Nierentowne fotoradary, czyli nowe pomysły na karanie kierowców

Nierentowne fotoradary, czyli nowe pomysły na karanie kierowców

Pisaliśmy ostatnio sporo o fotoradarach: o tym, że są bacznie obserwowane przez NIK, o tym, jak GITD próbuje podreperować swój PR, ale wychodzi im jak zawsze i o budżecie, który miał być zasilony sporą kwotą z mandatów, a nie będzie, bowiem fotoradary nie są w stanie zarobić na siebie, a co dopiero na urzędników, czy właśnie na załatanie dziury. Zawsze się zastanawiamy, co też nasze służby i włodarze wymyślą nowego, aby ułatwić nam życie i usprawnić komunikację w naszym kraju  😉

Chyba rzeczywiście padł blady strach na wszystkich zajmujących się fotoradarami. Może dostali prikas znalezienia sposobu na dalsze łupienie nas kierowców? Może zachęcili ich nagrodą? A może pogrozili palcem i zasugerowali zwolnienia? Nie ważne jak, ważne żeby skutecznie. I oto mamy kilka nowinek. A jakże.

Antyradar Whistler 438G

Pierwszy pomysł padł zanim powstał. Posłanka Beata Bublewicz (PO) zaproponowała przed kilkoma miesiącami, aby zwiększyć wysokość mandatów dwukrotnie, bowiem obecne kary są niewystarczająco dotkliwe (motoWP.pl). Po fali oburzenia zaniechano dalszych debat na ten temat, a skupiono się na kolejnych pomysłach.

Drugi z nich to uzależnienie wysokości mandatu od zarobków, czyli tzw. system progresywny, jaki działa choćby w Finlandii, czy Szwajcarii. Największy zwolennik to wiceminister transportu Zbigniew Rynasiewicz. Jednak internauci np. na HotMoney.pl argumentują:

Polacy są durni, bogaci prowadzą własne firmy i celowo nie wykazują dochodów bo i po co ? Biznesmen mający 1 000 000 żł przychodu i np 2000 dochodu zapłąci najniższą stawkę a to że jezdzi bentleyem na firmę, mieszka w apartamencie wynajmowanym od własnej firmy to inna sprawa. Politycy wszystkie wasze genialne pomysły utrudniają życie zwykłym ludziom. Ci inteligentni mają was gdzieś 🙂

Nie ma szans na uderzenie w bogatych, bo oni są biedni. Firmy wcale dochodu nie przynoszą, tylko same koszty. Raty leasingu auta za 300 tys, rachunki za hotele, restauracje, ciuchy, biżuterię itp – wszystko w koszty firmy, żeby tylko większe, żeby tylko żadnego dochodu nie wykazać do skarbówki. I później taki ktoś bierze zaświadczenie z urzędu skarbowego o wysokości dochodu i co on biedny ma zrobić? Jak zapłacić mandat za swoje firmowe Q7?

CB radio

Mimo doniesień motoWP.pl o tym, że:

Pomysł uzależnienia wysokości mandatu od zamożności kierowcy dopiero jest formułowany, ale możliwe, że już za rok, albo dwa zostanie on wprowadzony w życie,

samo Ministerstwo Transportu w swym wyjaśnieniu ) mówi, że nie prowadzi prac nad tą ideą:

W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami odnośnie zamiarów wprowadzenia rozwiązania polegającego na  uzależnieniu wysokości mandatów od wysokości zarobków kierowców informujemy, że w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej nie są prowadzone żadne prace mające na celu wprowadzenie takich rozwiązań.

Przechodząc do trzeciego pomysłu, należy trzymać się mocno siedzenia. Okazuje się, że dzięki sprytnym urządzeniom, jak antyradary, Yanosik, czy CB radia znacznie ‘uszczupliliśmy’ planowane wpływy do budżetu z mandatów. Na dodatek, czytamy na Interia.pl, że

Yanosik

Tylko co dziesiąte zdjęcie wykonane przez fotoradar kończy się wypisaniem mandatu. Kierowcy nauczyli się sprytnie uciekać przed odpowiedzialnością.

Jak stwierdza Łukasz Majchrzak z ITD:

“W przypadku fotoradarów, tryb wykroczeniowy nie jest wystarczająco skuteczny. Musimy wprowadzić kary administracyjne, które wzorem z innych państw usprawnią funkcjonowanie sieci fotoradarów”.

A o jakich to karach mówimy? Dotkliwych, jak się okazuje, bo oprócz taryfikatora mandatów, ITD chce wprowadzić taryfikator kar administracyjnych, który miałby obowiązywać już w przyszłym roku, gdzie:

  • za nie wskazanie osoby kierującej lub brak odpowiedzi na wezwanie ITD do 800PLN
  • za nie zapłacenie kary w terminie 14 dni, za 3 wykroczenia rocznie lub uzbieranie kar na kwotę 1200PLN, kara ulega podwojeniu do 1600PLN
  • za opóźnienie wpłaty kara zostanie zwiększona do 3200PLN

Szczegóły tutaj. A może pomysłowy Dobromir znajdzie panaceum na problemy mandatowe władz?  😉

pomyslowy-dobromir-pomoze

Czy to początek końca fotoradarów? Czyżby przez antyradary?

