPS300 kosztuje 426,00zł, a Prestigio 300 tylko 207,00zł (ceny z dnia 21.11.2013). Okazało się, że ja zwyczajnie nie mam w ofercie nic pomiędzy 207, a 427 PLN. To zestawienie dało mi do myślenia i będę szukał czegoś, co fajnie nagrywa, lepiej od Prestigio, a cena będzie oscylowała wokół 300 PLN. Jak masz jakiś pomysł, albo używasz dobrego i rozsądnego cenowo rejestratora, to napisz w komentarzach.

Porównanie rejestratorów trasy z tak różnymi cenami, nie musi być nietrafione. Co prawda DVR BlackBox HD GPS300 jest dwa razy droższy od porównywanego Prestigio, ale ta różnica w cenie bierze się z dodatków, których nie będę uwzględniał w porównaniu. Chodzi o odbiornik GPS i wbudowaną drugą kamerę. To w tym teście nie ma znaczenia, porównuję i zestawiam ze sobą tylko i wyłącznie jakość nagranego obrazu z przedniej kamery.

Jak zobaczycie na filmie poniżej, połowę tańsze Prestigio nie jest bez szans, a wręcz wygrywa to porównanie. Obraz jest wyraźniejszy i ma większą rozdzielczość od BlackBoxa HD GPS300.

Prestigio 300 pewnie już znasz, bo to popularną marką, a ja sam napisałem o tym urządzeniu kilka artykułów. Teraz chciałem się skupić nieco na (właściwie niemarkowym) BlackBox HD GPS300. Na początek rozdzielczość. Producent na opakowaniu chwali się rozdzielczością 1280×480 pikseli. Jednak okazuje się, że jest to łączna rozdzielczość z obu kamer. Czyli na jedną np. przednią kamerę przypada rozdzielczość 640×480 pikseli, co jest odpowiednikiem rozdzielczości VGA. To, jak na dzisiejsze standardy (HD i Full HD), trochę mało. Mimo to śmiem twierdzić, że to niezły produkt zwłaszcza dla taksówkarzy, kierowcy busa i każdego innego pojazdu do przewozu osób. Ta kamera nagra to, co na drodze i co wewnątrz pojazdu. Awanturujący się pasażer już nie musi być anonimowy i bez winy  😉 Wbudowany GPS to świetny dodatek, który pozwoli zarejestrować trasę przejazdu, czas oraz prędkość. Wiem, wiem nie każdemu się to podoba, ale pamiętaj, że GPS można wyłączyć. Ja jednak przekonuję, że wolę zapłacić mandat za przekroczenie prędkości niż za wymuszenie pierwszeństwa przejazdu. Zresztą wiedząc, że mam rejestrator z GPS na pokładzie, który zapisuje moja prędkość, sam się bardziej kontroluję i powstrzymuję ułańską fantazję 🙂

Tabelka na koniec

Parametr Prestigio 300 BlackBox HD GPS300
Wbudowany ekran LCD 2,0” 2,7”
Polski język menu TAK NIE
Diody podczerwieni IR NIE NIE
G-Sensor NIE TAK
Czujnik wstrząsu NIE TAK
Maksymalna rozdzielczość zapisu HD (1280x720p) – jakość zapisu odpowiada ustawieniom VGA (640x480p) – jakość zapisu odpowiada ustawieniom
Wykrywanie ruchu przed obiektywem TAK NIE
Wbudowany akumulator TAK TAK
Wbudowany mikrofon TAK TAK
Kąt widzenia 1200 1400(przednia) 1200(tylnia)
Format filmów AVI AVI
Kodowanie MJPG MJPG
Wbudowany odbiornik GPS NIE TAK
Ilość obiektywów jeden dwa
Oprogramowanie do odtwarzania NIE TAK

Motocykl to samochód?! Kpina czy prawda?!

