NOWOŚĆ: Yanosik DVR – czyżby wejście smoka?

NOWOŚĆ: Yanosik DVR – czyżby wejście smoka?

Kilka dni temu informowaliśmy o pojawieniu się Yanosika DVR. Dziś jest już na naszych półkach, więc zapraszamy na zakupy do naszego sklepu online! 🙂 A czym konkretnie skusi Was nowy asystent kierowcy?

Antyradar – to chyba najskuteczniejszy komunikator drogowy w Polsce posiadający circa 1,2 mln unikalnych użytkowników miesięcznie. O wszelkich fotoradarach, czy kontrolach prędkości dowiecie się w czasie rzeczywistym od innych użytkowników. W społeczności tkwi siła!

Rejestrator trasy DVR – wbudowana szerokokątna kamera samochodowa 5 Mpx zarejestruje przebieg trasy przejazdu. Dzięki akcelerometrowi i automatycznemu systemowi zapisu nagrania w trakcie nagłego hamowania lub zderzenia (ACR – Auto Crash Recorder) nie zostaniecie pozbawieni ew. materiałów dowodowych. Materiał zostanie zarejestrowany na wbudowanej pamięci 8 GB, co zapewni zapis niemal 4 godzin filmu. Kolejne nagrania nadpiszą te najstarsze, chyba że zdecydujecie się pozostawić wskazane nagrania.

Nawigacja – oparta na mapach UMP-pcPL (prawie cała Polska :-)), czyli otwartym, polskim projekcie z automatycznymi i bezpłatnymi aktualizacjami. Zainstalowane są mapy Polski i Litwy dla aut osobowych, dostępne widoki w 2D i 3D, a także możliwość planowania podróży. Możecie wybrać trasę rekomendowaną, najszybszą, czy z pominięciem dróg płatnych. Zaimplementowana technologia Smart Traffic pozwala nawigacji uwzględnić dane o natężeniu ruchu, a tym samym ominąć korki. Jest też asystent autostradowy (MSS – Mobile Softswitch Solution), który w momencie Waszego zatrzymania się na autostradzie poda informacje o kilometrze, na którym znajduje się pojazd, przypomni o włączeniu świateł awaryjnych oraz wskaże numer telefonu pomocy autostradowej.

Sterowanie i przeglądanie map nawigacyjnych odbywa się poprzez dotykowy ekran IPS 6 cali o rozdzielczości qHD 960 x 540 px, czyli ¼ Full HD 1080p w formacie 16:9. Rozdzielczość popularna w hi-end’owych smartphone’ach, więc na jakość nie będziecie narzekać.

Kompletacja zestawu również bez zarzutu:

  • Asystent kierowcy Yanosik DVR,
  • Uchwyt montażowy,
  • Ładowarka samochodowa,
  • Zasilacz sieciowy (co staje się rzadkością),
  • Kabel USB,
  • Kabel USB OTG (On-The-Go), znany z nawigacji NavRoad. Dzięki niemu podłączycie niemal każdy sprzęt z interfejsem USB (myszka, klawiatura, lampka USB, pendrive, etc.)
  • Instrukcja obsługi.

I nie bez kozery wspomnieliśmy o NavRoadzie. Otóż logo marki pojawia się na opakowaniu Yanosika DVR. Pytanie: dlaczego? Trudno dociekać, jaką umowę o współpracy podpisał Neptis (właściciel Yanosika) i Jamikon (właściciel NavRoada). Warto jednak zajrzeć do portfolio produktów NavRoad’a i rzucić okiem na tabletofon Navroad Nexo Mobi 6”. Porównując specyfikację obu urządzeń doświadczyć można deja vu 😉 Resztę komentarzy pozostawiamy Wam.

Czy zatem Yanosik DVR to wejście smoka? Świetny czas premiery (przed Świętami), sprawdzona funkcjonalność wzbogacona o nowe opcje, współpraca z zewnętrzną firmą znającą się na nawigacjach – czy to wszystko wystarczy, aby dać pstryczka w nos Coyotowi S i odnieść sukces rynkowy? Dziś prawdopodobnie jest jeszcze za wcześnie, by jednoznacznie na to odpowiedzieć. Czekamy oczywiście na Wasze opinie i oceny, a jeśli już macie nowego Yanosika na pokładzie, pochwalcie się, jak Wam się z nim jeździ. A poniżej krótki film, prosto z naszego magazynu:

ZAPOWIEDŹ: Yanosik DVR – antyradar + kamera + nawigacja

Zastanawialiście się kiedyś, ile wozimy ze sobą różnych gadżetów samochodowych? Wyliczanka mogłaby być naprawdę długa: rozgałęziacze, nawigacja, ładowarka, antyradar, CB radio, rejestrator samochodowy, zestaw głośnomówiący, czy inne multimedia. Dziś można śmiało powiedzieć, że przynajmniej 4 z tych urządzeń można zamienić na jedno – równie funkcjonalne, I JEDNO, a nie cztery. Oto bowiem na rynku zadebiutował Yanosik DVR, czyli interaktywny asystent kierowcy, pełniący rolę CB radia i antyradaru z wbudowanym rejestratorem trasy oraz nawigacją.

