Aplikacją w dziurawe drogi?

Aplikacją w dziurawe drogi?

yanosik

Dziurawe drogi to smutna rzeczywistość. Uszkodzony sygnalizator świetlny każdy może spotkać na swojej drodze. Po ostatnich nawałnicach powalone drzewo to nic niezwykłego. Jednak wszystkie te doświadczenia mogą stanowić także zagrożenie dla ruchu pojazdów.

Nawet najlepszy samochód, wyposażony w znakomitą nawigację nie uchroni kierowców przed zdarzeniami losowymi na drodze. Teraz, dzięki aplikacji Warszawa 19115, można w trzech krokach pomóc sobie i innym użytkownikom dróg:

  1. Zrób zdjęcie,

  2. Określ problem,

  3. Wskaż miejsce zdarzenia.

Nie musisz się już martwić właściwym zaadresowaniem skargi czy wniosku, system sam wyśle powiadomienie do odpowiedniej komórki. Ty otrzymasz potwierdzenie zgłoszenia, dzięki któremu będziesz mógł śledzić na jakim etapie znajduje się zgłoszona sprawa. Aplikacja to też źródło wiedzy. Możesz dowiedzieć się z niej np. o zmianie organizacji ruchu czy aktualnych zagrożeniach na drodze.

Wystarczy, że korzystając np. ze stacji multimedialnej zgłosisz problem do Miejskiego Centrum Kontaktu. Możesz także śledzić mapy z zaznaczonymi zgłoszeniami lub połączyć się bezpośrednio z numerem 19115 w przypadku reklamacji.

Oprogramowanie udostępniono na trzy platformy: iOS, Android, Windows Phone.

Jeśli jednak nie chcecie korzystać z miejskiej aplikacji, lub zawiedliście się na niej, możecie użyć asystentów kierowcy. Doskonałym wyborem jest Yanosik GT-R z rocznym abonamentem. Jest to polski produkt, dzięki któremu kierowcy, poprzez naciśnięcie odpowiedniego guzika z ikoną, informują się o wypadkach, korkach, utrudnieniach czy kontrolach drogowych.

Innym rozwiązaniem jest Coyote Nav. To urządzenie ostrzeże Was w czasie rzeczywistym o zdarzeniach drogowych (np. o wypadkach) i pomoże przestrzegać ograniczeń prędkości (zawiera informację o fotoradarach i kontrolach prędkości). Z pewnością każde z powyższych urządzeń przyczyni się do bezpieczniejszej jazdy lub pozwoli uniknąć niechcianych punktów karnych za przekraczanie prędkości.

Zniknięcie tych fotoradarów spowodowało niemały zamęt! To fakt…

Tytuł tego wpisu dla fanów polskiego kina może przywołać skojarzenie z filmem “Miś” Stanisława Barei. Nie bez powodu pozwoliłem sobie na przywołanie tego dzieła polskiej kinematografii, mimo tego, że tematem, który dziś podejmuję,  są fotoradary. A właściwie zniknięcie fotoradarów Straży Miejskiej od początku 2016 roku. Mimo tego, że mamy już połowę kwietnia to w pewnym stopniu jest to nadal ważny temat. Jak zapewne wiecie mimo szczerych chęci GDDiK, niektóre fotoradary zniknęły, a inne nadal pozostają zasłonięte czarną folią, przypominając wielkie paczki z przesyłkami. Wszyscy kierowcy już przyzwyczaili się, że chociażby w tunelu Wisłostrady mogą jechać szybciej niż 50 km/h na godzinę bez obawy o nowe zdjęcie. Dlaczego o tym piszę ? Pewnie część z Was już uznała mnie za szaleńca, zwolennika “fotopstryków”.

Piszę ten wpis o zniknięciu fotoradarów, ponieważ uważam, że odwoływanie kontroli prawa (a jednak fotoradary to w jakimś stopniu instrument kontrolny dla przepisów o ruchu drogowym) to delikatnie mówiąc nieprzemyślana decyzja. Jeżeli nadal nie do końca rozumienie moje intencje, to już wszystko Wam wyjaśniam. Praktycznie codziennie jeżdżę tunelem Wisłostrady. Ci, którzy znają Warszawę, wiedzą co to za komiczny wytwór. No nic, nie będziemy się śmiać z jego płaskiego dachu czy słynnego przystanku za wiele milionów. Odkąd zacząłem jeździć samochodem, to fotoradar przed wjazdem do tunelu Wisłostrady na wysokości ulicy Karowej był tym miejscem, gdzie należało zwolnić, szczególnie że zwalniali tam prawie wszyscy. Jeszcze w końcówce 2015 roku czułem, że to taka świecka tradycja jazdy Wisłostradą. I wszystko było ok, każdy wiedział, gdzie jest radar, co bardziej spóźnieni otrzymywali czasem mandaty. Obywatele generowali zyski dla Państwa, zasadniczo machina kontroli obywateli działała. Mimo tego, że nie fajnie jest dostawać mandaty, to uważałem zawsze, że akurat widoczne fotoradary to uczciwa forma kontroli. Przyzwyczajenie kierowców takich jak ja, nie jest korzystne dla sklepu Hadron- w końcu w ofercie mamy wiele antyradarów 🙂

Wraz z początkiem 2016 roku opisany przeze mnie spokój runął! Powróciły wyścigi na drogach, łamanie sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach, gdzie dotychczas mieliśmy do czynienia z fotoradarami! Również dla mnie ten okres nie był szczęśliwy. Nie minął nawet pierwszy miesiąc nowego roku, i otrzymałem…mandat za przekroczenie prędkości w tunelu Wisłostrady, co więcej nagrali mnie funkcjonariusze w nieoznakowanym radiowozie. Od tego czasu rzeczywiście obserwuję w tym miejscu dużo “suszących” radiowozów.