Co łączy ślimaka winniczka, marchew zwyczajną i motocykle? Unia Europejska i buble prawne. Chyba każdy pamięta, kiedy ślimaka winniczka uznano za rybę lądową (DziennikBałtycki.pl), marchew zwyczajną za owoc (FSAI), a teraz uwaga: motocykl nie jest już motocyklem. Motocykl to samochód, a dokładniej pojazd samochodowy (PrawoRzeczpospolita.pl) Nie wiedzieliście? Przecież to jest logiczne i samo przez się rozumie smiley

Ślimak to nie ryba

Ten absurd będzie nie na rękę przedsiębiorcom, którzy wykorzystują motocykl do celów służbowych. Niestety fiskus położy łapę na części kosztów, których już nie będzie można odliczać – tylko część podatku podczas zakupu maszyny, zaś od paliwa dosłownie nic (HotMoney.pl)

Marchew to nie owoc

My jednak zawsze znajdziemy coś na osłodę. Naszym motocyklistom oferujemy doskonałe intercomy i zestawy do komunikacji motocyklowej, skuteczne i sprawdzone alarmy do motocykli, czy rewelacyjne immobilisery. Jeśli nie wszystkie, to przynajmniej część kosztów poniesionych na ich zakup będzie można odliczyć. Dodatkowo, przy zakupie niektórych modeli alarmów dostaniemy zniżkę u ubezpieczyciela. O szczegóły pytaj w naszym sklepie motoryzacyjnym. Zapraszamy!

Motor to nie samochód

Zmiana na stanowisku serwisanta w Hadron

Z przykrością informuję, że od 18 listopada 2013 roku na stanowisku serwisanta firmy HADRON nie ma już, cenionego przez wielu klientów za fachowość, Piotra Korniluka. Nieobecność Piotra w serwisie jest być może czasowa, ale też bliżej nieokreślona. Jednocześnie informuję, że zastępstwa Piotra na stanowisku serwisanta podjął się Bogdan Banach i z pomocą reszty załogi HADRON postara się utrzymać płynność, w tym dość istotnym dziale firmy.

Stali klienci wiedzą, że prócz samej sprzedaży elektroniki użytkowej do samochodów, nasza firma oferowała dość mocne wsparcie techniczne w zakresie, montażu i użytkowania oferowanego przez nas sprzętu. Co więcej, pomoc serwisanta często wychodziła po za ramy naszej stałej oferty handlowej, co było niewątpliwym atutem firmy HADRON.

Dołożymy wszelkich starań, aby utrzymać dotychczasowy poziom wsparcia i obsługi serwisowej. Jednak szczególnie w pierwszym okresie zmiany serwisanta, prosimy o wyrozumiałość i spojrzenie łaskawszym okiem, gdyby czegoś nie udało zrobić się „od ręki”, czy w oczekiwanym czasie.

Kontakt do serwisu pozostaje bez zmian
tel: 604 977 505 / 22 633 47 58 / 22 663 12 50
e-mail: serwis@hadron.pl

Zapłać mandat, a trafisz do sądu! Albo kup antyradar!

Fotoradar robi Ci fotkę. Widać było flash, więc wiesz, że mandat przyślą lada dzień. Otrzymujesz mandat karny pocztą. Płacisz przelewem i voila. Uszczuplili nam co prawda budżet o parę stówek, ale co z głowy, to z myśli. Jak się jednak okazuje, to nie koniec naszych kłopotów. Dlaczego?

Mandat z fotoradaru dostajemy zwykle po kilku tygodniach, a nawet miesiącach od momentu pstryknięcia nam zdjęcia. Trzeba przy tym wskazać, kto prowadził ileś tam czasu wstecz nasz pojazd. W ciemno! Trzeba baaardzo uważać, ponieważ błędne wskazanie kierowcy może skończyć się oskarżeniem o składanie fałszywych zeznań. A wtedy grozi nam kara do trzech lat pozbawienia wolności oraz grzywna! Jak to możliwe?!

Kodeks karny Art. 233 - składanie fałszywych zeznań

Taka sytuacja może mieć miejsce (i ma), z racji tego, że zarówno straż miejska, jak i Inspekcja Transportu Drogowego przysyłają mandaty bez załączonego zdjęcia z fotoradaru. Właściciel auta musi wydedukować, kto w danym dniu prowadził auto i wskazać, na kogo będzie mandat. Takie działanie miało ukrócić handel punktami karnymi.

