NOWOŚĆ: antyradary Whistler, wersje na 2015

NOWOŚĆ: antyradary Whistler, wersje na 2015

W połowie lutego zapowiadaliśmy nowości Whistlera. Świeżutkie antyradary trafiły wówczas na nasze półki. Zapowiadało się ciekawie: dobra cena, wykrywanie Multaradarów CD, mało fałszywek i wbudowany GPS pomocny przy wykrywaniu bramek odcinkowych pomiarów prędkości, czy kamer na czerwonym. Tyle zapowiedzi, a jak wyszło w praniu?

Zdziwicie się, ale całkiem nieźle. Producent skupił się na przygotowaniu sprzętu stricte pod wymagania rynku europejskiego i zestroił sprzęt naprawdę obiecująco. Prześledźmy pokrótce podstawowe funkcje:

Wykrywanie fotoradarów

Mamy tu zawężone pasmo Ka (Ka Narrow), Ka Narrow Plus, Ka MAX, dzięki czemu Whistlery skupiają się wyłącznie na wiązkach mierzących naszą prędkość, pomijając cały pozostały szum. Do tego wykrywanie lidarów, a w topowych modelach GT-438G X2 i PRO-78GXi X2 wyposażonych w GPS: dodawanie własnych punktów z zagrożeniami, ochrona przed odcinkowym pomiarem prędkości, ochrona przed kamerami na czerwonych światłach, identyfikacja sygnałów laserowych (LSID) i filtr prędkości GPS.

Antyradar Whistler GT-130Xi Euro X2

Blokowanie fałszywych alarmów

Od modelu GT-265Xi X2 wzwyż otrzymujemy filtr pasm X/K oraz filtr Ka. Ograniczy to “buczenie” przy przejeżdżaniu obok stacji benzynowych, czy marketów, gdzie czujniki np. drzwi automatycznych potrafią oszukiwać antyradary.

Antyradar Whistler GT-265Xi Euro X2

Niewykrywalność dla detektorów antyradarów                                                              

Antyradary Whistlera (nawet najmniejszy GT-130Xi Euro X2) są niewykrywalne dla policyjnych wykrywaczy antyradarów VG-2 i trudno wykrywalne dla SPECTRE. Prawdopodobieństwo znalezienia nas w gąszczu pędzących aut jest więc minimalne.

Antyradar Whistler GT-438G Euro X2 z GPS

Do tego:

  • odbieranie sygnałów SWS – Safety Warning System (poza Polską),
  • priorytetyzowanie alarmów,
  • sprawdzanie czujności kierowcy, czyli zabezpieczenie przed zaśnięciem (od GT-265Xi X2 wzwyż),
  • intuicyjna obsługa z mnóstwem ciekawych ustawień,
  • czytelne wyświetlacze,
  • bogata kompletacja zestawów.

Na deser cena, która bije konkurencję na głowę. I właśnie takich produktów oczekujemy! Dobra robota Whistlera powinna przełożyć się na lekkie ożywienie na rynku antyradarów. Ciekawe, co tym razem wymyśli Escort. A my zabierzemy Whistlery na przejażdżkę i zobaczymy, czy to co przekazał nam producent, ma odbicie w rzeczywistości. Niebawem damy znać, jak się antyradary spisały..

Antyradar Whistler PRO-78GXi Euro X2 z GPS

ZAPOWIEDŹ: Nowe antyradary Whistler na 2015

Niedawno pisaliśmy o wielkiej trójcy od Escorta. Rzeczywiście było się nad czym pochylić, bo antyradary wręcz zaszokowały swoimi możliwościami. Świetne parametry, w tym minimalna ilość zakłóceń i doskonałe wykrywanie radarów i fotoradarów z niebywałej odległości. W tym oczywiście do tej pory niewykrywalnego, żółtego masztu Multaradaru CD. Ale konkurencja nie śpi. Whistler chce zabrać trochę klientów Escortowi poprzez wprowadzenie na rynek specjalnej linii antyradarów dedykowanych na rynek europejski. A czym mają zachęcić?