O tym, że fotoradary nie służą bezpieczeństwu, lecz zdzieraniu kasy wiemy. Potwierdzają to liczne doniesienia, my już o tym też pisaliśmy w poście ”Polska fotoradarami stoi.. Niestety..”. Samą etyczność umieszczania wpływów z fotoradarów w budżetach samorządów pozostawmy bez komentarza. O tym, że fotoradary stoją w miejscach, gdzie często stać nie powinny też wiemy. Świadczy o tym ostatni raport NIK, choć jak wspomniał prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski:

niezgodne z prawem ustawienie fotoradaru nie zwalnia jednak kierowców z obowiązku zapłacenia mandatu za zbyt szybką jazdę.

Szczegóły na stronach Forsal.pl.

Fotoradary - mniejsze wpływy. Czyżby przez antyradary?

A czy wiecie, że zwalniamy przed fotoradarami? Urzędnicy są tym mocno zdziwieni i rośnie ich frustracja i obawy (chyba głównie o posady i premie). Jak pisze GazetaPrawna.pl, wpływy z mandatów za zdjęcia z fotoradarów maleją, a zawyżone prognozy posłużyły wyłącznie do argumentacji za zwiększeniem nakładów na inspekcję drogową. Na przestrzeni trzech kwartałów 2013 wpływy zmalały o 41%. Nie dziwi to, bo fotoradary z ponad 60 fotosów na dobę w wakacje zeszłego roku, robią teraz raptem 20. Przy tym ich część nadaje się do kosza, część jest skutecznie podważana, a część nie jest płacona. Plan zakładał kosmiczne kwoty wpływów sięgające ponad miliarda(!). Ale jak donosi GazetaPrawna.pl:

w styczniu tego roku Ministerstwo Finansów poinformowało nas, że budżet na mandatach w całym 2012 r. zarobił ok. 32 mln zł. Na koniec tego roku wpływy z tego tytułu sięgną najprawdopodobniej 80 mln – dużo więcej niż przed rokiem, ale wciąż 17 razy mniej, niż zakłada plan.

Tymczasem z 20mln PLN w 2011, kwota budżetu GITD w 2012 wynosiła już 150mln PLN. Ma być nadal utrzymywana, ale jest jeden zonk: fotoradary mogą nie zarobić na siebie, a tym bardziej na armię obsługujących je urzędników. Ciekawe, jaką bajką uraczą nas wtedy? Na razie GITD nie wie, jaka jest przyczyna niższych niż zakładane wpływów. Może więc my podpowiemy: antyradary, których używamy coraz bardziej świadomie, finezyjny Yanosik, czyli legalny antyradar będący interaktywnym komunikatorem, czy CB radia nadal spełniające swą rolę informacyjno-ostrzegawczą. A może też i po części nasza mentalność, zrobienia władzy na złość? smiley

Fotoradarów ciąg dalszy…

Chwila ciszy i znów ‘sprzymierzeńcy bezpieczeństwa drogowego’ pojawiają się z nowinkami. Co tym razem? PAP poinformowała dziś, że w życie weszło nowe rozporządzenie ws. fotoradarów. Ale czy nowe znaczy lepsze? I czego dotyczy owo rozporządzenie?

Rozporządzenie to jest częścią Narodowego Programu Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, o którym nota bene pisaliśmy we wcześniejszym poście (Projekt Narodowego Programu Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020). Program ten zakłada przede wszystkim większe przestrzeganie ograniczeń prędkości na drogach, ograniczeń prędkości zasadności ustawienia znaków drogowych i weryfikację lokalizacji fotoradarów. I wspomniane rozporządzenie w sprawie “warunków lokalizacji, sposobu oznakowania i dokonywania pomiarów przez urządzenia rejestrujące” tyczy się właśnie tego ostatniego.

“Przepisy rozporządzenia pozwolą efektywniej wykorzystać stacjonarne urządzenia rejestrujące i powinny wyeliminować lokalizacje urządzeń rejestrujących, w których ich użytkowanie ma znamiona wyłącznie komercyjnego wykorzystania” (rzecznik resortu transportu Mikołaj Karpiński)

Zasadność ulokowania stacjonarnych fotoradarów będzie weryfikowana co 40 miesięcy na podstawie analizy stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Nad całością czuwał będzie Komendant Wojewódzki Policji. Teraz nieco ciekawsza rzecz, czyli trochę o pieniądzach:

Według szacunków resortu transportu:

  • koszt usunięcia stacjonarnego fotoradaru to ok. 5 tys. zł,
  • koszt usunięcia stacjonarnego fotoradaru z fundamentem i podłączeniem do pądu to ok. 10 tys. zł,
  • koszt ponownej instalacji to ok. 10 tys. zł
  • koszt ponownej instalacji urządzenia z fundamentem i podłączeniem do prądu to ok. 25 tys. zł.
  • koszt projektu czasowej organizacji ruchu podczas prac przy likwidacji lub ponownym montażu to ok. 1 tys. zł
  • koszt projektu stałej organizacji ruchu po usunięciu albo instalacji fotoradaru to następny 1 tys. zł.