Jak donosi hotmoney.pl:

Na takim postępowaniu nie zostawiają suchej nitki rzeczniczka praw obywatelskich Irena Lipowicz i prokurator generalny Andrzej Seremet, którzy uważają, że nim właściciel wskaże winnego, to powinien mieć szansę obejrzeć zdjęcie. Tymczasem ITD zdjęć nie wysyła, bo oszczędza na… drukowaniu.

Skutkiem takiego procederu są pierwsze sprawy karne. Szczegóły tutaj, zaś komentarz Jerzego Pilczyńskiego z działu prawnego „Rzeczpospolitejtutaj.

A wystarczy mieć antyradar, który w porę ostrzeże przed czyhającym na nas niebezpieczeństwem. Nie będziemy się denerwować, nie stracimy pieniędzy, nie będziemy włóczyć się po sądach. Pełne odprężenie. Przekonaj się! Odwiedż nasz sklep motoryzacyjny online i wybierz coś dla siebie. Nie wiesz, który model jest wlaściwy? Skontaktuj się z nami – podpowiemy najlepsze rozwiązania!

Fotoradar vs. emerytka 1:0. Antyradar na ławce rezerwowych?

O tym, że fotoradary służą do łupienia kierowców i łatania dziury budżetowej wiemy nie od dziś. Potwierdzeniem tego są kolejne doniesienia z Warszawy, gdzie emerytka jadąc Pandą przekroczyła prędkość w Łomiankach, za co została ukarana mandatem 300PLN. Oczywiście starsza Pani przyznała się do popełnienia wykroczenia, mandat przyjęła, chciała zapłacić, ale z racji lichej emerytury udała się do GITD w celu rozłożenia owego mandatu na raty. I tu otrzymała odpowiedź:

W ocenie organu ograniczenie wydatków przez stronę na potrzeby, które nie są niezbędne do życia, np. opłat za paliwo, powinno umożliwić zobowiązanej do jednorazowej zapłaty nałożonej kary

A ponadto:

 (…) wskazane przez stronę we wniosku, że jest osobą samotną, w podeszłym wieku, mającą problemy zdrowotne (…), nie może przesądzić o konieczności zastosowania wnioskowanej ulgi. (…) Umorzenie bądź rozłożenie na raty kary pieniężnej ma charakter wyjątkowy

Urzędnicy GITD przypomnieli emerytce, że wartość jej majątku “znacznie przekracza nałożoną karę grzywny”. Mieli na myśli mieszkanie 38 m2 i Fiata Panda (2006). Wychodzi na to, że biadolenie pani Mirosławy nic nie pomoże, ma zapłacić 3 stówy dbając tym samym o interes publiczny. W końcowym uzasadnieniu GITD napisało:

Główny Inspektorat Transportu Drogowego wyjaśnia, że interes publiczny należy rozumieć jako potrzebę zapewnienia maksymalnych środków po stronie dochodów w budżecie państwa, ale również jako ograniczenie jego ewentualnych wydatków, np. na zasiłki dla bezrobotnych czy pomoc społeczną

Pełny artykuł i szczegóły zdarzenia znaleźć można tutaj.

Jeremy Clarkson - Styl Jazdy Na Emeryta Demotywator

No tak, przyjazne państwo stoi zawsze po stronie obywatela, choćby nie wiadomo co. Patrząc na ilość czasu, jakie GITD spędziło na dogłębnej analizie przychodów i wydatków ukaranej emerytki, ilość energii, jaką włożono w jakże wyczerpującą korespondencję (w sumie rok czasu (!)) i na końcowy kolejny negatyw, disrespect, czy po prostu plamę na PiaRze, aż ciśnie się na usta, aby ktoś tam puknął się w czoło.

Historia pokazuje też, że antyradary nie każdy jeszcze ma. Młodsze pokolenie wie do czego służą i efektywnie ich używa. Apelujemy więc o dzielenie się wiedzą również ze starszyzną!