Asystent kierowcy Yanosik DVR Funkcje?
Asystent kierowcy Yanosik DVR to 4 urządzenia w jednym, a zatem:

  • Antyradar – nadal ta sama doskonała baza fotoradarów i społecznościowy system ostrzegania przed zdarzeniami na drodze (w tym suszarki, korki, objazdy, etc.)
  • Rejestrator trasy DVR – nic innego jak kamera samochodowa nagrywająca naszą podróż. Funkcja ACR (Auto Crash Recorder) automatycznie rozpoznaje zdarzenie drogowe i zapisuje materiał video do późniejszej oceny przez policję, sąd, ubezpieczyciela, etc.
  • Nawigacja online – mapy wyświetlane są na ekranie 6 cali i w rozdzielczości 960 x 540 pikseli. Przy tym możesz zaplanować podróż i wybrać rodzaj trasy: rekomendowana, najszybsza, z pominięciem dróg płatnych, czy omijająca korki dzięki technologii Smart Traffic
  • CB radio – bez zbędnego gadania do gruchy, a zatem i bez przekleństw i „głupich tekstów”, które mogłyby usłyszeć i powtarzać dzieci siedzące na tylnej kanapie. Przekaz informacji podobny, podstawowe informacje dotyczące stanu na drodze, jak i punktów POI
  • +kilka ciekawostek, jak asystent autostradowy, aktualizacje map, akcelerometr, czy 8 GB wbudowanej pamięci.

Yanosik DVR - ostrzeżenia

Zalety? Oczywiste:

  • Oszczędność miejsca – Yanosik DVR ma wymiary 168 x 88 x 10,9 mm i waży 240 g. Spróbujcie zamontować na takiej powierzchni CB radio, antyradar, nawigację i kamerę samochodową 😉
  • Oszczędność pieniędzy – za Yanosika DVR trzeba będzie wysupłać jakieś 500 zł, za wymienione wcześniej urządzenia jakieś 3x tyle (~1500 zł)
  • Praktyczne rozwiązanie – wszystko w jednym, intuicyjnym w obsłudze pudełku, zamiast kilku innych
  • Zajmuje tylko jedno gniazdo zapalniczkowe, a nie 4!

Wady?

  • Nadal abonament (choć konkurencja jest znacznie droższa)
  • Dla malkontentów – wygląd (są tacy, co chcieliby widzieć „rozbójnika” w różu ;-))

Interaktywny komunikator Yanosik DVR w pudełku

Wniosków na razie nie ma co wyciągać. Yanosik DVR jest już na rynku, więc jest chwila czasu żeby się nim pobawić. Producent wybrał świetny moment na premierę: 1 grudnia br., a więc tuż przed Mikołajem i Świętami. Rzeczywiście Yanosik DVR sprawdzi się jako gadżet motoryzacyjny pod choinkę. Ale jest jeszcze jeden aspekt, o którym nie wspomnieliśmy: Coyote S. Jak zapewne pamiętacie, byliśmy z wizytą u Coyote’a w Paryżu podczas Moto Show. Chwilę później mieliśmy premierę nowego Coyote S, czyli asystenta kierowcy z wbudowanym DVR i mapami nawigacyjnymi. Jak zatem Yanosik DVR wypadnie na tle konkurenta? Czy Coyote nie popełnił falstartu z prezentacją swojego produktu? Kto zwycięży w tym starciu? O tym wszystkim zapewne będziemy mieli okazję jeszcze podebatować. Póki co, zachęcamy do bliższego kontaktu z rodzimym Yanosikiem!

Prezentacja Coyote S – antyradar z kamerą i mapami

Pamiętacie naszą relację z MotoShow Paris 2014? Wspominaliśmy wówczas o nowym Coyote S, który lada dzień miał pojawić się na polskim rynku. A dlaczego to tak interesujący produkt? Coyote S to rozbudowany asystent kierowcy. Oprócz funkcji antyradaru posiada też kamerę bezpieczeństwa i mapy nawigacyjne. A to nowy trend Francuzów, którzy (mamy nadzieję) nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. I już dziś możemy pochwalić się, że mamy Coyota S w naszej ofercie 🙂 Poniżej garść ciekawostek, aby przybliżyć nieco sylwetkę nowego antyradaru.

  • Zintegrowana kamera bezpieczeństwa
    W przypadku kolizji ostatnie 10 minut drogi jest automatycznie zapisywanych przez rejestrator trasy. Można również zapisać zdjęcia w dowolnym czasie z prostym naciśnięciem przycisku.
  • Tryb jazdy z widokiem z DVRa
    Jednoczesne wyświetlanie alertów i informacji z trasy przejazdu.

    Coyote S - kamera samochodowa
  • Tryb jazdy z widokiem ostrzeżeń na mapie
    Masz do dyspozycji nowe ostrzeżenia wskazujące na opóźnienia w ruchu. Wyświetlane są na mapie dla lepszego zrozumienia zdarzeń wokół Ciebie (korki, remonty, etc.). Dzięki temu możesz zoptymalizować swoją podróż.
  • Tryb jazdy Coyote
    Standardowy widok dopuszczalnej prędkości, czy ilości skautów i ich kierunku przemieszczenia się.
  • Trzy tryby sterowania
    Zdecyduj, w jaki sposób komunikować się z Coyote S: przez dotykowy ekran 4″, trzema przyciskami sterowania lub poprzez system rozpoznawania głosu. Masz możliwość nazwania wszelkiego rodzaju ostrzeżeń głosowo.

Coyote S - tryb przewidywania

  • Tryb przewidywania
    Wskaźnik ufności z obszaru 30 km, pokazujący prognozę stanu na drodze w oparciu o informacje od użytkowników i bazę danych (fotoradary, kontrole policyjne, zdarzenia drogowe, ograniczenia prędkości, etc.)
  • A oprócz tego kilka znanych już funkcji:
    • stałe wyświetlanie ograniczeń prędkości (ekran zmienia się z zielonego na czerwony w przypadku przekroczenia dozwolonej prędkości),
    • wskaźnik zaufania skautów podróżujących wokół nas,
    • funkcja zapobiegania zaśnięciu za kierownicą,
    • urządzenie działa w abonamencie i jest automatycznie aktualizowane,
    • aktywny uchwyt.