  • Antyradary Whistlera to dobry wybór z rozsądnym stosunkiem parametrów do ceny. Ten trend ma być zachowany, więc nadal można będzie liczyć na atrakcyjne ceny,
  • Kolejną zapowiadaną funkcją ma być wykrywanie niewykrywalnych Multaradarów CD,
  • Do tego nowe Whistlery mają być niewykrywalne dla policyjnych detektorów antyradarów,
  • Whistler chce też zawężyć pasma i zwiększyć czułość, w tym na lidary,
  • Ma też być lepiej z fałszywkami, czyt. będzie ich mniej,
  • A w topowych modelach pojawi się GPS z bazą danych fotoradarów, odcinkowych pomiarów prędkości, czy kamer na czerwonym świetle.

Nowe antyradary Whistler na 2015

Co z tego zobaczymy, w jakiej formie i jak będą owe funkcje działać przekonamy się niebawem. Na nasze półki już za moment trafią właśnie wspomniane nowe modele antyradarów Whistler:

Śledźcie więc nasze kanały: stronę www, FB, YT i oczywiście sklepy. Na pewno o Whistlerach będzie jeszcze głośno!

Wiosenna promocja na nawigacje i antyradary!

Wiosenna promocja na gadżety motoryzacyjne? Już teraz, na początku marca? TAK, TAK, TAK! Synoptycy już ogłosili koniec zimy, miłośnicy dwóch kółek już rozpoczęli sezon (co widać, a przede wszystkim słychać), zaś niewiasty coraz chętniej eksponują swoje wdzięki, do tej pory ukrywane skrzętnie pod grubymi kurtkami i płaszczami. To niezaprzeczalny znak, że wiosna zbliża się wielkimi krokami 🙂 A wraz z nią ofensywa sklepu motoryzacyjnego Hadron, który ogłasza:

wiosenną promocję na wszystkie nawigacje i antyradary!

Jak wiosna, to i ciepło, i słońce, i wyczekiwane wypady za miasto. Chcemy zachęcić do częstszych wycieczek i łamania barier odległościowych, dlatego nasze nawigacje proponujemy teraz w niższych cenach, zaś antyradary z dodatkowymi bonusami do wyboru: podkładką antypoślizgową Gecko lub kartą pamięci SD GoodRAM’a. Sprzęt, jak i bounsy na pewno się przydadzą:

  • nawigacje, rozwieją wątpliwości podczas podróży ‘w nieznane’ lub przy próbie przejechania przez zakorkowane w godzinach szczytu metropolie,
  • antyradary okażą się genialnym panaceum na setki fotoradarów stojących przy naszych drogach oraz ‘suszących miśków’ 🙂

Antyradary    Nawigacje

Promocja potrwa do 7-ego kwietnia 2014. Nie pozostaje nam nic innego, jak zaprosić na zakupy do Hadronu. Zachęcamy do zakupów bez wychodzenia z domu przez nasz sklep motoryzacyjny online, a wszystkich chętnych zapraszamy też do odwiedzin naszej siedziby na warszawskich Bielanach, ul. Kochanowskiego 45 Lok 7.

Udanych zakupów i niezapomnianych chwil w czasie wiosennych podróży!

Wiosenna wycieczka samochodem z nawigacją i antyradarem

Antyradar Noxo XR30 GPS – czy tylko tani?

Powszechnie wiadomo, że nasze drogi przyozdobione są licznymi fotoradarami. Jak ktoś z południa Polski chce jechać nad Fotoradar w miejscowości Pamiątka DK7nasze morze, może nie brać aparatu fotograficznego. Przydrożni fotografowie są w stanie narobić wystarczająco dużo zdjęć ‘na pamiątkę’. A skoro o pamiątkach mowa to i o Pamiątce warto wspomnieć, gdzie owszem można dostać fotkę, ale działanie fotoradaru w tej miejscowości opiera się na pętli indukcyjnej zatopionej w jezdni, w przeciwieństwie do omiatania przestrzeni przed radarem falami.