Jest jednak drugie dno całego zdarzenia. Z relacji dowiadujemy się, że owa emerytka to

Pani Mirosława lat 77. Od 32 jest rencistką drugiej grupy. Ma jaskrę, arytmię serca i nadciśnienie. W ubiegłym roku jechała z Warszawy do sanatorium w Kołobrzegu własnym Fiatem Panda

No i właśnie, czy to nie jest zbyt lekkomyślne i nieodpowiedzialne ze strony pani Mirosławy, że siada sama za kółko w – nie ukrywajmy – podeszłym wieku, gdzie jej dolegliwości to tykająca bomba zegarowa, która wybuchając może narazić na utratę zdrowia i życia innych uczestników ruchu drogowego. Przy tym, jak widać nasza emerytka ‘nie żałuje Pandzie zupy’ i całkiem nieźle ją popędza, przekraczając dozwoloną prędkość. Nie dziwi to, bowiem z Warszawy do Kołobrzegu jest parę ładnych kilometrów, a może po prostu nie widziała znaków?

Nawet jak nie masz nic do powiedzenia, to w TV zrobią tak, że będziesz miał o czym mówić

Przyzwyczaiłem się już do tego, że średnio raz w miesiącu różni redaktorzy, czy to z magazynów, czy z TV, pytają mnie o zdanie na ten, czy inny temat związany z gadżetami motoryzacyjnymi. Nie ukrywam, że jest to dla mnie duża frajda, bo zawsze jest coś, o czym warto powiedzieć szerszej publiczności.

Tym razem jednak nie było tak łatwo. Reporter z TVN Turbo, chciał ze mną porozmawiać o darmowych aplikacjach na smartfony i tablety, które to oprogramowanie informuje o korkach, utrudnieniach na drodze, czy reorganizacji ruchu. Fajnie, tylko ja takich darmowych aplikacji nie mam w ofercie. Jak ofertować, sprzedawać coś, co jest darmowe? No cóż, musiałem sięgnąć do wiedzy spoza firmy Hadron i okazało się, że coś tam mam do powiedzenia wink

Otóż od wielu lat sprzedaję urządzenia Yanosik, swoją drogą naprawdę dobry system wzajemnej wymiany informacji i ostrzegania się kierowców. Yanosik istnieje również jako darmowa aplikacja na tablety, czy smartfony i właśnie na tych urządzeniach, prócz informacji o zdarzeniach, dostepne są dane o natężeniu ruchu na danej drodze. Yanosik umożliwia nawet nawigowanie i wyznaczenie trasy omijającej owe utrudnienia.

Co prawda nie wiem, czy aplikacja uwzględnia chwilową reorganizację ruchu (np. zmianę ulicy na jednokierunkową), choćby związaną z Dniem Wszystkich Świętych. Nie zmienia to jednak faktu, że Yanosik jest dużym ułatwieniem w dotarciu do celu.

Zobacz materiał z Raportu

Należy też pamiętać, że z tym Yanosikiem, to nie do końca taka darmówka. Aplikacja musi pobierać/ wysyłać dane z i do serwerów producenta w trybie online. To zużywa nasz transfer danych i w zależności od taryfy operatora GSM może różnie, ale jednak – kosztować.

Paweł Ślubowski

 

Lans fotoradarowy GITD i drastyczna ofensywa medialna KRBRD

Fotoradary to temat rzeka, temat zapalnik, temat niemal mistyczny. O gęstej sieci ponad 600 bezdusznych skrzynek robiących nam zdjęcia i o sensowności ich lokalizacji można pisać epopeje. O celach, jakie miały zrealizować fotoradary lepiej już nie mówić, szkoda strzępić jęzora. My wiemy, że służyły i służą do łupienia kierowców i tym samym łatania naszymi pieniędzmi dziury budżetowej. Władza idzie w zaparte mówiąc, że służy to naszemu bezpieczeństwu. My kierowcy zdania nie zmienimy, nie ma ku temu przesłanek, więc władza zechciała spróbować perswazji medialnej.