Aby pokazać Coyote S w akcji, zabraliśmy go na pokład wraz z New Coyote. Obejrzyjcie film i zobaczcie na własne oczy, jak działa nowy asystent kierowcy. Film poniżej. Oczywiście po szczegółowe informacje o Coyote S odsyłamy do naszego sklepu online. Zapraszamy na zakupy i życzymy bezpiecznej podróży!

Czy da się zarobić na mandacie?

Postawione w tytule pytanie niektórym może wydać się dziwne/ idiotyczne/ (tu wstaw swój przymiotnik), bo w końcu mandat to wydatek. Często dość spory. Skąd zatem pomysł zarabiania na karze, którą skądinąd jest właśnie mandat karny? Otóż coraz więcej firm proponuje swoje produkty i usługi osobom, które otrzymały kwitek do zapłaty. To dość prosty mechanizm marketingowy odnoszący się do psychologii człowieka. Skoro dostaliśmy mukę od niebieskich, kasa wypłynie z portfela, i jeszcze punkty wlecą na konto, to trzeba sobie jakoś ulżyć w cierpieniach, dać upust wqr**eniu i zrekompensować nadszarpnięte ego. Jedni odprężają się na zakupach lub w kinie, inni u kosmetyczki, a jeszcze inni na torze go-kartowym. I w takich właśnie miejscach często można otrzymać rabat, bonusy, gratisy pod warunkiem okazania mandatu. Poniżej film pokazujący ciekawe promocje.

A dlaczego o tym wszystkim wspominamy? Z prostego powodu: Hadron wraz z Coyotem to firmy, które również nagradzają klientów z mandatami. Akcja promocyjna nosi nazwę “Zyskaj na stracie, zarób na mandacie”. W telegraficznym skrócie sprowadza się to do dwóch czynności: przy zakupie antyradaru Coyote oddajesz nam swój mandat, my dajemy Ci całkowicie za darmo pełną subskrypcję na Europę na pół lub cały rok (w zależności od wysokości mandatu). O naszej akcji przeczytasz więcej tutaj.
Coyote & Hadron - płacimy za mandatyOdpowiadając więc na pytanie z tytułu wpisu: owszem, na mandacie można zarobić. Nie dosłownie, bo nie sprzedajemy go na aukcji 🙂 Jednak mając już ten nieszczęsny mandat można go jeszcze praktycznie wykorzystać. Zrobienie samolotu i puszczenie go z dymem to mało wyrafinowany sposób. Ale skoro można nie wydawać tych 6-ciu stów na subskrypcję, a otrzymać ją za darmo w zamian za kawałek kwitka, to jest to bez dwóch zdań oszczędność. Zatem zachęcamy wszystkich pechowców, którym negocjacje z panami policjantami nie przyniosły przewidywanego rezultatu, do odwiedzenia naszego sklepu. Zaopatrzcie się w antyradar Coyote (zmniejszy prawdopodobieństwo otrzymania kolejnego mandatu) i pozostawcie nam swój druczek. My zamienimy go na coś bardziej przydatnego 🙂

Francuski numer ……. 1 i targi motoryzacyjne Paryż 2014

Na początku, muszę się uczciwie przyznać, że ja najlepiej czuję się w pracy. Wizja urlopu, może nie od zawsze, ale od wielu, wielu lat, budzi we mnie niepokój. Dlatego, gdy firma Coyote zaproponowała mi wyjazd do Paryża na targi motoryzacyjne – co wiązało się z oderwaniem mnie od biurka – powinno to wzbudzić we mnie, co najmniej pewną nerwowość. Nic z tego! Tym razem rozpierała mnie duma przeplatana z zaciekawieniem, co zobaczę w stolicy Francji, a samo przerażenie dopadło mnie dopiero tuż przed wejściem na pokład samolotu…… Te maszyny jakoś nie budzą we mnie zaufania.

Wylot na targi motoryzacyjne w Paryżu Dla tych co niewiedzą, Coyote to największa firma w Europie, która oferuje interaktywny system ostrzegania dla kierowców. Swego rodzaju CB-Radio XXI wieku, które pozwala przekazywać precyzyjne informacje drogowe. Korki, wypadki, utrudnienia, fotoradary, kontrole policyjne, te ostatnie funkcje powodują, że Coyote nazywany jest też antyradarem. I to legalnym antyradarem, z którego można korzystać w 27 krajach Europy (stan na październik 2014 r.). Jak chcesz dowiedzieć się więcej o Coyote to koniecznie wejdź tu: http://sklephadron.pl/asystenci-kierowcy/591-asystent-kierowcy-coyote-1m-subskrypcja-pl.html

Okazją do wyjazdu były targi motoryzacyjne w Paryżu, na których to wystawiała się firma Coyote. Francuska centrala zaprosiła grupy z kilku państw, w tym Niemiec, Hiszpanii, Włoch i Polski właśnie. W skład naszej ekipy weszli przedstawiciele polskiego oddziału Coyote oraz kilku firm: GPS Konsorcjum Sp. z o.o., AmerVox, Galicja-Eltal S.C., Świat Kierowcy i Hadron w mojej osobie.
Reprezentacja Polski zaproszona przez Coyote'a No dobra, “to gdzie ten Paryż?”
pomyślał chyba każdy, kto wysiadł na lotnisku Paryż Beauvais. Podstawiony kierowca szybko uświadomił nas, że to jakieś 80 km stąd, a życie pokazało, że to kolejne 1,5 godziny jazdy. Jednak każda podróż kiedyś się kończy i po przybyciu do hotelu Mama Shelter czekały nas już tylko same atrakcje. Jazda starymi Citroenami C2, zdobywanie ciekawych informacji związanych z miastem, połączona z rywalizacją między grupami reprezentującymi poszczególne kraje, okazała się świetnym i oryginalnym pomysłem. Swoją drogą zajęliśmy drugie miejsce, a tak naprawdę pierwsze, tylko znowu nas oszukano 🙂 .
Jazda Citroenami C2 po Paryżu

