Nawigacja Vordon – gówniany przekręt, czy niezła okazja?

Nawigacja Vordon – gówniany przekręt, czy niezła okazja?

Heh, kontrowersyjny tytuł, ale i temat jest dość ‘gorący’, więc jedno do drugiego powinno pasować. Ale do rzeczy: wprawne oko stałych bywalców naszego sklepu na pewno zdołało wypatrzeć, że do oferty Hadronu trafiły nawigacje marki Vordon. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo w końcu nawigacje w sklepie motoryzacyjnym to normalka, ale u niektórych po słowie ‘Vordon’ otwiera się scyzoryk w kieszeni. Mówić krótko nacięli się na produkty tej marki, bądź też, delikatnie rzecz ujmując, nie są zadowoleni z obsługi. Żeby nie być gołosłownym kilka przykładów poniżej.

Na opineo.pl  aż ‘krew się leje’:

Vordon - opinie negatywne

Na gry-online.pl też nie za wesoło:

Ci z częstochowy nie odpowiadają na próby kontaktu. zaryzykować i kupić? smierdzi mi to trochę jakims przekrętem (kapciu)

Dokladnie, wyglada jak kupa 🙂 Poza tym co to wogole za nazwa , vordon, mi sie kojarzy z zordonem i power-latex-rangers (Wiarołomca)

I nasz numero uno:

Generalnie opinie są mieszane. Głównie klienci są zażenowani:

  • długim czasem oczekiwania na towar,
  • fatalną jakością odebranego towaru,
  • brakiem reakcji ze strony sprzedających na ew. reklamacje.

Są też opinie pozytywne, choćby na skapiec.pl, jak i na wspomnianym wcześniej opineo.pl:

Vordon - opinie pozytywne

Główne plusy to

  • niska cena,
  • dobra jakość audio i video oraz
  • prosta obsługa.

I nie sądzimy, aby wszystkie pozytywy były napisane przez reprezentantów Vordona.

Trudno dociec, gdzie tkwi problem tak skrajnych odczuć w stosunku do marki. Jedni są zdegustowani i dają upust emocjom, inni sobie chwalą, podchodząc do zagadnienia zdroworozsądkowo. Co nie ulega wątpliwości: sprzęt elektroniczny jest produkowany w głównej mierze w Chinach. Więc nie ma się co łudzić, że to cacka choćby zza Odry. Po drugie, jak to zwykle z elektroniką bywa, poszczególne partie sprzętu są udane bardziej lub mniej. Ktoś, kto miał do czynienia z fabrykami i pracą przy liniach produkcyjnych wie, że nawet ręczne składanie sprzętu (nie mówiąc o procesach w pełni zautomatyzowanych) jest obarczone błędem ludzkim. Podczas kontroli jakości wystarczy, że napięcie będzie się zgadzać, a ‘głupia’ maszynka uzna egzemplarz za sprawny, a w rzeczywistości będzie mieć inne gniazdo, czy nie do końca dobrze zlutowane podzespoły. Nie oczekujmy też od Chińczyków, że zatrudnią w swoich manufakturach sztab wykwalifikowanych kontrolerów jakości, albo zainwestują setki tysięcy dolarów w sprzęt pomiarowo-kontrolny. Jest to nierealne. Dlatego zamawiając taki sprzęt, szczególnie z niepewnego źródła, musimy mieć świadomość, że może on działać, ale może i się w ogóle nie uruchomić. Wówczas należy jak najbardziej reklamować ów egzemplarz i domagać się nowego, sprawnego, czy też zwrotu poniesionych kosztów. Inna sprawą jest tzw. obsługa posprzedażowa klientów. Jeśli sprzedający mówiąc kolokwialnie ‘olewa’ nas i utrudnia nam postępowanie reklamacyjne, a wyczerpaliśmy już wszelkie możliwe sposoby kontaktu i dogadania się ze sprzedawcą, należy o tym szeroko informować choćby w Internecie. Przy tym warto udać się do Rzecznika Praw Konsumenta, UOKiKu oraz do organów ścigania, jak np.: policji. Nie ma miejsca dla nieuczciwych sprzedawców.

