Ein Parts Duo V1 DL21 vs M-Tech WLF201. Tańsze znaczy (dużo) lepsze?

Ein Parts Duo V1 DL21 vs M-Tech WLF201. Tańsze znaczy (dużo) lepsze?

Kryterium cenowe jest rzeczą, która ma często decydujący wpływ na zakupy. Gdy mamy okrojony budżet, to – naturalnie – bierzemy coś tańszego. Jednocześnie wydaje nam się, że produkt z niższej półki musi być znacznie gorszy od droższego odpowiednika. Na przykładzie lamp halogenowych DUO LIGHT pokażemy, że różnica ta nie musi być aż taka drastyczna.

Porównując, weźmy z jednej strony prestiżowe lampy Ein Parts DUO V1 DL21 (550zł) i z drugiej – tańsze, pochodzące od polskiego dystrybutora lampy M-Tech WLF201 (396zł). Co ciekawe, ten znacznie droższy produkt sprzedaje się u nas aż dziewięć razy lepiej niż ten rzekomo gorszy! To naprawdę niezwykła sytuacja, bo z doświadczenia wiemy, że w naszym sklepie, zamienniki cieszą się większą popularnością. O co zatem chodzi? Czy klienci to tacy specjaliści? A może działa złudzenie „droższe równa się o wiele lepsze”? Sami nie wiemy, jak to wytłumaczyć. Bo…

Bo obie lampy prezentują bardzo dobry, ale zupełnie zbliżony poziom. Różnice są naprawdę drobne, na korzyść droższych lamp, ale czy są warte aż 30% wyższej ceny? Poniżej postaramy się zwięźle przedstawić podstawowe różnice obu produktów:

Zastanawiasz się jak świecą ? W trybie świateł dziennych lampy Ein Parts (droższe) generują zdecydowanie bardziej rozproszone światło. To może sprawiać wrażenie słabszej mocy. Blask tańszego M-Techa jest wyraźniejszy i bardziej skupiony, co na pierwszy rzut oka wygląda, jakby generowała więcej świtała. Teoria mówi, że lampy dzienne mogą rozpraszać światło, jednak w praktyce, gdy będziemy na drodze, różnica jest właściwie niewyczuwalna. Według nas w tej kwestii jest remis.


Przewagę Ein Partsów widzimy za to, gdy włączymy drugi tryb – lamp przeciwmgłowych. Na zdjęciach z naszych testów widać wyraźnie, że światło droższego produktu ma szerszy kąt padania. Obie lampy mają też nieco inne barwy, ale ta kwestia nie stanowi o przewadze żadnego z produktów. Jednak moc, to moc – w tym wypadku zwycięstwo bezsprzecznie należy się lampom droższym.

Dzienne i przeciwmgłowe światło od M-tech

Kwestia modułu. Jest jeszcze coś co może stawiać lampy Ein Parts nad tymi od M-tech. Chodzi o moduł, który w przypadku tych drugich, tańszych, jest wbudowany, a w droższych jest zewnętrzny.
Wyciągnięcie modułu na zewnątrz lampy jest, lepszym rozwiązaniem od tego wbudowanego. Lampa podczas pracy, dość mocno się nagrzewa, potem schładza, a to może powodować zasysanie wilgoci. Duże wahania temperatury i wilgoci w lampie, mogą niekorzystnie wpływać na elektronikę modułu w lampach M-tech. W przypadku zestawu marki Ein Parts, nie ma tego problemu, gdyż moduł jest zewnętrznym, hermetycznym elementem.

Mówią, że o gustach się nie dyskutuje, ale… według nas Ein Partsy są też po prostu ładniejsze. Gdy zapalimy je w trybie dziennym zobaczymy piękną, okrągłą wiązkę światła, która z daleka przypomina           te montowane np. w pojazdach marki BMW.