Wieczorny bankiet świetnie zintegrował uczestników, wszystkim sprawdził wytrzymałość wątroby, a mnie uświadomił, że 2 lata ciężkiej nauki języka angielskiego w Empiku, psu w …. ucho …….. Pozdrawiam nauczycielkę – wiem, wiem, nie byłem łatwym uczniem 🙂

Kolacja w lobby hotelu Mama ShelterTo, po co przyjechaliśmy do Paryża, czekało na nas w piątek. Na początek, wyjazd do sklepu Coyote na prestiżowej ulicy de la Grande Armee. Sklep, w którym sprzedaje się tylko to, co związane jest z Coyote, czyli urządzenia, akcesoria i usługi, wprowadził mnie w zdumienie. Jak oni się z tego utrzymują? U mnie Coyote to jedno z ok. 2000 produktów w sklepie. Odpowiedź przyszła szybko, gdy dowiedziałem się, że średnio sprzedają tam 50 urządzeń dziennie. Mamusiu, też tak chcę …. 🙂 . Przy okazji zobaczyłem, że prócz znanej w Polsce wersji New Coyote, tam sprzedawane są jeszcze inne wersje, np. z pełną nawigacją.

Sklep Coyote w Paryżu
Kolejny punkt programu to biuro Coyote. Właściwie to nowoczesne centrum dowodzenia oraz projektowe o powierzchni 1200 m2, gdzie pracuje 120 ludzi. Wrażenie robią działy utrzymana i rozwoju, zarówno systemu, jak i urządzeń. To właśnie tu zaprezentowany został nam nowy Coyote S. Urządzenie, które łączy w sobie funkcje asystenta kierowcy znane z New Coyote, wideorejestratora oraz elektronicznej mapy. Prawdziwy kombajn, który sprawi, że w przeciwieństwie do teściowej, zawsze będziesz chciał go mieć w swoim samochodzie ……. włączonego.

Centrala Coyote w ParyżuZobacz film

Po wizycie w biurze, przyszedł czas na targi. 8 hal wystawienniczych przepełnionych tym, co my w Hadron lubimy najbardziej, czyli motoryzacją, techniką i pięknymi hostessami. Spacerując od stoiska do stoiska, niemal bombardują Cię piękne kształty, mieniące się lakiery, paznokci, yyy, karoserii oczywiście i całe bogactwo tej gałęzi przemysłu. Dla nas, co jasne, najważniejsza była hala nr 3 i stoisko Coyote – pozdrawiam Vincenta! Każdy, kto tu trafił wiedział, co firma oferuje. Dziesiątki wystawionych urządzeń, które można było swobodnie oglądać, dotykać i testować. Oczywiście nie mogło tu zabraknąć nowości: Coyote S. Swoją drogą, mam nadzieję, że jak najszybciej dostanę go w swoje ręce, abym mógł go przetestować i sprawdzić działanie. Póki co, zobaczcie poniższy film.

Targi motoryzacyjne Paryż 2014Plotki chodziły, że główny pomysłodawca i założyciel Coyote, chciał mnie poznać i uścisnąć rękę. Co miałem zrobić? Komuś takiemu, jak Fabien Pierlot się nie odmawia, więc podszedłem do niego i poniższym zdjęciem kwituję naszą znajomość.

Fabien Pierlot Pomysłodawca CoyoteByć w Paryżu i nie widzieć wieży Eiffla, to tak, jak być w Warszawie i nie zobaczyć Pałacu Kultury i Nauki. Dlatego, po wizycie na targach, obowiązkowo pojechaliśmy do sympatycznej restauracji w okolicy wspomnianej budowli. Przy okazji wspomnę, że taksówkarze w stolicy miłości, są równie uprzejmi, co u nas i też obwożą turystów dookoła, żeby jak najwięcej zobaczyli. Pokaz iluminacji wieży o godzinie 00:00 był świetnym zakończeniem dnia, co mało bezskutecznie próbowałem uchwycić swoją Nokią.

Wieża Eiffla w Paryżu

Podsumowując, nie ma wątpliwości, że Coyote to duża i licząca się w Europie firma, która dostarcza urządzenia oraz usługi wysokiej jakości. We Francji jest bezkonkurencyjna, a w wielu państwach Europy liderem. W Polsce, marka Coyote jest coraz bardziej rozpoznawana, ale ma przed sobą jeszcze dużo pracy zanim kierowcy przekonają się, że jazda z tym francuskim asystentem kierowcy jest wygodniejsza i bezpieczniejsza. Więcej zdjęć z wyjazdu do Paryża znajdziesz w naszej galerii. https://hadron.pl/galeria/

Porównanie: Coyote vs. Coyote Pocket. Czy duży może więcej?

Głośno ostatnio o Coyocie. Najpierw wejście na rynek – jako pierwszy konkurent Yanosika. Póżniej obniżki cenowe, kradzież coyotowego policjanta, a ostatnio nowy model Coyote Pocket z dożywotnią subskrypcją. Jeździliśmy już z Coyotem i Yanosikiem. Porównywaliśmy je, wiemy jak działają i jakie są między nimi różnice. Dziś kolej na inne porównanie: Coyote kontra Coyote Pocket. Sprawdzimy, jakimi opcjami się różnią, jak wygląda obsługa i czy działają podobnie, czy też zupełnie inaczej. Do dzieła!

Coyote i Coyote Pocket - wielkość

Wygląd
Coyote Pocket, jak sama nazwa wskazuje, jest wersją kieszonkową. I już na pierwszy rzut oka widać, że jest o połowę mniejszy od starszego brata. Dla posiadaczy małych aut segmentu A, B, czy nawet C, gdzie przednia szyba jest dość mała, Coyote Pocket będzie w sam raz. Nie zasłoni przedniej szyby, a jednocześnie nadal będzie spełniał swoją rolę. Wielbiciele dużych ekranów powinni pomyśleć o standardowym Coyocie.