Chcieliśmy sami się przekonać, jak to z tym Vordonem jest. Czy jest to marka, która warta jest uwagi, czy rzeczywiście jest to totalne badziewie. Skontaktowaliśmy się z przedstawicielem Vordona na Polskę. Poprosiliśmy o kilka egzemplarzy na próbę: wybraliśmy nawigację Vordon 5 cali i nawigację Vordon 4,3 cala. Sprzęt dotarł po kilku dniach (nie miesiącach!), a zestawy zawierały wszystko to, co miały zawierać. Rozpoczęliśmy więc testy. Część nawigacji rozdysponowaliśmy między siebie i zainstalowaliśmy je w samochodach, część została w firmie, żeby je pomęczyć na stole, głównie sprawdzając ‘otwartość systemu’ i możliwości sprzętu.

Krótkie podsumowanie i wyniki naszych testów nawigacji Vordona:

  • wyglądają naprawdę nieźle: elegenckie, minimalistyczne, choć wygląd to oczywiście kwestia gustu (ale ‘kupą’ byśmy ich nie nazwali),
  • szybko się fixują (moduł GPS sprawnie lokalizuje naszą pozycję),
  • ekrany są czytelne i sprawnie działają, niezależnie od tego, czy używamy do obsługi gołych rąk, czy też rysika,
  • nawigowanie nie przysparza problemów, jest płynne i dokładne (mowa o fabrycznie instalowanej mapie),
  • odtwarzaliśmy muzykę, filmy, podpinaliśmy kamerę cofania, wszystko działało bez zarzutu,
  • po testach w terenie powrót do firmy i pytanie, co z otwartym systemem: okazuje się, że swobodnie można zainstalować inne oprogramowanie, my postawiliśmy na AutoMapę. Test w czasie jazdy: nie było zaciachów, nic się nie zawieszało, a Automapa, jak to Automapa prowadzi nadzwyczaj dobrze,
  • poprosiliśmy zaprzyjaźnionego użytkownika (kierowcę zawodowego) o informacje nt. zainstalowanych map iGO. Odpowiedź: wszystko bez zarzutu, działa, nawiguje, odtwarza muzykę, filmy, można czytać książki.

Teraz wypadałoby podsumować ogół naszej wiedzy i wrażeń dot. Vordona. I oczywiście wypada też odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule artykułu, czy Vordon to gówniany przekręt, czy niezła okazja? Zacznijmy od tego, co rzuca się w oczy ‘naj sam przód’: cena sprzętu – nie ma szans na znalezienie czegokolwiek tańszego o zbliżonych parametrach. Ale ktoś może rzec, że niska cena = niska jakość. Sprawdziliśmy to i w czasie testów nie mieliśmy żadnych problemów ze sprzętem. Nawigacje działały poprawnie z ustawieniami fabrycznymi, po zmianie softu również wszystko w najlepszym porządku. Do tego sprawdziliśmy multimedia: muza, filmy, knigi, obraz z kamery cofania. Wszystko bez zarzutu. Nie byliśmy zmuszeni do reklamowania czegokolwiek, ale mimo to kontakt z Vordonem również nie nastręczał problemów. Nie pozostaje nam nic innego, jak powiedzieć, że testowane przez nas nawigacje Vordon to prawdziwa okazja!

Tym samym chcemy podkreślić, że jako sklep motoryzacyjny oferujący nawigacje Vordon bierzemy pełną odpowiedzialność za sprzedawany przez nas towar tej marki. Jesteśmy pewni swego, sprzęt przetestowaliśmy i wiemy, że działa poprawnie. Niemniej jednak, jeśli jakiś egzemplarz będzie wadliwy i nie spełni oczekiwań naszych odbiorców, to nikt inny, jak my sami zareagujemy i rozpatrzymy reklamację bez zbędnej zwłoki. A kontakt z nami to czysta przyjemność – kto był, dzwonił lub pisał ten wie 😉

Ale z racji tak licznych negatywów wystawionych marce Vordon oraz dotychczasowym sprzedawcom sprzętu Vordona, będziemy z wielką uwagą przyglądać się poczynaniom dystrybutora. Będzie nam miło, jeśli będziemy w stanie poprawić nieco wizerunek wschodzącej marki, ale jeśli i my zawiedziemy się na sprzęcie lub obsłudze, nie omieszkamy napiętnować wszystkiego i wszystkich związanych z tą marką. Vordonie strzeż się!