Pokrótce przedstawiliśmy oba produkty. Do was jednak należy ostatnie zdanie – czy te drobne różnice warte są 150zł? Komentujcie!
Zapraszam też na stronę sklepu i działu oświetlenie: https://sklephadron.pl/93-lampy-dzienne-drl

Przepis na wiosenne…

Karkówkę umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, posmarować musztardą i pokroić na dość grube kawałki. Oprószyć suszonym rozmarynem.. yyyyy.. czas grillowania już się zbliża, ale to nie miał być przepis na szaszłyki z karkówki, a raczej na wiosenne wypady. Bo oto słońce grzeje coraz odważniej i dłużej i chętniej wychodzimy z domu. A jaki jest przepis na udany wypad wiosenny?

Zanim wsiądziemy za kółko warto sprawdzić, czy aby po wczorajszym piwie nie zostało nam coś we krwi. Tu sprawdzi się alkomat, który szybko i bezboleśnie zbada naszą trzeźwość. A będąc już po alko teście, przede wszystkim zadbajmy o relaks w aucie, gdzie priorytetem powinien być dobry zestaw car audio i sensowne głośniki. Warto zaopatrzyć się też choćby w emulator zmieniarki, który pozwoli na odtwarzanie naszych ulubionych zbiorów muzycznych mp3 (oczywiście możemy taką playlistę stworzyć razem z naszą drugą połówką, będzie się jej słuchać jeszcze lepiej). Dla bardziej wymagających w grę wchodzi samochodowy tuner DVB-T, dzięki któremu możliwe będzie oglądanie TV w aucie. Przydatne, gdy śmigamy razem z dziećmi. A jeśli TV w samochodzie to nadal za mało i na tylnych siedzeniach zaczyna panować chaos, zawsze można zaopatrzyć się w wypasionego NextBase’a, czyli zagłówkowe DVD. Teraz poskromimy nawet najbardziej niesforne brzdące.

I ruszamy. Nie zapomnijmy włączyć świateł dziennych, LED-y oczywiście będą najoszczędniejsze. Muzyka na pokładzie gra, opcjonalnie wyświetlamy filmy. Ale na drodze czekać będzie na nas wiele niespodzianek, w tym fotoradary, patrole, ITD z video-rejestratorami, ale też wciąż rozkopane drogi i dziwne objazdy. Jak sobie z tym poradzić? Cóż, zacznijmy od CB radia, przez które mobile powiedzą nam, co w trawie piszczy i jak wygląda ścieżka. Przyda się też nawigacja, szczególnie, gdy wyruszamy w nieznane. Na przydrożnych fotografów i snajperów z lidarami nie ma nic lepszego jak antyradar, dobry jammer, bądź Yanosik. Teraz nic już nie będzie dla nas zaskoczeniem. Po drodze można zadzwonić do znajomych lub rodziny i pochwalić się wyjazdem. Bezpiecznie jest korzystać z zestawu głośnomówiącego, najlepiej hands free, jak Parrot MiniKit Neo – zaoszczędzimy na mandacie i punktach karnych.

Dojeżdżamy do punktu docelowego. Okazuje się, że nie tylko my wybraliśmy się na taką wycieczkę poza miasto. Parking niemal pełen, przydadzą się czujniki parkowania, a jeszcze lepiej kamera cofania. Na wąskich parkingach będą jak znalazł. Wysiadamy i już chcemy iść w plener, ale zostawić auto bez opieki? Ryzykowne. Jednak i tu znajdzie się coś dobrego, jak choćby wspomniany niedawno mini alarm GSM EMA z powiadomieniem, bądź coś poważniejszego od SEO Electronics, jak np.: SEO Dolphin. Aktywujemy nasz alarm samochodowy i ruszamy przed siebie.