Szacunki resortu pokazują, że analiza stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego przy każdym z działających fotoradarów będzie kosztowała od 1 tys. zł do 2 tys. zł. x 350 obecnie zainstalowanych fotoradarów pod zarządem ITD daje nam koszt od 350 tys. do 700 tys. zł.

Fotoradary w Polsce

Wnioski? Pierwsze, co można wysnuć z wypowiedzi rzecznika resortu transportu, to przyznanie racji nam kierowcom, że były i są fotoradary używane czysto komercyjnie do podreperowania miejskich budżetów. Druga rzecz, to mydlenie oczu kierowcom o weryfikacji zasadności umiejscowienia fotoradarów w danym miejscu. Wiąże się to z kosztami, które ktoś będzie musiał ponieść. Zgadnijmy, kto to będzie?

A żeby było bezpiecznie na naszych drogach, zaopatrzmy się w alkomaty i zanim wyruszymy w trasę proponujemy szybki alko test, w trasie komunikujmy się za pomocą CB radia o stanie dróg i ewentualnych niebezpieczeństwach, a do tego może wspomagać nas antyradar, który ostrzeże w porę przed fotoradarem ‘umiejscowionym we właściwym miejscu’. Podróżujmy z głową, przestrzegajmy przepisów, cieszmy się wyjazdem i nie przejmujmy się fotoradarową armią bezdusznych puszek.

CB radio President William – czyżby wojna na gruszki?

Nie tak dawno, bo 6 marca 2013 w poście “CB radio Lafayette Venus – czyżby nowy arystokrata?“ informowaliśmy o rozszerzeniu naszej oferty o nowy model CB radia, Lafayette Venus. Co w nim intrygującego to to, że sterować urządzeniem możemy z ‘gruszki’, co jest wygodne, a przy tym nie musimy się martwić o ulokowanie jednostki centralnej, bowiem jest tak zminiaturyzowana, że zmieści się w schowku, podłokietniku, czy pod siedzeniem. Radio cieszy się dużym powodzeniem. President wiedząc o niszy na takie urządzenia i znając popyt na taki zintegrowany sprzęt nie pozostaje z boku i również oferuje w swym portfolio model sterowany mikrofonogłośnikiem: CB radio President William.

CB radio President William

Gruszka od Williama

Podobnie, jak w Lafayette, sterowanie  i wyświetlacz zamontowane są w gruszce. Taka konstrukcja pozwala na schowanie korpusu CB radia w niemal dowolnym miejscu (wymiary: 125×103×38 mm).  Sterowanie CB radia gruszką jest bardzo proste – wszystkie istotne przyciski mamy w zasięgu naszych palców.

A co ponadto zaimplementowano w Presidencie Williamie?

  • automatyczną kontrolę szumów,
  • funkcję MON, która wyłącza blokadę szumów, a radio przechodzi w tryb „szybkiego nasłuchu”,
  • standardy dla poszczególnych krajów (PL,E,d,d2,EU,EC,U),
  • modulację AM (obowiązująca w Polsce), jak i FM wykorzystywaną w innych krajach Europy,
  • blokadę klawiszy LOCK, uniemożliwiającą przypadkowe wciśnięcie przycisków,
  • nadawanie automatycznie po wykryciu głosu (bez naciskania przycisku PTT),
  • redukcję zakłóceń interferencyjnych od stacji pracujących na pobliskich kanałach,
  • skanowanie kanałów w poszukiwaniu rozmówców i zapamiętywanie kanałów użytkownika,
  • regulację intensywności oświetlenia wyświetlacza

oraz wiele innych.

Świetny sprzęt dla początkujących, jak i dla zaawansowanych użytkowników. Bogactwo funkcji, sterowanie z gruszki i dyskretny montaż to główne atuty President’a Williama.

President William - świetny zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych użytkowników

Zapraszam do Hadronu!

MAJÓWKOWA PROMOCJA! CB radia, antyradary, nawigacje, rejestratory trasy!

Wiosna wreszcie się pokazała, a po nieco przydługiej zimie większość jest ‘wyposzczona’ i chce czym prędzej uciec z czterech ścian na łono natury, w góry, nad morze, nad jeziora, do lasu, aby z dala od wielkomiejskiego gwaru i aby na świeże powietrze. W HADRON również cieszymy się z nadejścia wiosennej pogody i w związku z majówką i wyczekiwanym przez wielu długim weekendem uruchamiamy

‘MAJÓWKOWĄ PROMOCJĘ’ na CB RADIA, ANTYRADARY, NAWIGACJE i REJESTRATORY TRASY!