A tymczasem zapraszamy do naszego sklepu online na zakupy. Jeśli zaś będziemy mogli rozwiać Wasze wątpliwości, śmiało piszcie, dzwońcie, odwiedzajcie nas!

Ktoś domagał się popchnięcia przy starcie ze świateł

Czy to możliwe, że z końcem lutego w Polsce zaczyna się sezon motocyklowy? Na to wygląda, bo sam już widziałem kilku fanów dwóch kółek na ich piekielnych maszynach. Dla jasności sprawy, od razu przyznam się, że ja nie należę do entuzjastów tego środka transportu. Głównie za sprawą całej towarzyszącej temu otoczki – kaski, specjalne ubrania, nie wspominając o tym, że pogoda ma dramatyczny wpływ na czerpaną z jazdy przyjemność. Ja bym chciał po prostu wsiąść na motor tak, jak stoję i poczuć tą wolność i ten pęd wiatru w resztkach włosów…. To by było coś  😉 A tak, to jest jakieś lizanie lizaka przez folijkę i to nie zawsze czystą.

Zdecydowanie wolę samochody z dobrym silnikiem. Tylko zastanawiam się, dlaczego motocykliści uważają, że na swoich dwóch kołach są najszybsi ruszając ze świateł. Ciągłe wpychanie się na skrzyżowaniu przed samochód z myślą, że to oni ruszą szybciej jest dość frustrujące. To nie przysparza im zwolenników wśród kierowców samochodów i nie sprzyja zmniejszaniu się niechęci jednych do drugich.

Sezon właściwie się nie zaczął, a ja już doświadczyłem dwukrotnego zajechania drogi przez motocyklistę, który myślał, że odsadził mnie ze świateł. A może ja też lubię dynamicznie ruszyć i kolega w kasku zwyczajnie jest zawalidrogą ……….


Nagrania pochodzą z rejestratora jazdy BlackVue, który już od roku mam na stałe zamontowany w swoim samochodzie (sprawdź wpis: Przyszła kolej i na mnie.. czarna skrzynka BlackVue 2013/02/21). Na szczęście materiały z niego nie były jeszcze niezbędne, a te tutaj to jedynie na potrzeby takich tam moich przemyśleń. Mając jeszcze w pamięci poprzednie sezony wiem, że takich sytuacji będzie sporo. Dlatego apeluję do Panów motocyklistów, pamiętajcie: niektóre auta też przyspieszają całkiem sprawnie, a w końcu to właśnie Wy bardziej ryzykujecie własnym zdrowiem i życiem.

SPROSTOWANIE – rejestratory samochodowe DoD nie mają optyki Sharpa

SPROSTOWANIE

Przetestowaliśmy i zrecenzowaliśmy już sporo rejestratorów trasy. Dzięki temu odbiorcy tych urządzeń mają lepszy pogląd na ich parametry, czy użytkowanie. Przy okazji naszych opisów dotyczących rejestratorów firmy DoD zaliczyliśmy zonka. Opierając się na materiałach producenta podaliśmy bowiem informację, że optyka w tych DVRach pochodzi od japońskiego producenta, firmy Sharp. Informacje od firmy DoD (zrobiliśmy print-screena):

Rejestratory samochodowe DoD bez optyki Sharpa

Źródło: http://www.dod-tech.ca/product/dod-ls430w-full-hd-car-dvr-wgps-logging-wdr-technology/

Odczytaliśmy to jako japońskie sześcioelementowe soczewki produkcji Sharp’a (skoro niedawno opisywany BlackSys promuje optykę Sony, dlaczego DoD nie miałby współpracować z Sharp’em?). Niemniej jednak jeden z naszych czytelników zasugerował, że jest to pomyłka (komentarz do wpisu: “Starcie dwóch koreańskich liderów DVR wspieranych przez japońskie Sony i Sharp’a“):

chccialem zaznaczyc male ale, kamera DOD nie uzywa optyki sharp, slowo sharp oznacza ostre a nie producenta optyki….i zapewne wywnioskowaliscie ze w specyfikacji informacja 6G Sharp Lens oznacza Sharp producent to tak naprawde producent mial na mysli 6 G (Glass) Sharp (Ostre) lens (szklo/opytke), sugeruje poprawic inormacje bo kilka duzych forum z was sie mocno smieje.