GazetaPrawna.pl

Oto rusza do boju kampania GITD, która oficjalnie ma zachęcić kierowców do płacenia mandatów przez Internet (via ich mega wypasione systemy). Nieoficjalnie chcą nas uśpić i wmówić, że fotoradary to najwspanialsza rzecz pod słońcem i lepiej trafić nie mogliśmy (szczegóły kampanii w GazeciePrawnej.pl). Przy tym nie chcą abyśmy kwestionowali słuszność ich wystawienia, bowiem wpływy do budżetu z mandatów nijak mają się do prognoz, głównie przez niską ściągalność grzywien. O liczbach można przeczytać w kolejnym artykule GazetyPrawnej.pl.

Dziennik.pl

I tymże uzasadnieniem GITD pozyskało bagatela 4 mln PLN netto na kampanię lansującą fotoradary i ich samych. Cyrk będzie trwał do października 2015, więc chyba przyjęli taktykę ‘zdartej płyty’ i będą przez kolejne 24 miesiące gnębić nas banialukami w radio, telewizji, prasie, na konferencjach i poprzez nową stronę internetową (WOW!). Szczegóły dotyczące kampanii przytacza sam rzecznik GITD Alvin Gajadhur na stronach Dziennika.pl. A my szare żuczki i tak, jak słyszymy ‘fotoradary’, myślimy antyradary. I tak już pewnie zostanie. Na deser kolejny argument, który daje do myślenia, czy aby pieniądze powinny trafić na budowanie PR'u GITD. Mianowicie ostatnie wyczyny ich pracowników, którzy służbowym samochodem złamali w ciągu 12 minut jazdy przepisy ruhu drogowego łącznie na 35 punktów karnych: Filmik można znaleźć na Sfora.pl. Obsmarowały ich już też media, w tym TVN:

[youtube link=”http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=XDNUCB4zaEk”]

GITD na swej stronie wydało stosowne oświadczenie:

Oświadczenie (Dodano: 05/11/13)

W związku z otrzymaniem nagrania pojazdu GITD, którego kierujący złamał przepisy ruchu drogowego informujemy, że:
1.GITD podjęło natychmiastowe działania mające na celu ustalenie, kto z pracowników kierował pojazdem służbowym uwiecznionym na przesłanym nagraniu.
2.W stosunku do pracownika zostanie w trybie pilnym wszczęte postępowanie dyscyplinarne.
3.Biuro Spraw Wewnętrznych GITD przeprowadzi osobne czynności wyjaśniające w związku z popełnionym wykroczeniem.

Jest jednak instytucja, która stara się nie odstawić szopki i proponuje zgoła inne podejście. Mowa o KRBRD (Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego), która uruchomiła „kampanię społeczną na rzecz poprawy bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego ZWOLNIJ!”. Tytuł ma chyba wszystkie tytuły pod sobą, ale nie czepiajmy się nazewnictwa. Chodzi o „10 mniej robi różnicę. ZWOLNIJ!”, czyli krótkie filmiki przedstawiające wypadki przy prędkości 60 i 50km/h. Rzeczywiście głośno o tym i w TV i w radio. Pociągną ten temat do 6 grudnia, a realizacja i przygotowanie całości są naprawdę obiecujące. Fakty liczbowe, dobry montaż, drastyczne zdjęcia to wszystko wywołuje emocje i zmusza do refleksji. Koszty? Cóż: produkcja filmów to 800 tys. zł, koszt ich emisji w mediach to ~ 8 mln zł. Na szczęście część kosztów pokryły środki z Unii Europejskiej. Więcej informacji o kampanii i ciekawych danych liczbowych można też znaleźć na TVN24.pl.

Kampania KRBRD "10 mniej ratuje życie Zwolnij!

Cel takich przedsięwzięć jest słuszny: ratować ludzkie życie, które jest bezcenne. Ale czy tak naprawdę nie jest to etap gaszenia pożaru? Dlaczego wpływają na nas, kierowców, pieszych, użytkowników dróg dopiero teraz? Nie lepiej iść z duchem czasu i prowadzić odpowiednie kształcenie już maluchów w przedszkolach, dzieci w szkołach, po kursantów zdających na prawko? Nie musi to być od razu zmiana w programie nauczania MEN, ale niechby zaczęli od prelekcji, pogadanek, spotkań z policjantami, sanitariuszami, WORD’owcami. Przecież wiadomo, że „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.