Jak widać są to akcesoria, które są baaardzo przydatne podczas podróży, więc warto skorzystać z nadarzającej się okazji i uzupełnić brakujący sprzęt na www.sklep.hadron.pl. Ceny promocyjne widoczne będą po wpisaniu specjalnego kodu rabatowego: 639482, który sprawi, że wskazane produkty będą tańsze o 8-13%, a więc w przypadku niektórych akcesoriów będzie  to nawet kilkaset złotych! Kod obowiązuje do 10.05.2013r. ZAPRASZAMY!

"Majówkową Promocję" najlepiej sprawdzić w terenie

Polska fotoradarami stoi.. niestety..

Donald Tusk o fotoradarach 2007r.:

“Drogi są co prawda coraz gorsze, ale za to fotoradary pojawiły się na ulicach. Tzn Polacy mają być kontrolowani wszędzie, w każdym miejscu, a na drodze przez fotoradar, jechać 30 na godzinę, ponieważ drogi na szybszą jazdę nie pozwalają. To jest filozofia PiS-u. Utrudnić życie ludziom do maksimum, a na końcu ich skontrolować, wszystkich bez wyjątku. Tylko facet, który nie ma prawa jazdy, może wydawać  takie pieniądze na fotoradary, a nie na drogi”.

Donald Tusk o fotoradarach 2013r.:

„Nie powtórzyłbym tych słów z roku 2007-ego, kiedy mówiłem tak drwiący z polityki fotoradarowej poprzedniego rządu. Wówczas cała moja wypowiedź dotyczyła konieczności zwiększenia bezpieczeństwa na drogach i byłem święcie przekonany, że kluczowym zadaniem każdego rządu są bezpieczniejsze drogi, nowocześniejsze drogi, a nie fotoradary.”

Pytań dot. bezpieczeństwa na drogach rodzi się coraz więcej. Od kiedy tak gorliwie politycy zaczęli o nas i nasze bezpieczeństwo dbać? Dlaczego im tak na tym zależy? Czy uważają nas za bezmózgie istoty, z których co druga chce popełnić samobójstwo na drodze? Czy rosnąca liczba fotoradarów na naszych drogach oznacza, że rząd nie ma pomysłu na bezpieczeństwo?

Przecież edukacja drogowa rozpoczyna się już w momencie uczestnictwa w kursie na prawo jazdy (a prawdopodobnie nawet jeszcze wcześniej). To tu po raz pierwszy mamy możliwość wpłynięcia na kursanta i jego kulturę jazdy. Może czas na poświęcenie większej uwagi przyszłym kierowcom na tym właśnie etapie? Tymczasem mamy kolejne udziwnienia w egzaminach, a nie ma zmian w programie nauczania kierowców. Mamy wciąż ‘mało przyjaznych’ egzaminatorów, gdzie np.: w USA na egzaminy przychodzi się całymi rodzinami, nikt nie oszukuje, to jest element dojrzałości społecznej, a nie moment, kiedy można kogoś ‘wykluczyć’ i pokazać mu, kto tu rządzi. Niezależnie od wyniku każdy wychodzi z uśmiechem na twarzy, a nie z pretensjami.

Narzekamy na drogi, ich stan i jakość, która okazuje się licha tuż po oddaniu danego odcinka do użytku. Podobno budujemy tą samą technologią, co w Niemczech, tylko dlaczego drożej i skąd różnice w parametrach? Dlaczego Polskie drogi są gorsze od Niemieckich? W Niemczech świeżo po rozłożeniu nawierzchni można śmigać bez ograniczeń prędkości, a co najważniejsze bez ryzyka o urwanie koła na pęknięciu, czy wyrwie.. Śmiejemy się z chińskiej myśli technicznej. Ale negatywny głos zabierają tylko Ci, którzy nigdy nie byli w Chinach. Tam drogi buduje się z solidnego betonu, po 4-6 pasów w jedną stronę

Warszawa czy Poznań? hahahaha -śmiech przez łzy

i nie na ziemi, lecz na estakadach na wysokości 15-ego, 30-ego piętra.

Tak powinny wyglądać drogi

Chińscy biznesmeni przyjeżdżając do Polski dziwią się, że budujemy drogi na dole, marnując pola uprawne, wycinając lasy i niszcząc ten ‘romantyczny klimat polskiego krajobrazu’. W Chinach autobus jadący z prędkością 120-130 km/h nie jest niczym ekstrawaganckim, ‘grucha’ wypełniona betonem spokojnie osiąga prędkość 100-110 km/h, samochody prywatnych użytkowników jeżdżą 150-180 km/h. I o dziwo nie ma wypadków, bądź są rzadkością. Zdarzają się we mgle lub przy wymuszeniach, ale zwykle są to drobne stłuczki. Transport jest za to szybki, sprawny i bez utrudnień.

httpv://www.youtube.com/watch?v=qUKiPTaxwRg

Polacy płacą olbrzymie sumy w podatkach, w opłatach za paliwo, etc., a dróg jak nie było, tak nie ma. A jak są, to nie mają nic wspólnego ze zwiększeniem bezpieczeństwa, bo czemu mają służyć fotoradary gdzieś pod lasem, długie proste naszpikowane wysepkami (turyści momentami niedowierzają i mówią o Polsce ‘land of a thousand islands’ (kraina tysiąca wysepek). Zrozumiałym są ograniczenia przy szkołach, targowiskach i miejscach o wzmożonym ruchu pieszych. Ale u nas jest chyba na odwrót.