O ile w pierwszym przypadku, standardowych fotoradarów siejących na wszystkie strony, sprawa jest łatwa do obejścia: wystarczy antyradar, nawet taki z dolnej półki, o tyle drugi przykład to większy problem, bo tu nic nie sieje. Ale producenci antyradarów nie śpią i starają się nadążyć za technologiami na nas polującymi.

I tak oto do ofert czołowych producentów antyradarów, jak Escort, Whistler, czy Noxo trafiają modele z wbudowanym GPSem, które to urządzenia opórcz standardowego działania, czyli ostrzegania przed siejącymi fotoradarami, mają wbudowany GPS oraz bazę danych fotoradarów, nawet tych trudnowykrywalnych, czyli np. pętli indukcyjnych oraz  radarów Multanova (popularne żółte maszty).

  Antyradar Whistler z GPSAntyradar Escort z GPS

Również sklep motoryzacyjny wprowadził do swej oferty antyradary z wbudowanym GPS’em. Z racji dużego zainteresowania takimi modelami, systematycznie wzbogacamy naszą ofertę o kolejne egzemplarze. I tak mamy już choćby:

Oprócz wspomnianych modeli wprowadziliśmy właśnie nowinkę marki Noxo, czyli model Noxo XR30 z GPSem. Nowy Noxo to obecnie jeden z tańszych antyradarów z wbudowanym GPSem, ale tani nie oznacza kiepski. Przekonajcie się: po szczegóły dotyczące jego możliwości odsyłamy na stronę naszego motoryzacyjnego sklepu online oraz na nasz kanał Youtube’a.

W razie pytań i wątpliwości pozostajemy do Waszej dyspozycji. Dzwońcie, piszcie, odwiedzajcie nasz sklep na warszawskich Bielanach – doradzimy i pomożemy w wyborze najlepszego antyradaru. ZAPRASZAMY!

Antyradar Noxo XR30 GPS

Nierentowne fotoradary, czyli nowe pomysły na karanie kierowców

Pisaliśmy ostatnio sporo o fotoradarach: o tym, że są bacznie obserwowane przez NIK, o tym, jak GITD próbuje podreperować swój PR, ale wychodzi im jak zawsze i o budżecie, który miał być zasilony sporą kwotą z mandatów, a nie będzie, bowiem fotoradary nie są w stanie zarobić na siebie, a co dopiero na urzędników, czy właśnie na załatanie dziury. Zawsze się zastanawiamy, co też nasze służby i włodarze wymyślą nowego, aby ułatwić nam życie i usprawnić komunikację w naszym kraju  😉

Chyba rzeczywiście padł blady strach na wszystkich zajmujących się fotoradarami. Może dostali prikas znalezienia sposobu na dalsze łupienie nas kierowców? Może zachęcili ich nagrodą? A może pogrozili palcem i zasugerowali zwolnienia? Nie ważne jak, ważne żeby skutecznie. I oto mamy kilka nowinek. A jakże.

Antyradar Whistler 438G

Pierwszy pomysł padł zanim powstał. Posłanka Beata Bublewicz (PO) zaproponowała przed kilkoma miesiącami, aby zwiększyć wysokość mandatów dwukrotnie, bowiem obecne kary są niewystarczająco dotkliwe (motoWP.pl). Po fali oburzenia zaniechano dalszych debat na ten temat, a skupiono się na kolejnych pomysłach.