Pamiętajmy jednak, że najważniejszą kwestią przy takim wycieczkowaniu nie jest sprzęt i gadżety, ale Ci, z którymi jedziemy i spędzamy czas. Zadbajcie o ich bezpieczeństwo i dobre samopoczucie. Pamiętajcie też o zabraniu sporej dawki dobrego humoru. Miłego piknikowania i do zobaczenia w plenerze! A tymczasem ciekawe materiały z podróży możecie nagrywać już teraz rejestratorami samochodowymi DVR i dzielić się nimi na Youtube’ie smileyZachęcamy!

Wszystkie wymienione powyżej akcesoria samochodowe oraz znacznie więcej, można znaleźć w sklepie motoryzacyjnym Hadron w Warszawie na Bielanach, bądź w naszym sklepie online. Zapraszamy!

Wiosna w Hadronie

Hobby Mariusza Papaja

Postanowiłem popełnić ten zupełnie inny wpis na blogu, który odbiega nieco od tematu elektrotechniki i elektroniki samochodowej, ale wydaje mi się, że może zaciekawić czytelników i fanów naszej firmy i tej strony internetowej. Dziś chciałem Wam przedstawić moje wielkie hobby, którym interesuję się od dzieciństwa, a w którym wykorzystałem oświetlenie LED dostępne w naszym sklepie.

Po wielu latach hodowli ryb akwariowych wreszcie doczekałem się zbiornika moich marzeń. Wielkość zbiornika to 225×50x60cm, co daje nam sumę 675 litrów wody w akwarium brutto. W takiej wielkości akwarium mogłem pokusić się o hodowlę najbardziej wymagających ryb słodkowodnych z jeziora Tanganika. Urozmaicenie fauny tego akwenu sprawia, że wybór ryb był bardzo trudny. Pierwszą obsadą miały być wymarzone tropheusy – typowi roślinożercy, którzy pływają w dużych stadach i są najpiękniejszymi rybami słodkowodnymi na świecie.

Stadne Tropheusy - roślinożercy z jeziora Tanganika

Niestety zaplanowana filtracja oparta na dwóch filtrach (eheim 2028 i atman 2000, łącznie 3200 litrów wody na godzinę) okazała się za mała i musiałem przekonać się do osady mięsożernej. Po zapoznaniu się z tematem stwierdziłem, że mięsożercy pomimo mniej urozmaiconych kolorów, oferują dużo ciekawsze zachowania. Podział ryb na piaskówki, muszlowce, szczelinowce, naskalniki oraz ryby żyjące w toni wodnej spowodował zawrót głowy. Każdy gatunek ryb żyje w innym litoralu i prezentuje inne zachowania. W tak dużym akwarium pokusiłem się o połączenie dwóch gatunków ryb żyjących w muszlach są to: neolamprologus multificatus i lamrologus hecqui.

Muszlolubny Neolamprologus multificatus lamrologus hecqui

Te dwa gatunki żyją w muszelkach po winniczkach, których jest obecnie 450 sztuk w akwarium. Skały zamieszkują trzy gatunki: neolamprologus leleupi, neolamprologus tretocephalus, julidochromis regani.

neolamprologus leleupi julidochromis regani.

W toni pływa stado młodych cyprychromis jumbo, które jak dorosną będą wyglądały tak:

cyprychromis jumbo

Po około pół roku od wpuszczenia rybek doczekałem się już około 20 sztuk narybku z trzech gatunków. Oświetlenie po małych perturbacjach dotyczących parowania trafiło w przeźroczyste termokurcze i doskonale się sprawdza w akwarium, które wygląda naprawdę imponująco w zmiennym oświetleniu. Sterowanie pozwala mi na przyciemnianie oświetlenia, dzięki czemu rybki czują się prawie jak w warunkach naturalnych. Poniżej filmik niestety nie najlepszej jakości, ale pracuję nad lepszym. Jeżeli kogoś interesuje temat to zapraszam do pytań, chętnie udzielę wyczerpujących odpowiedzi na temat ryb, filtracji, czy oświetlenia.

httpv://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=QrPkUeYKdZE

Mariusz Papaj

loading