Z wystawianiem mandatów na podstawie zdjęć z fotoradarów też jest problem. Nasi włodarze wywęszyli niezły biznes na mandatach, ale nie zdążyli z prawodawstwem. I tak media donosiły o tym, że GITD chce kupić drukarnię mandatów – swoją własną, na wyłączność(!), bo już nie nadążali z drukiem, a mandatów miało być jeszcze więcej. Ale z drugiej strony okazało się, że GITD nie ma uprawnień do przetwarzania danych osobowych i nie może wystawiać mandatów. W wielu gminach radni uwzględniają fotoradary w budżetach traktując je jako maszynki do robienia szybkiej kasy. A premier i wtórujący mu politycy powtarzają, że fotoradary mają służyć bezpieczeństwu i

“przesłanką do tego, aby stawiać fotoradary jest bezpieczeństwo na drodze. I tylko i wyłącznie bezpieczeństwo było okolicznością, która powodowała postawienie tych fotoradarów. Wymiar finansowy jest rzeczą absolutnie wtórną i wszyscy chcielibyśmy, aby budżet Państwa nie otrzymał ani jednej złotówki z fotoradarów.” (Paweł Olszewski, PO)

Z jednej strony przeciętny Kowalski nie ma nic do gadania w sprawie mandatu: wystawiony – trzeba płacić, z drugiej ‘szef fotoradarów’ Tomasz Połeć jechał przez miasto ponad 80km/h, za co grozi mandat 300PLN i 6 punktów karnych. Namierzyli go dziennikarze. Pokazał, jak władza może uniknąć mandatu, wymieniając tuzin powodów, dla których pomiar nie był wiarygodny. Podsumowanie dziennikarzy było dosadne, ale jakże prawdziwe: ‘co wolno Wojewodzie, to nie Tobie smrodzie’.

W sieci można bez trudu znaleźć nagrania użytkowników, pokazujące łamanie przepisów przez ITD, ale jak widać w naszym Państwie są równi i równiejsi. Na odczepnego minister transportu Sławomir Nowak podpisał rozporządzenie o kontroli fotoradarów vel przeprowadzeniu audytu urządzeń i przekazaniu informacji o zasadności ich lokalizacji.

Jest też aspekt społeczno-gospodarczy: spowolnienie ruchu przez ograniczenia, fotoradary, jednopasmowe ‘dróżki’ to spowolnienie transportu. Wolniejszy ruch to marnowanie czasu, a co za tym idzie pieniędzy. To z kolei wiąże się z wolniejszym rozwojem i osłabieniem ekonomii, gorszym dostępem do dostawców, centrów miast itd. Dłuższe stanie w korku to większe zatrucie środowiska, nerwice i inne problemy zdrowotne kierowców, uciążliwy długotrwający hałas. Gdzie tu logika? I czy to jest pomysł na usprawnienie transportu miejskiego (i nie tylko) w rozwijającym się kraju?

Żeby nie kusić losu i nie mówić ‘mądry Polak po szkodzie’ lepiej unikać mandatów. Sposobów jest na to sporo. Zacząć możemy od przepisowej jazdy (co zalecamy), ale nie oszukujmy się, poza miastem, na długich prostych, każdy chce nadrobić czas stracony na objazdach, czy korkach. My to wiemy, ale i stróże prawa też. Tu przydają się antyradary. Do dyspozycji mamy całkiem spory wybór różnych producentów. Wśród nich na uwagę zasługują najczulsze i najlepsze antyradary: Valentine One, Escort 8500Xi z GPS, Escort 9500iX z GPS, czy też Whistlery: Whistler Pro-78XRi i Whistler Pro-68XRi. Godne polecenia są również urządzenia średniej klasy, ale wciąż bardzo dobre antyradary Escort RedLine, Escort X50 Black, Noxo ZRW-350e z GPS, bądź Noxo ZRW-300e i tradycyjnie już Whistlery, jak Whistler GT-435Xi i Whistler GT-265Xi. Dla mniej wymagających znajdą się takie, które nie mają zbyt rozbudowanych funkcji dodatkowych, ale nadal sprawdzają się na trasie jak Whister GT-130Xi, czy Noxo ZR-110eX. Na dodatek możemy wyposażyć nasze auto w jammer, zakłócający pomiar laserowy. Przy tym należy dodać, że korzystanie z antyradarów gotowych do użycia jest w Polsce zabronione. Ale i na to jest rada: legalny antyradar Yanosik z aktualną mapą fotoradarów i innych ‘przeszkadzajek’ drogowych. Średnia ilość kierowców korzystająca w danej chwili z Yanosika sięga 35 tys. To nie mało i na pewno wystarczająco, aby uniknąć mandatu. I na koniec coś, co jest już niemal standardem dla wielu mobilów, czyli CB radia. Dzięki niemu możemy zawsze zasięgnąć informacji o sytuacji na drodze, a dodatkowo podpytać o miejsce, gdzie serwują dobre ‘małe co nieco’. Wśród CB radia na uwagę zasługują urządzenia uznanej marki President (President JFK II, President Harry III), lubianego Alan’a (Alan 220, Alan 109), niezwykle ciekawe Albrecht’y (Albrecht AE-6690, czy model z odłączanym panelem przednim Albrecht AE-6891), solidne Intek’i (Intek M-760+, Intek M-799+), czy świeżynki, jak miniaturowe CB radio Yosan CB300+ i sterowane z gruszki CB radio Lafayette Venus.