Drugi z nich to uzależnienie wysokości mandatu od zarobków, czyli tzw. system progresywny, jaki działa choćby w Finlandii, czy Szwajcarii. Największy zwolennik to wiceminister transportu Zbigniew Rynasiewicz. Jednak internauci np. na HotMoney.pl argumentują:

Polacy są durni, bogaci prowadzą własne firmy i celowo nie wykazują dochodów bo i po co ? Biznesmen mający 1 000 000 żł przychodu i np 2000 dochodu zapłąci najniższą stawkę a to że jezdzi bentleyem na firmę, mieszka w apartamencie wynajmowanym od własnej firmy to inna sprawa. Politycy wszystkie wasze genialne pomysły utrudniają życie zwykłym ludziom. Ci inteligentni mają was gdzieś 🙂

Nie ma szans na uderzenie w bogatych, bo oni są biedni. Firmy wcale dochodu nie przynoszą, tylko same koszty. Raty leasingu auta za 300 tys, rachunki za hotele, restauracje, ciuchy, biżuterię itp – wszystko w koszty firmy, żeby tylko większe, żeby tylko żadnego dochodu nie wykazać do skarbówki. I później taki ktoś bierze zaświadczenie z urzędu skarbowego o wysokości dochodu i co on biedny ma zrobić? Jak zapłacić mandat za swoje firmowe Q7?

CB radio

Mimo doniesień motoWP.pl o tym, że:

Pomysł uzależnienia wysokości mandatu od zamożności kierowcy dopiero jest formułowany, ale możliwe, że już za rok, albo dwa zostanie on wprowadzony w życie,

samo Ministerstwo Transportu w swym wyjaśnieniu ) mówi, że nie prowadzi prac nad tą ideą:

W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami odnośnie zamiarów wprowadzenia rozwiązania polegającego na  uzależnieniu wysokości mandatów od wysokości zarobków kierowców informujemy, że w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej nie są prowadzone żadne prace mające na celu wprowadzenie takich rozwiązań.

Przechodząc do trzeciego pomysłu, należy trzymać się mocno siedzenia. Okazuje się, że dzięki sprytnym urządzeniom, jak antyradary, Yanosik, czy CB radia znacznie ‘uszczupliliśmy’ planowane wpływy do budżetu z mandatów. Na dodatek, czytamy na Interia.pl, że

Yanosik

Tylko co dziesiąte zdjęcie wykonane przez fotoradar kończy się wypisaniem mandatu. Kierowcy nauczyli się sprytnie uciekać przed odpowiedzialnością.

Jak stwierdza Łukasz Majchrzak z ITD:

“W przypadku fotoradarów, tryb wykroczeniowy nie jest wystarczająco skuteczny. Musimy wprowadzić kary administracyjne, które wzorem z innych państw usprawnią funkcjonowanie sieci fotoradarów”.

A o jakich to karach mówimy? Dotkliwych, jak się okazuje, bo oprócz taryfikatora mandatów, ITD chce wprowadzić taryfikator kar administracyjnych, który miałby obowiązywać już w przyszłym roku, gdzie:

  • za nie wskazanie osoby kierującej lub brak odpowiedzi na wezwanie ITD do 800PLN
  • za nie zapłacenie kary w terminie 14 dni, za 3 wykroczenia rocznie lub uzbieranie kar na kwotę 1200PLN, kara ulega podwojeniu do 1600PLN
  • za opóźnienie wpłaty kara zostanie zwiększona do 3200PLN

Szczegóły tutaj. A może pomysłowy Dobromir znajdzie panaceum na problemy mandatowe władz?  😉

pomyslowy-dobromir-pomoze

Czy to początek końca fotoradarów? Czyżby przez antyradary?

O tym, że fotoradary nie służą bezpieczeństwu, lecz zdzieraniu kasy wiemy. Potwierdzają to liczne doniesienia, my już o tym też pisaliśmy w poście ”Polska fotoradarami stoi.. Niestety..”. Samą etyczność umieszczania wpływów z fotoradarów w budżetach samorządów pozostawmy bez komentarza. O tym, że fotoradary stoją w miejscach, gdzie często stać nie powinny też wiemy. Świadczy o tym ostatni raport NIK, choć jak wspomniał prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski:

niezgodne z prawem ustawienie fotoradaru nie zwalnia jednak kierowców z obowiązku zapłacenia mandatu za zbyt szybką jazdę.