Ekran
Skoro o ekranie mowa, warto zaznaczyć, że Coyote posiada ekran dotykowy. Z kolei wersja Pocket zamiast ekranu dotykowego wyposażona jest w fizyczne klawisze funkcyjne. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku działanie jest precyzyjne i nie ma na co narzekać. Kwestia gustu i przyzwyczajenia.

Coyote Pocket - liczba skautów w pobliżu

Skauci
Skaut to oczywiście inny użytkownik Coyote’a. Coyote pokazuje zarówno liczbę, jak i miejsce pobytu skauta w odniesieniu do naszego auta (po naszej lewej, prawej, przed lub za nami). Coyote Pocket z racji uproszczonej konstrukcji pokazuje kierowcy ikonę auta w trzech kolorach:

  • czerwony – brak lub mała liczba skautów (czyli jedź ostrożnie, bo dane z systemu Coyota przekazała mała liczba osób),
  • pomarańczowy – niezbyt duża liczba skautów (jedź zachowawczo, bo informacje z systemu mogą być niepełne),
  • zielony – duża liczba skautów (jedź swobodnie, dużo wiarygodnych danych).

Dla mniej wymagających kolorowe ikony będą wystarczające. Lubiący statystyki będą woleć „dużego” Coyote’a.

Coyote - zgłoszenia

Zgłoszenia
Działanie asystentów kierowcy, vel interaktywnych komunikatorów, czy też antyradarów społecznościowych polega na tym, że każdy ostrzega każdego. Użytkownik sprzętu daje znać do systemu o zagrożeniu na drodze, a system rozsyła te dane do wszystkich użytkowników jadących tą trasą o wskazanym właśnie zagrożeniu. W przypadku Coyote’a zgłoszenia możemy dokonać na dwa sposoby: wybierając odpowiednie opcje na ekranie dotykowym lub komendą głosową. Dodatkowo możemy sprecyzować nasze zgłoszenie podając rodzaj niebezpieczeństwa, np. korek, wypadek, czy kontrola prędkości. Coyote Pocket, ponownie z racji uproszczeń, nie jest tak dokładny. Owszem, dokonujemy zgłoszeń niebezpieczeństw na drodze, ale nie możemy ich precyzować. Dopiero jadący za nami z „dużym” Coyotem mogą zweryfikować nasze zgłoszenie i je doprecyzować.

Coyote w Europie

Obszar działania
Coyote Pocket to wersja przeznaczona na Polskę. Tu będzie działać bez ograniczeń. Niestety poza granicami naszego kraju przyda się jedynie wersja standardowa. Do niego należy wykupić subskrypcję na Europę i można śmigać bez przeszkód już po 7 krajach naszego kontynentu, gdzie są już 3 mln użytkowników.

Ceny

  • „Goły” Coyote z miesięczną subskrypcją PL kosztuje ~500 PLN,
  • wersja Coyota z roczną subskrypcją ~700 PLN,
  • zaś Coyote i 12-o miesięczna subskrypcja na Polskę i Europę ~800 PLN.
  • Coyote Pocket to wydatek jednorazowy rzędu ~300 PLN i to wszystko. Subskrypcję mamy za darmo i dożywotnio. Zero limitów transferu, zero umów, zero abonamentów. Po prostu jeździmy! Jedno ALE: producent ograniczył liczbę takich „bonusowych” urządzeń i działa to na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Reszta obejdzie się smakiem.

I cóż: to by było na tyle porównań. Żeby postawić kropkę nad „i” nagraliśmy film porównujący działanie obu Coyotów. Zachęcamy do jego obejrzenia – sami ocenicie powyższe detale, a ponadto zobaczycie, jak Coyoty informują o przekroczeniu prędkości, o fotoradarze, czy też jak zgłaszamy zagrożenia na trasie. A na zakupy oczywiście zapraszamy do naszego sklepu online!

NOWOŚĆ: Coyote Pocket z dożywotnią subskrypcją!

W dziejach świata wielokrotnie zdarzało się skromnym oddziałom bić teoretycznie silniejszego przeciwnika i wygrywać bitwy pozornie przegrane. Jednym z najlepszych przykładów jest bitwa pod Azincourt (1415), gdzie niespełna 6000 Anglików rozgromiło 26 000 armię francuską. Żeby nie szukać daleko, w bitwie pod Kircholmem (1605) w niespełna 20 minut armia polska rozgromiła trzykrotnie liczniejsze siły szwedzkie. Zwykle na taki spektakularny sukces składa się kilka elementów, jak choćby strategia, taktyka, umiejętność dostosowywania się, czy motywacja. Ale co to wszystko ma wspólnego z motoryzacją i Coyotem? Ano ma. I to dużo.

Jak wiadomo, francuski Coyote to raczkujący gracz na polskim rynku legalnych antyradarów vel asystentów kierowców. Musi konkurować na tym polu z rodzimym Yanosikiem, którego pozycja lidera jest niekwestionowana. Ale mimo że Coyote jest jeszcze mały, odważnie stawia kroki i zdobywa nowych użytkowników. Ostatnim, jakże śmiałym posunięciem Coyote przenosi walkę z Yanosikiem na zupełnie nowy poziom. Oto bowiem Coyote wypuszcza na rynek zminiaturyzowaną wersję swojego urządzenia i to na dodatek z dożywotnią subskrypcją: Coyote Pocket Edition. Cel jest jasny: pozyskać jak największą liczbę skautów, a tym samym powiększyć kawałek przysługującego tortu. Tym właśnie posunięciem Francuzi mogą utrzeć Yanosikowi nosa. Czyżby szykowała się rehabilitacja za Azincourt?  😉 Sprawdźmy więc, co dla nas przygotowano:

  • Łatwa i intuicyjna obsługa – prosty design, małe i poręczne urządzenie, szybki i bezinwazyjny montaż na desce rozdzielczej lub przedniej szybie auta. Sterowanie to trzy przyciski do zgłaszania zdarzeń i obsługi menu,
  • Wiarygodność – pomaga przestrzegać ograniczeń prędkości i ostrzega o wszystkich zagrożeniach drogowych w czasie rzeczywistym (fotoradary i inne utrudnienia). Dostępna codzienna aktualizacja bazy danych fotoradarów stacjonarnych,
  • Społeczność kierowców – wspólnota oparta na solidarności między kierowcami. Ostrzegaj i bądź ostrzegany w czasie rzeczywistym,
  • Bez abonamentu – z dożywotnią usługą (nieograniczona subskrypcja) oraz nielimitowanym transferem danych.

My zacieramy ręce, bowiem sprzęt Coyota sprawuje się naprawdę dobrze. Działa na terenie całej Europy, a w państwach, w których jeszcze nie rozwinął skrzydeł już teraz oferuje bazę stałych fotoradarów. Do tego dostajemy dożywotnią subskrypcję, a to wszystko w rewelacyjnej cenie. Przy tym miłośnicy miniaturyzacji będą zadowoleni, bo wersja Coyote Pocket jest niemal o połowę mniejsza niż standardowe urządzenie. Reasumując, towarzystwo znad Sekwany podjęło rękawicę i wypuściło na rynek prawdziwy hit. Frontalny atak na pewno się opłaci. Pytanie, co z tym fantem zrobi nasze bractwo?

Coyote Pocket - legalny antyradar               Coyote Pocket Lifetime Edition

A my oczywiście z niecierpliwością oczekujemy odpowiedzi Yanosika. Czy zdołają się dostosować do nowej sytuacji? Zdążą zaprezentować podobny sprzęt? A może zaoferują promocję na abonament? Albo urządzenie za zetkę? W końcu na takie działania konkurencji trzeba zareagować, bo cios zadany przez Francuzów może być początkiem rewolucji, która będzie drogo kosztować naszego rozbójnika. Póki co, Yanosik próbuje swoich sił poza granicami Rzeczpospolitej. Ale czy nie robi tego zbyt wolno? Czy rodzimi twórcy filozofii samochodowych interaktywnych komunikatorów nie przyspali? O przejęciu koszulki lidera nie ma co na razie mówić, bo jest chyba za wcześnie, ale Coyote’owa strategia agresywnego pozyskiwania klientów może nieźle namieszać i wymusić ciekawsze manewry obu graczy. Jesteśmy patriotami i nie lubimy gdy ktoś naszym sprawia lanie, ale taki pstryczek w nosa może być zbawienny 😉

Pożyjemy – zobaczymy. A tymczasem zapraszamy na zakupy do Hadronu. Pamiętajcie, liczba genialnych Coyote Pocket Edition jest ograniczona. Legalny antyradar, działa w całej Europie, ma dożywotnio opłaconą aktualizację na Polskę i miniaturową budowę, a do tego jest w rewelacyjnej cenie. Nie zastanawiajcie się więc, bo taka okazja może szybko się nie powtórzyć!

Hadron, Lider Regionalny marki Coyote (Warszawa i mazowieckie)

Asystent kierowcy Coyote

Coyote

od samego początku walczy z rodzimym Yanosikiem o swój kawałek tortu w obszarze ‘legalnych antyradarów’ vel ‘radaroostrzegaczy’ 🙂 I o ile Yanosik nie pozwala odebrać sobie palmy pierwszeństwa i na terenie naszego kraju wciąż jest numerem jeden, to na trasach Europy prym wiedzie Coyote – działa w siedmiu krajach: Francji, Belgii, Hiszpanii, Włoszech, Niemczech, Luxemburgu i Polsce. I nie jest już nowinką wśród ‘społecznościowych antyradarów’ – pochwalić się może liczbą ponad 2,5 mln użytkowników.

Coyote w Warszawie

Hadron - Lider Regionalny marki Coyotezadebiutował tuż po tym, jak marka pojawiła się na naszym rynku (2013). Bo również i my dołożyliśmy swoją cegiełkę w promocji nowych rozwiązań, jakimi są asystenci kierowcy. Hadron dołączył do swej oferty Coyoty jako jeden z pierwszych sklepów motoryzacyjnych w kraju. Dziś

Hadron to Lider Regionalny marki Coyote na województwo mazowieckie i Warszawę.

Dla nas to duże wyróżnienie potwierdzające owocną współpracę. Dla naszych klientów to gwarancja, że otrzymują Coyoty z wiarygodnego źródła – praktycznie z pierwszej ręki, prosto z magazynu – bez oczekiwania na sprowadzenie towaru, a czasem w niższych cenach lub ciekawych promocjach.

Zachęcamy zatem do zostania jednym z „wyznawców” Coyota i dołączenia do międzynarodowej społeczności kierowców wspierających się dobrą radą na drogach. A wszystkim skautom, obecnym i przyszłym, życzymy zdobywania kolejnych gwiazdek i do zobaczenia na trasie!

Policjant Coyote porwany ze swojego posterunku pod Hadron

Dokładnie 8 dni wytrwał na swoim stanowisku policjant Coyote, potem został porwany przez trzech nieznanych sprawców. Oczywiście chodzi o stand reklamowy Coyote, przedstawiający sylwetkę policjanta. Zamontowaliśmy go 9 lipca na kracie wejściowej do firmy, żeby swoją postawą informował naszych klientów że mogą u nas kupić interaktywny komunikator Coyote. Niestety, 8 dni później, 17 lipca, policjanta zdemontowało trzech „wyluzowanych” kolesi.

