Nasiśnij Enter aby Wyszukać
UWAGA. Z powodu urlopu serwisanta, w dniach od 17.07.2017 do 30.07.2017 serwis elektroniki jest nieczynny.
Wszystkie reklamacje będą rozpatrywane po 30 lipca 2017 roku.
Za utrudnienia przepraszamy

Pytaniem nie jest, czy nagrywasz, tylko iloma kamerami to robisz

Samochodowe wideorejestratory nagrywające trasę przed samochodem biją rekordy popularności wśród kierowców. No właśnie, czy tylko nagrywanie przed samochodem?

W ciągu ostatnich dwóch, trzech lat można zauważyć bardzo szybki rozwój samochodowych DVR, zarówno co do jakości oferowanego nagrania, jak i funkcjonalności. Pamiętam, jak testowałem pierwsze urządzenia tego typu i to, co dziś jest nie do zaakceptowania, wtedy budziło mój zachwyt. Byłem szczerze zadowolony, że urządzenie kosztujące ok. 300zł, mieszczące się w dłoni, z ekranem, baterią, nagrywa obraz, na którym cokolwiek widać. Właściwie wtedy można było ocenić tylko tyle, czy to ja wjechałem w kogoś, czy to ktoś wjechał we mnie.

Dzisiejsze rejestratory jazdy to niejednokrotnie małe komputerki, prawdziwe czarne skrzynki, które oprócz bardzo dobrej jakości obrazu Full HD oferują zapis innych parametrów. Dzięki wbudowanemu odbiornikowi GPS umożliwiają rejestrację przejechanej trasy, prędkości, czasów. Akcelerometry mierzą przyspieszenie, czy przeciążenie, dzięki którym nie umknie nawet dziura w jezdni.

Ostatnio HIT’em stają się rejestratory z dwiema kamerami tył/przód. Chociaż ich umiejscowienie to kwestia o tyleż umowna, co i dowolna. Dwie kamery, zwłaszcza w trybie nagrywania parkingowego (podczas postoju), to dwa razy większe prawdopodobieństwo nagrania sprawcy ewentualnej szkody. Sam coś wiem na ten temat 😉

Nagrywanie trasy z dwóch kamer w Phantom 220

Zestaw najczęściej składa się z wideorejestratora „matki” z wbudowaną już kamerą, z przeznaczeniem na przód oraz z dodatkowej kamery, podłączanej za pomocą dość długiego, bo ok. 5-6 metrowego kabla, z przeznaczeniem na tył. Montaż nie powinien być skomplikowany. Aczkolwiek przeciągnięcie kabla z tyłu pojazdu na przód w niektórych samochodach, może, zwłaszcza domorosłym majsterkowiczom, nastręczyć pewne trudności. Pewnym ułatwieniem mogłyby być tylne kamery bezprzewodowe, ale należy pamiętać, że i tak zasilanie trzeba jakoś, przewodowo doprowadzić.

Jakość tylnej kamery w takim zestawie najczęściej jest gorsza od tej przedniej. Powodów jest kilka, obniżenie kosztów zestawu, mniejsze znaczenie nagrania z tyłu pojazdu. Dość istotnym powodem jest też standard przesyłu sygnału wideo za pomocą zwykłego kabla w standardzie „cinch”. Pozwala on na przesyłanie całkowitego sygnału wizyjnego (chrominancji i luminancji) do 5MHz jednym kablem. Przy czym, sygnał chrominancji umieszczony jest w górnej części pasma luminancji, co może obniżać jakość obrazu.

Na razie wybór jest nieco skromny, acz konkretny. Na szczególną uwagę zasługuje DVR BlackSys CF-100 2CH, który oferuje, jak na razie, najlepszą jakość z obu kamer (Full HD i HDReady) oraz dobrą detekcję ruchu. W BlackSys CF-100 2CH, tylna kamera to jakby osobny moduł kamery, który połączony jest z głównym rejestratorem za pomocą kabla w standardzie USB. Takie rozwiązanie pozwala zarejestrować i przesyłać obraz o rozdzielczości 1280x720p. Konkurentem może być rejestrator jazdy Phantom 220 o nieco gorszych parametrach, ale znacznie tańszy i z odbiornikiem GPS.

Prywatny BigBrother ma się coraz lepiej i niedługo będzie ciężej spotkać kogoś bez rejestratora, niż z rejestratorem. O ile robimy to dobrowolnie i sami decydujemy, co gdzie nagrać, to nie mam nic przeciwko. Jednak już ktoś tam, na górze, w UE, szykuje się do wprowadzenia nakazów montowania kamer w samochodach na stałe, czego zwolennikiem nie jestem.. no, ale to temat na następny artykuł.

Nie ma jeszcze komentarzy, dodaj jeden poniżej.

t Twitter f Facebook g Google+