Szczegóły na stronach Forsal.pl.

Fotoradary - mniejsze wpływy. Czyżby przez antyradary?

A czy wiecie, że zwalniamy przed fotoradarami? Urzędnicy są tym mocno zdziwieni i rośnie ich frustracja i obawy (chyba głównie o posady i premie). Jak pisze GazetaPrawna.pl, wpływy z mandatów za zdjęcia z fotoradarów maleją, a zawyżone prognozy posłużyły wyłącznie do argumentacji za zwiększeniem nakładów na inspekcję drogową. Na przestrzeni trzech kwartałów 2013 wpływy zmalały o 41%. Nie dziwi to, bo fotoradary z ponad 60 fotosów na dobę w wakacje zeszłego roku, robią teraz raptem 20. Przy tym ich część nadaje się do kosza, część jest skutecznie podważana, a część nie jest płacona. Plan zakładał kosmiczne kwoty wpływów sięgające ponad miliarda(!). Ale jak donosi GazetaPrawna.pl:

w styczniu tego roku Ministerstwo Finansów poinformowało nas, że budżet na mandatach w całym 2012 r. zarobił ok. 32 mln zł. Na koniec tego roku wpływy z tego tytułu sięgną najprawdopodobniej 80 mln – dużo więcej niż przed rokiem, ale wciąż 17 razy mniej, niż zakłada plan.

Tymczasem z 20mln PLN w 2011, kwota budżetu GITD w 2012 wynosiła już 150mln PLN. Ma być nadal utrzymywana, ale jest jeden zonk: fotoradary mogą nie zarobić na siebie, a tym bardziej na armię obsługujących je urzędników. Ciekawe, jaką bajką uraczą nas wtedy? Na razie GITD nie wie, jaka jest przyczyna niższych niż zakładane wpływów. Może więc my podpowiemy: antyradary, których używamy coraz bardziej świadomie, finezyjny Yanosik, czyli legalny antyradar będący interaktywnym komunikatorem, czy CB radia nadal spełniające swą rolę informacyjno-ostrzegawczą. A może też i po części nasza mentalność, zrobienia władzy na złość? smiley

Zapłać mandat, a trafisz do sądu! Albo kup antyradar!

Fotoradar robi Ci fotkę. Widać było flash, więc wiesz, że mandat przyślą lada dzień. Otrzymujesz mandat karny pocztą. Płacisz przelewem i voila. Uszczuplili nam co prawda budżet o parę stówek, ale co z głowy, to z myśli. Jak się jednak okazuje, to nie koniec naszych kłopotów. Dlaczego?

Mandat z fotoradaru dostajemy zwykle po kilku tygodniach, a nawet miesiącach od momentu pstryknięcia nam zdjęcia. Trzeba przy tym wskazać, kto prowadził ileś tam czasu wstecz nasz pojazd. W ciemno! Trzeba baaardzo uważać, ponieważ błędne wskazanie kierowcy może skończyć się oskarżeniem o składanie fałszywych zeznań. A wtedy grozi nam kara do trzech lat pozbawienia wolności oraz grzywna! Jak to możliwe?!

Kodeks karny Art. 233 - składanie fałszywych zeznań

Taka sytuacja może mieć miejsce (i ma), z racji tego, że zarówno straż miejska, jak i Inspekcja Transportu Drogowego przysyłają mandaty bez załączonego zdjęcia z fotoradaru. Właściciel auta musi wydedukować, kto w danym dniu prowadził auto i wskazać, na kogo będzie mandat. Takie działanie miało ukrócić handel punktami karnymi.

Jak donosi hotmoney.pl:

Na takim postępowaniu nie zostawiają suchej nitki rzeczniczka praw obywatelskich Irena Lipowicz i prokurator generalny Andrzej Seremet, którzy uważają, że nim właściciel wskaże winnego, to powinien mieć szansę obejrzeć zdjęcie. Tymczasem ITD zdjęć nie wysyła, bo oszczędza na… drukowaniu.