Po wymienione urządzenia zapraszamy do naszego internetowego sklepu motoryzacyjnego, bądź bezpośrednio do siedziby firmy Hadron w Warszawie na Bielanach. Służymy naszym doświadczeniem, doradzimy i pomożemy w wyborze, szczególnie, że oferowany przez nas sprzęt sami testujemy i sprawdzamy w trasie. Zapraszamy!

Projekt Narodowego Programu (Nie)Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020

Czytając dokument z tytułu tego wpisu (link) odniosłem wrażenie, że nie pozostaje nam nic innego, jak starać się jeździć wolniej i zgodnie z przepisami. To nie będzie łatwe, gdy najnowsze samochody kuszą coraz większą mocą silnika.

Kiedyś było inaczej, pamiętam, jak biło się rekordy przejazdu między Warszawą, a Trójmiastem. Z dzisiejszego punktu widzenia nie było to rozsądne, ale usprawiedliwia nas dużo mniejszy ruch na ulicach w latach 90-tych i niższa moc ówczesnych silników, choćby w poczciwych 126p. Ciężko było przekroczyć 100, czy 110km/h. Do dziś mam w głowie tą ekscytację, gdy ktoś ze znajomych lub samemu “zamykało się szafę”, czyli 140km/h. To wymagało przygotowania samochodu i zbieżności korzystnych warunków, np. jazda w górki i z wiatrem.

Dziś, we współczesnym samochodzie, na przepełnionych drogach pełnych radarów trzeba zapomnieć o sprawdzaniu maksymalnej prędkości. Trochę szkoda, bo żeby sprawdzić, ile moje auto wyciąga, łatwiej mi pojechać na niemiecką autostradę, niż znaleźć do tego miejsce w Polsce.

Projekt Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020

Coraz nowsze ograniczenia i zwiększane restrykcje powoli zabierają motoryzacji to, co w niej tak kochamy – poczucie wolności, odrobiny szaleństwa, siły i mocy każdego mechanicznego konia. Mam wrażenie, że już niewiele dzieli nas od momentu, gdy zamontują nam w samochodach „czarne skrzynki” i zupełnie zdalnie sprawdzą, jacy poprawni z nas kierowcy.

Ciężko jest dyskutować z argumentem, że „prędkość zabija”  i z pewnością zawsze można dowieść słuszności twierdzenia, że jadąc wolniej nie doszłoby do wypadku lub przynajmniej znacząco ograniczyłoby to jego skutki. No tak, ale czy aby na pewno chcemy płacić mandat i zyskiwać punkty karne w miejscach, które ewidentnie służą do nabijania miejskiej kasy? Czy sprawiedliwe jest, kiedy siedzący nam na zderzaku samochód, przekraczający tak samo, jak my, prędkość niejako przymusza do dociśnięcia gazu i każe nas mandatem tylko dlatego, że to Panowie policjanci bawią się w filmowców?

Ja uważam, że to niesprawiedliwe, a częstsze stosowanie pouczeń nie wzbudzałoby naszej, kierowców, frustracji i śmiem twierdzić, że przyniosłoby większe pozytywne skutki. No, ale pouczeniami nie uda się załatać dziury w budżecie.

Na szczęście buduje mnie fakt, że my polscy kierowcy w takich chwilach potrafimy się wspierać i wystarczy, że przed wyjazdem zamontuję w samochodzie CB radio lub Yanosika, by uniknąć większości „utrudnień” na drogach. A jak Ty internauto/kierowco radzisz sobie na Polskich drogach?

Paweł Ślubowski

Przepis na wiosenne…

Karkówkę umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, posmarować musztardą i pokroić na dość grube kawałki. Oprószyć suszonym rozmarynem.. yyyyy.. czas grillowania już się zbliża, ale to nie miał być przepis na szaszłyki z karkówki, a raczej na wiosenne wypady. Bo oto słońce grzeje coraz odważniej i dłużej i chętniej wychodzimy z domu. A jaki jest przepis na udany wypad wiosenny?