Kocham Cię Polsko – od razu poczułem się pewnie i bezpiecznie że jednak nic się u nas nie zmienia.

Zastanawiam się tylko, po co tym trzem młodym obywatelom ta reklama przedstawiająca funkcjonariusza drogówki mierzącego z radaru ?
– może właśnie dostali mandat za przekroczenie prędkości i chcą się na kimś wyżyć ? Co prawda nie wyglądają na takich co mają prawo jazdy, ale jak wiadomo i bez niego można łamać przepisy.
– może brakowało im 4go do towarzystwa ?
– a może to porządni obywatele i postawią go np. przed szkołą gdzie widok mierzącego z „suszarki” policjanta będzie powodował zwalnianie i przepisową jazdę kierowców ?

Ciężko spekulować, a może Ty masz jakiś pomysł po co im ten stand ?
Napisz swoją propozycję w komentarzu poniżej a w śród najciekawszych spekulacji rozlosuję 2 atrakcyjne nagrody:
– urządzenie Coyote  z dożywotnią subskrypcją na Polskę
– 12 miesięczną subskrypcję na Coyota wartą 199zł

Ach bym zapomniał. Nagranie z rzeczonej akcji pochodzące z naszego monitoringu, poniżej:


Mam tylko nadzieję że „wyluzowani” kolesie, przynajmniej z szacunkiem obchodzą się z (co by nie było) wizerunkiem policjanta.

Zwykły to banan, czy chiquita? Porównanie nowego Yanosika GT z Coyotem

Jeszcze nie tak dawno, Yanosikowy asystent kierowcy tkwił w nieciekawej obudowie, która przypominała mi warszawską giełdę Wolumen i uniwersalne, “maszczykowskie” rozwiązania z lat 90-tych. Krótko mówiąc Yanosik R, który oferował kierowcom usługi z XXI wieku, wizualnie tkwił w poprzedniej epoce. Nic nie zapowiadało zmian, bo urządzenia sprzedawały się dość dobrze, a i tak większość kierowców wybierała aplikację na smartfony. Wszystko się zmieniło, gdy w drugiej połowie 2013 roku zrobiło się głośno o Coyote. To francuskiej produkcji cudeńko, sprzętowo było dopracowane w każdym calu i wizualnie biło na głowę rodzimego Yanosika.

Coyote mimo wielu zalet nie miał łatwo. Wysoka cena zakupu oraz utrzymania systemu, połączona z małą ilością użytkowników w Polsce, tworzyła pewnego rodzaju zamknięte i zaklęte koło, które ciężko było rozbujać. Taka sytuacja miała miejsce jeszcze na przełomie 2013/2014 roku, ale dziś, rynek interaktywnych komunikatorów wygląda z goła inaczej. Od Yanosika dostaliśmy nową wersję GT, a od Coyota nowe ceny i darmową aplikację mobilną, która błyskawicznie łowi nowych użytkowników. Porównajmy więc dziś oba systemy.

Coyote i nowy Yanosik-GT

Wygląd
Coyote od początku, gdy wszedł na polski rynek niczego nie zmienił, ale i nie musiał, bo wygląda świetnie. Duży (3,2”), dotykowy, kolorowy ekran LCD tak, jak w najnowszych smartfonach, wypełnia niemal cały front urządzenia. W komplecie dostajemy uchwyt na kokpit pojazdu, który jest do niego klejony jednym drobnym elementem, a resztę stabilnych mocowań załatwiają magnesy.

Yanosik GT jest nieco większy od Coyote. Ma mniejszy ekran LCD o przekątnej 2,4” i mimo iż jest kolorowy to programiści jakoś bali się je wykorzystać. Podczas pracy ma się wrażenie, że ekran jest monochromatyczny, a kolory pojawiają się tylko przy gwiazdkach i stanie baterii. Yanosik GT tak, jak poprzednia wersja „R” ma fizyczne klawisze. Jest ich mniej, dokładnie 6, ale są duże i wygodne w użyciu. Do mocowania urządzenia, podobnie do wersji „R”, otrzymujemy zestaw rzepów z taśmą klejącą od spodu. Zarówno do Yanosika GT, jak i do Coyota, możemy dokupić uchwyty na szybę.

Obsługa
Oba urządzenia, zaraz po wyjęciu z pudełek są gotowe do działania. Mimo iż mają wbudowane akumulatory, to warto podłączyć zasilanie do gniazda zapalniczkowego, aby po chwili same automatycznie pobudziły się do pracy. Będąc odbiorcą informacji, właściwie nic nie trzeba robić. Korzystanie ogranicza się do nasłuchiwania komunikatów i obserwacji ekranu. Różnice zaczynają się, gdy chcemy być aktywnym użytkownikiem i zgłosić jakieś zdarzenie.

Yanosik GT posiada duże, łatwo dostępne klawisze i za pomocą 4 z nich możemy zgłosić przypisany do nich: radar, wypadek, ITD, nieoznakowany pojazd w okolicy. Wystarczy jednokrotnie wcisnąć dany klawisz i gotowe. Nawet dla kogoś mało obeznanego, używanie Yanosika GT będzie dziecinnie proste.

Coyote nie ma przycisków (prócz zasilającego). Cała obsługa odbywa się za pomocą dotykowego ekranu i czasem wymaga dwóch jego naciśnięć lub naciśnięcia i wypowiedzenia zdarzenia głosowo, bo Coyote ma wbudowany mikrofon i funkcję rozpoznawania głosu. Nieco bardziej rozbudowany w porównaniu z Yanosikiem GT interfejs użytkownika pozwala na precyzyjniejsze zgłoszenie, większej ilości różnych zdarzeń. Może to niektórym użytkownikom, zwłaszcza starszym osobom, na początku przysporzyć nieco kłopotów. Tak, jak pisałem na początku, oba urządzenia tuż po zakupie gotowe są do pracy, ale umożliwiają parę ustawień.