Skutkiem takiego procederu są pierwsze sprawy karne. Szczegóły tutaj, zaś komentarz Jerzego Pilczyńskiego z działu prawnego „Rzeczpospolitejtutaj.

A wystarczy mieć antyradar, który w porę ostrzeże przed czyhającym na nas niebezpieczeństwem. Nie będziemy się denerwować, nie stracimy pieniędzy, nie będziemy włóczyć się po sądach. Pełne odprężenie. Przekonaj się! Odwiedż nasz sklep motoryzacyjny online i wybierz coś dla siebie. Nie wiesz, który model jest wlaściwy? Skontaktuj się z nami – podpowiemy najlepsze rozwiązania!

Fotoradar vs. emerytka 1:0. Antyradar na ławce rezerwowych?

O tym, że fotoradary służą do łupienia kierowców i łatania dziury budżetowej wiemy nie od dziś. Potwierdzeniem tego są kolejne doniesienia z Warszawy, gdzie emerytka jadąc Pandą przekroczyła prędkość w Łomiankach, za co została ukarana mandatem 300PLN. Oczywiście starsza Pani przyznała się do popełnienia wykroczenia, mandat przyjęła, chciała zapłacić, ale z racji lichej emerytury udała się do GITD w celu rozłożenia owego mandatu na raty. I tu otrzymała odpowiedź:

W ocenie organu ograniczenie wydatków przez stronę na potrzeby, które nie są niezbędne do życia, np. opłat za paliwo, powinno umożliwić zobowiązanej do jednorazowej zapłaty nałożonej kary

A ponadto:

 (…) wskazane przez stronę we wniosku, że jest osobą samotną, w podeszłym wieku, mającą problemy zdrowotne (…), nie może przesądzić o konieczności zastosowania wnioskowanej ulgi. (…) Umorzenie bądź rozłożenie na raty kary pieniężnej ma charakter wyjątkowy

Urzędnicy GITD przypomnieli emerytce, że wartość jej majątku “znacznie przekracza nałożoną karę grzywny”. Mieli na myśli mieszkanie 38 m2 i Fiata Panda (2006). Wychodzi na to, że biadolenie pani Mirosławy nic nie pomoże, ma zapłacić 3 stówy dbając tym samym o interes publiczny. W końcowym uzasadnieniu GITD napisało:

Główny Inspektorat Transportu Drogowego wyjaśnia, że interes publiczny należy rozumieć jako potrzebę zapewnienia maksymalnych środków po stronie dochodów w budżecie państwa, ale również jako ograniczenie jego ewentualnych wydatków, np. na zasiłki dla bezrobotnych czy pomoc społeczną

Pełny artykuł i szczegóły zdarzenia znaleźć można tutaj.

Jeremy Clarkson - Styl Jazdy Na Emeryta Demotywator

No tak, przyjazne państwo stoi zawsze po stronie obywatela, choćby nie wiadomo co. Patrząc na ilość czasu, jakie GITD spędziło na dogłębnej analizie przychodów i wydatków ukaranej emerytki, ilość energii, jaką włożono w jakże wyczerpującą korespondencję (w sumie rok czasu (!)) i na końcowy kolejny negatyw, disrespect, czy po prostu plamę na PiaRze, aż ciśnie się na usta, aby ktoś tam puknął się w czoło.

Historia pokazuje też, że antyradary nie każdy jeszcze ma. Młodsze pokolenie wie do czego służą i efektywnie ich używa. Apelujemy więc o dzielenie się wiedzą również ze starszyzną!