Zanim wsiądziemy za kółko warto sprawdzić, czy aby po wczorajszym piwie nie zostało nam coś we krwi. Tu sprawdzi się alkomat, który szybko i bezboleśnie zbada naszą trzeźwość. A będąc już po alko teście, przede wszystkim zadbajmy o relaks w aucie, gdzie priorytetem powinien być dobry zestaw car audio i sensowne głośniki. Warto zaopatrzyć się też choćby w emulator zmieniarki, który pozwoli na odtwarzanie naszych ulubionych zbiorów muzycznych mp3 (oczywiście możemy taką playlistę stworzyć razem z naszą drugą połówką, będzie się jej słuchać jeszcze lepiej). Dla bardziej wymagających w grę wchodzi samochodowy tuner DVB-T, dzięki któremu możliwe będzie oglądanie TV w aucie. Przydatne, gdy śmigamy razem z dziećmi. A jeśli TV w samochodzie to nadal za mało i na tylnych siedzeniach zaczyna panować chaos, zawsze można zaopatrzyć się w wypasionego NextBase’a, czyli zagłówkowe DVD. Teraz poskromimy nawet najbardziej niesforne brzdące.

I ruszamy. Nie zapomnijmy włączyć świateł dziennych, LED-y oczywiście będą najoszczędniejsze. Muzyka na pokładzie gra, opcjonalnie wyświetlamy filmy. Ale na drodze czekać będzie na nas wiele niespodzianek, w tym fotoradary, patrole, ITD z video-rejestratorami, ale też wciąż rozkopane drogi i dziwne objazdy. Jak sobie z tym poradzić? Cóż, zacznijmy od CB radia, przez które mobile powiedzą nam, co w trawie piszczy i jak wygląda ścieżka. Przyda się też nawigacja, szczególnie, gdy wyruszamy w nieznane. Na przydrożnych fotografów i snajperów z lidarami nie ma nic lepszego jak antyradar, dobry jammer, bądź Yanosik. Teraz nic już nie będzie dla nas zaskoczeniem. Po drodze można zadzwonić do znajomych lub rodziny i pochwalić się wyjazdem. Bezpiecznie jest korzystać z zestawu głośnomówiącego, najlepiej hands free, jak Parrot MiniKit Neo – zaoszczędzimy na mandacie i punktach karnych.

Dojeżdżamy do punktu docelowego. Okazuje się, że nie tylko my wybraliśmy się na taką wycieczkę poza miasto. Parking niemal pełen, przydadzą się czujniki parkowania, a jeszcze lepiej kamera cofania. Na wąskich parkingach będą jak znalazł. Wysiadamy i już chcemy iść w plener, ale zostawić auto bez opieki? Ryzykowne. Jednak i tu znajdzie się coś dobrego, jak choćby wspomniany niedawno mini alarm GSM EMA z powiadomieniem, bądź coś poważniejszego od SEO Electronics, jak np.: SEO Dolphin. Aktywujemy nasz alarm samochodowy i ruszamy przed siebie.

Pamiętajmy jednak, że najważniejszą kwestią przy takim wycieczkowaniu nie jest sprzęt i gadżety, ale Ci, z którymi jedziemy i spędzamy czas. Zadbajcie o ich bezpieczeństwo i dobre samopoczucie. Pamiętajcie też o zabraniu sporej dawki dobrego humoru. Miłego piknikowania i do zobaczenia w plenerze! A tymczasem ciekawe materiały z podróży możecie nagrywać już teraz rejestratorami samochodowymi DVR i dzielić się nimi na Youtube’ie smileyZachęcamy!

Wszystkie wymienione powyżej akcesoria samochodowe oraz znacznie więcej, można znaleźć w sklepie motoryzacyjnym Hadron w Warszawie na Bielanach, bądź w naszym sklepie online. Zapraszamy!

Wiosna w Hadronie

CB RADIA – WIELKANOCNA PROMOCJA!

Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych

ogłaszamy promocję na popularne CB RADIA!

Jeżeli wybierasz się na Święta samochodem, to nie zapomnij zainstalować CB Radia. To nieocenione źródło informacji o sytuacji na drodze, które często pozwala uniknąć mandatów, czy innych dodatkowych kosztów. Jeżeli nie masz jeszcze swojego CB to zapraszamy Cię do HADRON w Warszawie lub do sklepu internetowego, gdzie czeka super sprzęt w naprawdę atrakcyjnych cenach.

Promocja potrwa przez najbliższe dwa tygodnie, więc nie ma pośpiechu, ale ilość radyjek jest ograniczona.

Wielkanocna promocja na CB radia

A tymczasem w Hadronie:

Sęk w Hadronie

Sęk w tym, że lubią tu nas w Hadronie, albo to my w Hadronie lubimy sękaczesmiley Jednak to nas lubią, a ten przepiękny świąteczny sękacz to prezent od naszego wiernego klienta Pana Stanisława z Augustowa. Pachnie na pół firmy i zanim zrobiłem tą fotkę to z trudem powstrzymałem chłopaków przed podskubywaniem. No cóż, Święta coraz bliżej i choć pogoda tego nie pokazuje, to teraz nie ma wątpliwości.