Najlepsze antyradary - Warszawa

Jazda samochodem jest coraz bardziej przerąbana

Płatne strefy parkowania, płatne autostrady, coraz większy tłok, korki, na ulicach i coraz większe w związku z tym ograniczenia. Wszytko to powoduje, że coraz paskudniej jest być kierowcą. Zresztą, za kawałek dojdzie jeszcze konieczność bezwzględnego zatrzymywania się przed przejściem dla pieszych nawet, jak pieszy dopiero dochodzi do przejścia lub zamyślony po prostu przed nim stoi.

Ostatnio da się zauważyć, że wszyscy przyklaskują temu pomysłowi (nota bene: w wielu krajach już tak jest), bo uchronimy zdrowie i życie wielu pieszych. Co za nonsens, przecież wariaci i piraci, którzy pasów na jezdni nie zauważają, od tego przepisu nie znikną. Przez jakiś niewielki procent tępych kierowców, którzy rozjechali na przejściu pieszego, nam wszystkim wprowadza się kolejny obowiązek, który może pozbawić resztek czujności, co bardziej roztargnionych pieszych i stać się furtką do wymuszeń. Oglądaliście te filmiki z Rosji?

 

Tam ludzie, właśnie na przejściach rzucają się pod co lepsze samochody, żeby wyłudzić odszkodowanie.

Teraz pieszy, którym ja też jestem, dochodząc do przejścia musi zachować minimum uwagi i rozejrzeć się, żeby bezpiecznie przejść przez jezdnię. Wystarczy postawić nogę na pasach, aby zgodnie z obecnymi przepisami spowodować zatrzymanie się pojazdów. Wydawałoby się, że to świetne rozwiązanie, którego nauczono mnie dawno temu, jak zdawałem na prawo jazdy. Obecnie, podchodząc do pasów mogę spokojnie zatrzymać się przed nimi. Zastanowić nad czym tylko mi się podoba, odebrać telefon i porozmawiać 'o dupie Maryny' ile tylko chcę, bez obawy, że wstrzymam ruch na ulicy.

Jak wejdą nowe przepisy, to może być dość „zabawnie”. Stanę sobie przy pasach i mogę być panem szosy, zadecydować, czy samochody będą jechać, czy nie. Dochodzę do przejścia, zaraz zaraz, czy ja wyłączyłem żelazko, kurde chyba nie, a jednak wyłączyłem, albo nie, albo tak ….. i nie wiem i stoję, a samochody zgodnie z nowymi planowanymi przepisami też powinny ze mną stać.

Niestety kierowcą też jestem i z tego punktu widzenia nowe przepisy, nad którymi się teraz dyskutuje, bardzo minie drażnią i nie podobają. Wielokrotnie jadąc samochodem, miałem sytuację z pieszym, który stoi przy pasach, jakiś taki …… nieobecny, zamyślony. Zanim namyślił się żeby przejść, to ja dawno przejechałem, jeszcze w lusterku wstecznym widzę, że stoi i myśli. Może zastanawia się, czy wyłączył żelazko i czy się nie wrócić wink

A ekologia, płynność ruchu? Wiem, że to trochę naciągane argumenty, ale jednak policzalne i słuszne. Każde zatrzymanie pojazdu i ponowne rozpędzenie to strata energii. A nagłe zatrzymanie spowodowane zbliżającym się do przejścia pieszym, również powoduje niemałe zagrożenie w ruchu ulicznym.

Oczywiście to nie jest tak, że nie chcę się zatrzymywać przed przejściem i puszczać pieszego. Wielokrotnie tak robię, zresztą, jak pisałem wcześniej, też jestem pieszym i wiem, jak bezpiecznie przejść przez pasy. Chodzi mi tylko o to, aby nie zdejmować całej odpowiedzialności z pieszych i nakładać ją na kierujących pojazdami.

A nie lepiej zadbać, aby każde przejście miało światła? Takie włączane przez pieszego, to chyba najbezpieczniejszy sposób na bezpieczeństwo. No ale jak zwykle łatwiej nam utrudnić życie i jazdę niż przeznaczyć podatek z akcyzy paliwowej na zrobienie porządnej infrastruktury drogowej.

Paweł Ślubowski

loading