Jest jednak drugie dno całego zdarzenia. Z relacji dowiadujemy się, że owa emerytka to

Pani Mirosława lat 77. Od 32 jest rencistką drugiej grupy. Ma jaskrę, arytmię serca i nadciśnienie. W ubiegłym roku jechała z Warszawy do sanatorium w Kołobrzegu własnym Fiatem Panda

No i właśnie, czy to nie jest zbyt lekkomyślne i nieodpowiedzialne ze strony pani Mirosławy, że siada sama za kółko w – nie ukrywajmy – podeszłym wieku, gdzie jej dolegliwości to tykająca bomba zegarowa, która wybuchając może narazić na utratę zdrowia i życia innych uczestników ruchu drogowego. Przy tym, jak widać nasza emerytka ‘nie żałuje Pandzie zupy’ i całkiem nieźle ją popędza, przekraczając dozwoloną prędkość. Nie dziwi to, bowiem z Warszawy do Kołobrzegu jest parę ładnych kilometrów, a może po prostu nie widziała znaków?

Lans fotoradarowy GITD i drastyczna ofensywa medialna KRBRD

Fotoradary to temat rzeka, temat zapalnik, temat niemal mistyczny. O gęstej sieci ponad 600 bezdusznych skrzynek robiących nam zdjęcia i o sensowności ich lokalizacji można pisać epopeje. O celach, jakie miały zrealizować fotoradary lepiej już nie mówić, szkoda strzępić jęzora. My wiemy, że służyły i służą do łupienia kierowców i tym samym łatania naszymi pieniędzmi dziury budżetowej. Władza idzie w zaparte mówiąc, że służy to naszemu bezpieczeństwu. My kierowcy zdania nie zmienimy, nie ma ku temu przesłanek, więc władza zechciała spróbować perswazji medialnej.

GazetaPrawna.pl

Oto rusza do boju kampania GITD, która oficjalnie ma zachęcić kierowców do płacenia mandatów przez Internet (via ich mega wypasione systemy). Nieoficjalnie chcą nas uśpić i wmówić, że fotoradary to najwspanialsza rzecz pod słońcem i lepiej trafić nie mogliśmy (szczegóły kampanii w GazeciePrawnej.pl). Przy tym nie chcą abyśmy kwestionowali słuszność ich wystawienia, bowiem wpływy do budżetu z mandatów nijak mają się do prognoz, głównie przez niską ściągalność grzywien. O liczbach można przeczytać w kolejnym artykule GazetyPrawnej.pl.

Dziennik.pl

I tymże uzasadnieniem GITD pozyskało bagatela 4 mln PLN netto na kampanię lansującą fotoradary i ich samych. Cyrk będzie trwał do października 2015, więc chyba przyjęli taktykę ‘zdartej płyty’ i będą przez kolejne 24 miesiące gnębić nas banialukami w radio, telewizji, prasie, na konferencjach i poprzez nową stronę internetową (WOW!). Szczegóły dotyczące kampanii przytacza sam rzecznik GITD Alvin Gajadhur na stronach Dziennika.pl. A my szare żuczki i tak, jak słyszymy ‘fotoradary’, myślimy antyradary. I tak już pewnie zostanie. Na deser kolejny argument, który daje do myślenia, czy aby pieniądze powinny trafić na budowanie PR'u GITD. Mianowicie ostatnie wyczyny ich pracowników, którzy służbowym samochodem złamali w ciągu 12 minut jazdy przepisy ruhu drogowego łącznie na 35 punktów karnych: Filmik można znaleźć na Sfora.pl. Obsmarowały ich już też media, w tym TVN:

[youtube link=”http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=XDNUCB4zaEk”]

GITD na swej stronie wydało stosowne oświadczenie:

Oświadczenie (Dodano: 05/11/13)

W związku z otrzymaniem nagrania pojazdu GITD, którego kierujący złamał przepisy ruchu drogowego informujemy, że:
1.GITD podjęło natychmiastowe działania mające na celu ustalenie, kto z pracowników kierował pojazdem służbowym uwiecznionym na przesłanym nagraniu.
2.W stosunku do pracownika zostanie w trybie pilnym wszczęte postępowanie dyscyplinarne.
3.Biuro Spraw Wewnętrznych GITD przeprowadzi osobne czynności wyjaśniające w związku z popełnionym wykroczeniem.