Dziękujemy i Wesołych Świąt!

CB radio Lafayette Venus – czyżby nowy arystokrata?

To nie ja wprowadzam kolejne radio CB do oferty sklepu Hadron. Odpowiedzialnością za brak konsekwencji w trwaniu przy trzech dostawcach obarczam Marcina.  Właśnie za jego namową na naszej półce pojawiło się kolejne radyjko tym razem z logo Lafayette.

Wyjazd do teściów powoduje u mnie wiele, żeby nie było, przyjemnych skojarzeń, a jednym z nich są testy sprzętu, który oferuję swoim klientom.  Tym razem podczas takiego wyjazdu postanowiłem przetestować nowe w naszej ofercie CB Radio Lafayette Venus.

Piątek miałem dość zajęty dlatego poprosiłem chłopaków, aby przygotowali mi wtyk zapalniczki i ustawili radio, tak żebym nie musiał się zapoznawać z instrukcją. Dokładnie, mimo że sam namawiam klientów, żeby czytali instrukcje, sam nawet jej nie tknąłem, licząc na swoje doświadczenie i obycie z tego typu sprzętem – w końcu CB radio, to CB radio. Chociaż, to jest trochę, a właściwie bardzo, nietypowe – mianowicie w dość niewielkiej puszce zamknięto większość elektroniki, a w mikrofonie popularnie nazywanym „gruszką” mamy wbudowany wyświetlacz i wszystkie przyciski służące do obsługi. Taka konstrukcja ma dać możliwość schowania, zabudowania radia np. pod fotelem lub w podłokietniku, przy czym na widoku pozostaje jedynie niewielki mikrofon. Oczywiście każde radio potrzebuje anteny, ja zabrałem ze sobą niedużą 90cm magnetyczną antenę Sirio Silver.

CB Radio Lafayette Venus w akcji

Pierwsze wrażenia z użytkowania Lafayette Venus
Jazda przez Warszawę na ASQ, czyli automatycznym squelchu, była dość przyjemna, oczywiście radio momentami otwierało się na szumy, ale nie było tego wiele. Za to rozmowy nie były urywane i jadąc ‘trasą toruńską’ swobodnie rozmawiałem z mobilem z ul. Powstańców Śląskich – to ok. 4km odległości.
Poza Warszawą było jeszcze lepiej, bo mniej zakłóceń, a zasięg wzrósł dwukrotnie. Podróż uprzyjemniają pogawędki i poczucie wspólnoty, można np. upomnieć kogoś, aby włączył światła – jeden potencjalny mandat mniej.

Samo użytkowanie wymaga trochę przyzwyczajenia, mi na początku brakowało pokręteł. Wszystko obsługujesz przyciskami i musiałem się wpatrywać w mały wyświetlacz, aby zobaczyć, co właśnie reguluję, to było trochę niebezpieczne podczas jazdy. Trzeba oddać sprawiedliwość, że po ok. 30 minutach, regulacji dokonywałem już swobodnie i bez patrzenia na mikrofon.

Lafayette Venus - zasięg

Druga część testu przebiegała w drodze powrotnej. Teraz dla odmiany postanowiłem wyłączyć ASQ, a blokadę szumów ustawiać ręcznie. Aby ją regulować trzeba nacisnąć środkowy klawisz dwukrotnie, a potem strzałkami góra/dół można ustawić żądany poziom. Regulacja dostępna jest w zakresie od wyłączonej i poziomu 1 do poziomu 15. Na początku ustawiłem poziom 4, który szybko zmieniłem na 5, tak dało się przejechać znaczny odcinek trasy, mimo że szumy pojawiały się od czasu do czasu, a rozmowy z daleka potrafiły być przerywane.

Zbliżając się do Warszawy radio przepuszczało coraz więcej szumów, więc kolejno zwiększałem poziom blokady szumów, aż doszedłem do 9. Byłem trochę rozczarowany, gdyż co prawda rzadko, to jednak szumy potrafiły przechodzić przez blokadę,  a rozmowy – z ewidentnie silnym sygnałem – potrafiło przerywać.

Podsumowanie nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy radio jest warte zakupu. Do plusów należy zaliczyć samą konstrukcję radia, która umożliwia estetyczny i dyskretny montaż. Działanie trybu ASQ również jest plusem nawet w mieście. Minusy to obsługa, do której trzeba się przyzwyczaić oraz nierówno działająca blokada squelch, która potrafi z jednej strony przepuszczać szumy, a z drugiej strony ucinać rozmowy. Po schowaniu puszki radia, reszta wygląda, jak „ręczniak” np. Alan 42 czy Intek H520, jednak działa od nich sporo lepiej.

Paweł Ślubowski

loading