Aby wyjaśnić tę kwestię zwróciliśmy się bezpośrednio do źródła, czyli do producenta na Tajwanie. Otrzymaliśmy następujące informacje (treść oryginalna):

 (…) The lens was not manufactured by Sharp Corporation. In some promotion wording it’s common similar capital letters using, but we do notice that it will confuse customer (…). It means the lens has good performance on image sharpness (…)

Chcemy więc sprostować:

rejestratory samochodowe DoD nie posiadają optyki wyprodukowanej przez firmę Sharp.

A Sharp pisane z dużej litery (jako nazwa własna, a nie przymiotnik) to chwyt reklamowy i gra słów, których nota bene firma DoD nie musiała wymyślać, bo ich sprzęt jest na tyle dobry, że może konkurować z najlepszymi na rynku bez zasłony dymnej w postaci nazw wielkich koncernów w tle. Samo określenie ‘sharp’ (ostry) odnosi się zaś wyłącznie do jakości obrazu generowanego przez kamery.

Przepraszamy za wprowadzenie w błąd, mamy nadzieję, że rzetelności stała się zadość. Dziękujemy też naszemu czytelnikowi za ‘sokole oko’ i wyłapanie niuansu. W ramach podziękowania zapraszamy na zakupy do Hadronu – czeka na Ciebie bonus!

Rejestrator trasy FullHD za niecałe 300zł! Porównanie Prestigio RoadRunner 519 i 540

Marka Prestigio z modelem RoadRunner 519 przekracza kolejną cenową granicę i oferuje samochodowy rejestrator trasy pracujący w standardzie FullHD już za 299zł. To aż o 100zł taniej od starszego modelu RoadRunner 540, który kosztuje niecałe 400zł. Gdy tylko wpadła mi w ręce nowa 519-stka zastanawiałem się, czy obcięcie ceny o ¼ nie obcięło zbytnio jakości nagrywanych filmów.

Esteci się nie zawiodą. Nowy model Prestigio jest wykonany równie elegancko i z dbałością o szczegóły, co poprzednicy, a może i lepiej. Szczególną uwagę zwracają użyte materiały. Z jednej strony czarne, a la fortepianowe tworzywo, z drugiej gumowane, co w połączeniu z dużym, 2 calowym ekranem daje świetny efekt. Poczciwa 540-stka też nie wygląda źle, może się szczególnie podobać miłośnikom „Transformers”, bo obiektyw jest ruchomy aż w dwóch płaszczyznach. Co prawda użyte do obudowy tworzywo jest jednego rodzaju, ale solidne i z pewnością trwałe.

Wracając do monitorów LCD, które zostały wbudowane w oba modele, to mimo iż w Prestigio 519 jest on większy (2”), to niestety dużo ciemniejszy i nocą praktycznie nie ma podglądu na nagrywany materiał. Model 540 ma ekran o wielkości tylko 1,5”, ale jest za to bardzo dobrze zestrojony i nawet nocą świetnie widać, co kamera nagrywa.  Ponadto przewagą (umowną) starszego modelu 540 są wbudowane diody doświetlające do nagrań nocnych. Napisałem umowną, bo nie od dziś głoszę teorię, że takie diody w rejestratorach jazdy są w samochodzie kompletnie nieprzydatne. Mogą przydać się jedynie do nagrań z ręki na niewielkich (do 5m) odległościach.