Jest jednak instytucja, która stara się nie odstawić szopki i proponuje zgoła inne podejście. Mowa o KRBRD (Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego), która uruchomiła „kampanię społeczną na rzecz poprawy bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego ZWOLNIJ!”. Tytuł ma chyba wszystkie tytuły pod sobą, ale nie czepiajmy się nazewnictwa. Chodzi o „10 mniej robi różnicę. ZWOLNIJ!”, czyli krótkie filmiki przedstawiające wypadki przy prędkości 60 i 50km/h. Rzeczywiście głośno o tym i w TV i w radio. Pociągną ten temat do 6 grudnia, a realizacja i przygotowanie całości są naprawdę obiecujące. Fakty liczbowe, dobry montaż, drastyczne zdjęcia to wszystko wywołuje emocje i zmusza do refleksji. Koszty? Cóż: produkcja filmów to 800 tys. zł, koszt ich emisji w mediach to ~ 8 mln zł. Na szczęście część kosztów pokryły środki z Unii Europejskiej. Więcej informacji o kampanii i ciekawych danych liczbowych można też znaleźć na TVN24.pl.

Kampania KRBRD "10 mniej ratuje życie Zwolnij!

Cel takich przedsięwzięć jest słuszny: ratować ludzkie życie, które jest bezcenne. Ale czy tak naprawdę nie jest to etap gaszenia pożaru? Dlaczego wpływają na nas, kierowców, pieszych, użytkowników dróg dopiero teraz? Nie lepiej iść z duchem czasu i prowadzić odpowiednie kształcenie już maluchów w przedszkolach, dzieci w szkołach, po kursantów zdających na prawko? Nie musi to być od razu zmiana w programie nauczania MEN, ale niechby zaczęli od prelekcji, pogadanek, spotkań z policjantami, sanitariuszami, WORD’owcami. Przecież wiadomo, że „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.

Najlepsze antyradary - Warszawa

W mieście max 50km/h? O nieeee.. można więcej! SPRAWDŹ!

Polak potrafi! Polka też! smiley Ale po kolei: pewna poznanianka śmigała przez miasto 62km/h, fotoradar uwiecznił ją, gdy przekraczała dozwoloną prędkość, w rezultacie straż miejska przysłała mandat 100PLN i tu cięcie. Kobieta odmówiła zapłacenia, sprawę skierowano do sądu, gdzie padła teza, że w mieście można jechać więcej niż obowiązujące ograniczenia 50km/h. Poznanianka powołała się na błąd kierowcy (przekroczenie dozwolonej prędkości o 10km/h) oraz na dopuszczany przez Główny Urząd Miar błąd pomiarowy fotoradaru sięgający 3km/h. Co to znaczy? Ni mniej, ni więcej, jak tyle, że przepisy swoje, a Polak swoje. Matematyki nie da się oszukać: 50+10+3=63km/h. Z taką prędkością można przemieszczać się po mieście. Sąd w Białogardzie (tam wystawiono mandat) nie zgodził się z kobietą, sprawa trafiła do Poznania i tu sędzia przyznał kierującej rację. Wyrok poznańskiego sądu nie musi wcale oznaczać, że podobne sprawy przed sądem zakończą się takim samym rezultatem. O szczegółach ‘afery’ można poczytać na stronach Głosu Wielkopolskiego.

Swoją drogą, czy jest sens włóczyć się po sądach i udowadniać, że czarne to nie białe? Nie lepiej kupić antyradar, który w porę ostrzeże nas przed fotoradarem? Problem z głowy, a czas i nerwy zaoszczędzone. I mimo wszystko przestrzegamy przed nadmierną prędkością. Jak napisała jedna z osób śledzących ów wątek:

Życie nie kosztuje 100 zł. Nie życzę tej Pani, ani jej rodzinie, żeby musiała procesować się z kierowcą, który zabiłby im dziecko w terenie zabudowanym z ograniczeniem prędkościi do 50 i broniłby się twierdzeniem, że według prawa mógł tam jechać 60tką.(kasandra)

loading