Yanosik ograniczył wszystko do minimum i możemy ustawić jedynie głośność i jasność świecenia ekranu.

Coyote daje do dyspozycji całe rozbudowane menu z dziesiątkami ustawień, od wyglądu po typy ostrzeżeń.

Menu Coyote

Przekazywane informacje
Yanosik poinformuje nas o zbliżającym się fotoradarze, kontroli policyjnej, korku, wypadku, Inspekcji Transportu Drogowego, nieoznakowanym radiowozie w okolicy. Te informacje przekazywane są za pomocą komunikatów głosowych i wyświetlane są na ekranie. Dodatkowo na wyświetlaczu mamy informacje o odległości do zdarzenia i kierunku, w jakim się znajduje. Nowy Yanosik GT prezentuje też liczbę aktualnie włączonych użytkowników oraz wiarygodność zgłaszającego zdarzenie.

Coyote, nie ma co ukrywać, oferuje znacznie więcej i dokładniej. Podobnie jak w Yanosiku GT dowiesz się o fotoradarze, ale tu będziesz miał pewność, że jest on po Twojej, a nie przeciwnej stronie ulicy. Dostaniesz informację o korku i dodatkowo dane o jego długości oraz czasie trwania. W Coyocie można zgłaszać i otrzymywać informacje nawet o złej nawierzchni jezdni, zwężeniu, zatrzymanym pojeździe, czy złych warunkach drogowych. Coyote oraz Yanosik GT podają dane o wiarygodności zgłaszającego na zasadzie zdobytych gwiazdek. Jednak Coyote znów jest dokładniejszy i informuje kiedy zgłoszenie miało miejsce, czy informacja o korku jest sprzed 2 minut, czy sprzed 2 godzin oraz ilu użytkowników dane zdarzenie zgłosiło. Bardzo praktyczne jest też podawanie na wyświetlaczu asystenta kierowcy Coyote, informacji o dopuszczalnej prędkości na danej drodze oraz sygnalizowanie faktu jej przekroczenia. To jeszcze nie wszystko, bo o ile Yanosik GT informuje nas o ilości wszystkich użytkowników będących online, to Coyote podaje ilu ich jest w naszej, najbliższej okolicy i jaka jest odległość do najbliższego wraz z jego wiarygodnością. Trzeba przyznać, że na tym polu, Yanosik ma jeszcze trochę do nadrobienia.

Zobacz na poniższym filmie oba urządzenia w działaniu. Przepraszam za drgania w drugiej części – następnym razem ustabilizuję operatora 😉

Społeczność
Coyote chwali się, że w Europie używa go ponad 2,5 miliona kierowców. Niestety nie chwali się ilu użytkowników zdobył w Polsce, a to bardzo istotna informacja dla systemu, który oparty jest na społeczności. Trzeba pamiętać, że do Polski Coyote zawitał w pierwszej połowie 2013 roku, ale właściwie usłyszeliśmy o nim pół roku później. Spora cena zakupu i rocznego abonamentu powodowała, że ten nowy interaktywny komunikator bardzo powoli pozyskiwał kolejnych użytkowników. Na szczęście firma zdała sobie z tego sprawę i dość szybko zaczęła organizować różnego rodzaju promocje cenowe i kampanie informacyjne. Co więcej, pojawiła się darmowa wersja aplikacji na smartfony i teraz niemal każdy może sprawdzić, jak działa Coyote. Tak więc liczba fanów, jak i tempo ich pozyskiwania jest coraz większe.

Yanosik to marka, którą ja znam już od 2008r. Będąc na naszym rynku od tylu lat zdobyła uznanie i dziesiątki tysięcy aktywnych użytkowników. Pewnie dlatego jego producenci nie mają zahamowań, aby się nimi chwalić i podają ilość aktualnie zalogowanych, zarówno na swojej stronie www, czy wyświetlaczu samego terminala GT. Duża społeczność skupiona wokół Yanosika to jego duża przewaga nad Coyotem, która zapewne jeszcze przez jakiś czas się utrzyma.

Cena
Jeszcze na początku 2014 roku, różnica między cenami zakupu asystenta kierowcy Yanosik, a Coyote była ogromna. Dla Coyota dramatycznie wyglądało też porównanie kosztów utrzymania obu systemów. Dziś sprawa wygląda z goła inaczej i urządzenia Yanosik GT, jak i Coyote możemy kupić w tej samej cenie. Abonament w przypadku Yanosika wzrósł z 70zł do 99zł/ rok, a w przypadku Coyota mamy do czynienia z promocją i obniżką ceny z 399zł na 199zł/ rok. Tak więc różnica to jedynie 100zł kosztów rocznego utrzymania systemu.

Zasięg
Yanosik to nasz rodzimy, lokalny produkt przeznaczony na rynek polski. Na dzień dzisiejszy nic nie wiadomo, aby producenci chcieli wyjść z produktem poza granice naszego kraju.

Coyote, co prawda za dopłatą 200zł na rok, to jednak umożliwia korzystanie z systemu w 8 krajach Europy, a kolejne przewidziane są w przyszłości.

Podsumowanie
Yanosik GT, „dobre bo polskie”, chciałoby się powiedzieć. Z pewnością system jest prosty w użytkowaniu, stosunkowo tani i ma za sobą dziesiątki tysięcy użytkowników. To atuty nie do przecenienia. Ale jak to powiedziano „są zwykłe banany i jest Chiquita” i Coyote jest taką Chiquitą wśród zwykłych interaktywnych komunikatorów. Światowy, dopracowany, z mnóstwem przydatnych i szczegółowych informacji. Musi tylko zebrać większą rzeszę użytkowników, co z nowymi niższymi cenami i darmową aplikacją nie powinno potrwać zbyt długo.

loading