Nie wiem, czy to ze względu na oszczędność, czy na ergonomię, ale w nowym modelu Prestigio RoadRunner 519 w stosunku do starszej 540-stki ubyły 2 klawisze. Konkretnie model 540 ma ich 6, a model 519 ma ich tylko 4. Jeżeli to miała być ergonomia, to jest ona dla mnie wątpliwa, bo teraz jeden klawisz pełni kilka funkcji i można się pogubić. Reasumując starszą 540-stkę mnie osobiście, obsługuje się łatwiej.

Menu wydaje się bez większych różnic i zarówno w jednym, jak i w drugim modelu Prestigio zastanawia mnie działanie kilku funkcji:

  • Wykrywanie ruchu z regulacją czułości, jakbym nie ustawił, to żaden model nie włącza nagrywania po jego wystąpieniu
  • Tryb nocny: przepraszam, ale ja nie widzę różnicy w nagraniach z włączonym i wyłączonym trybem nocnym. A skoro nie widać różnicy to …… bez znaczenia jest ta funkcja
  • Ustawienia G-Sensora w modelu 540 również nie przynoszą żadnego efektu i nie wiem po co ta opcja w menu.

OK – znalazłem. Nagrywanie po wykryciu ruchu nie dość, że trzeba ustawić w menu, to trzeba jeszcze zainicjować je klawiszami.

Menu w obu rejestratorach jest bardzo rozbudowane, choć widać nie wszystkie funkcje i regulacje przynoszą jakieś zmiany, czy efekt. Jeżeli komuś z Was udało się zmusić powyższe funkcje do działania lub chociaż najmniejszych zmian, to proszę napiszcie, jak tego dokonaliście.

Mmenu w Prestigio RoadRunner 519

Co by nie pisać, to jednak nagrywany obraz jest najważniejszy. Dlatego, jak zawsze przy porównaniach, zestawiłem dwa filmy z nagraniami nocnymi i dziennymi. Zobacz, czy model 519 bardzo odbiega od modelu 540. A może nie warto przepłacać ?

Po porównaniu filmów z obu rejestratorów ciężko dopatrzeć się jakichś różnic. Te same kąty widzenia, rozdzielczość, kodowanie, prawdopodobnie i optyka sprawia, że filmy są prawie identyczne. Piszę prawie, bo mam wrażenie, że nocą starszy model DVR 540 od Prestigio radzi sobie nieco lepiej i obraz jest jaśniejszy. Próba regulacji parametrem EV (Exposure Value) nie przynosi zadowalającego efektu w RoadRunner 519 i chyba jest to kolejna funkcja będąca w menu, ale nie daje ona oczekiwanych zmian.

Poniżej tabela, która nieco czytelniej zestawia te dwa modele rejestratorów jazdy:

Parametr RoadRunner 540 RoadRunner 519
Rozdzielczość czujnika 5Mpixel 2Mpixel
Kąt widzenia 1200 1200
Obrotowa kamera TAK NIE
Maks. rozdzielczość wideo 1920×1080 (Full HD) 1920×1080 (Full HD)
Maks. ilość klatek w maks. rozdzielczości 30 30
Maks. ilość klatek 60 60
Kodek wideo H.264 H.264
Format cyfrowego wideo AVI AVI
Rozmiar Wyświetlacza 1,5″ 2.0″
Rozdzielczość wyświetlacza brak informacji 480×240
Obrotowy wyświetlacz NIE NIE
Odbiornik GPS NIE NIE
Doświetlanie TAK NIE
Mikrofon TAK TAK
Wykrywanie ruchu / nagrywanie parkingowe TAK TAK
Karta pamięci w zestawie NIE NIE

Co wybrać? Ja stawiam na starszy sprawdzony model RoadRunner 540, nieco lepsze nagrania nocne, regulowany obiektyw, nikomu niepotrzebne diody doświetlające ;-), więcej przycisków i łatwiejsza obsługa, lepiej zestrojony ekran, to atuty, które biją 519-stkę. Oczywiście nie skreślam modelu Prestigio 519, bo z pewnością znajdą się osoby, dla których wymienione przeze mnie atuty nie są warte 100zł, a o tyle taniej można nabyć nowość od Prestigio.

loading