Jaki jest z tego wniosek ?

Fotoradary stacjonarne były w znanych miejscach, zwiększały bezpieczeństwo, zachęcały klientów do antyradarów, a przede wszystkim były łatwe do wykrycia! A te wszystkie radary laserowe czy nieoznakowane radiowozy z wideorejestratorami to…zbyt skuteczna forma łapania kierowców.

Drodzy czytelnicy! Uważajcie więc na okolice miejsc, gdzie dotychczas były fotoradary stacjonarne! Jeździjcie bezpiecznie, nie łamiąc tym samym przepisów! Jeżeli jednak chcecie w spokoju podróżować autem, to może warto pomyśleć o urządzeniu takim jak Coyote lub Yanosik, bądź o antyradarze?

Decyzję pozostawiam Wam, ale…na wszystkie Wasze pytania odpowiemy!

Adam Walewski

Radar ręczny Iskra. Czy spór o jego legalność kiedyś się skończy?

Większość z Was na samą myśl o kontroli prędkości zaczyna się denerwować. Fakt, to uczucie „suszenia” przez drogówkę, może być irytujące, szczególnie kiedy jedziemy z odpowiednią legalną prędkością. Osobiście uważam, że w wielu wypadkach pomiar prędkości zwiększa bezpieczeństwo. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy Policja dokonuje pomiarów zaraz za „świeżo” postawionym znakiem ograniczającym prędkość ,bądź dokonuje pomiarów radarami, których wiarygodność pomiaru jest wątpliwa. Radarem ręcznym, o który już od kilku lat toczą się batalie sądowe, jest znana większości wam Iskra-1. Popularny wśród naszej Policji radar ręczny, popularnie zwany „suszarką” wzbudza ogromne emocje, ponieważ (w dużym uproszczeniu) ciężko jest stwierdzić, przy dużym natężeniu ruchu, którego pojazdu prędkość jest aktualnie mierzona. Powstawała ogromna społeczność internetowa sprzeciwiająca się wykorzystywaniem radarów Iskra-1 przez polską Policję. Znajdziemy wiele stron internetowych, gdzie kierowcy radzą jak odwołać mandat, do którego wystawienia podstawą był pomiar ze słynnej „rosyjskiej suszarki”. Jeszcze w 2014 sąd uznał, że używanie popularnej „Iskry” jest nielegalne, lecz wydłużające się postępowania sądowe, nie usunęły jeszcze radarów ręcznych „Iskra” z wyposażenia naszej drogówki. W ostatnim czasie, odbył się briefing prasowy pod budynkiem Parlamentu RP, zorganizowany przez firmę Coyote, na którym obecny był wysłannik Hadron-u. Specjalnym gościem krótkiej konferencji był znany Wam Emil Rau– prowadzący program „Łowca fotoradarów”, który już od kilku lat walczy o praworządność na polskich drogach!

Zdarzyło się Wam kiedyś dostać mandat wystawiony przez pomiar z radaru ręcznego Iskra? Mieliście wątpliwości co do wiarygodności pomiaru? Zachęcamy do podzielenia się z nami swoją opinią w komentarzach!

Zapraszamy do obejrzenia krótkiej relacji:

POSZUKIWANI ZWYCIĘZCY KONKURSU!

UWAGA! UWAGA! Jak wspominaliśmy w ostatnim wpisie (tutaj link), kolejny konkurs w ramach akcji promocyjnej Coyote’a został rozstrzygnięty. Trudno nie było: wystarczyło wypełnić kupon i wrzucić go do „urny”, aby wziąć udział w losowaniu niezwykle atrakcyjnych (a przede wszystkim praktycznych) gadżetów samochodowych. Kuponów było sporo, nasza maszyna losująca się sprawdziła 🙂 i rozlosowała nagrody:

Asystent kierowcy Coyote + 12 m-cy subskrypcji na EuropęNawigacja NavRoad Drive z mapą Europy mapFactor NavigatorZasilacz samochodowy Roxa

Rafał - zwycięzca akcji CoyotaOto fotka Rafała – uśmiechniętego (a jakże 🙂 ) zwycięzcy, który odebrał już swoje trofeum. Jednak pozostali wylosowani (Robert i Sylwester) jeszcze się nie zgłosili. WZYWAMY ZATEM KONKURSOWICZÓW PO ODBIÓR NAGRÓD! 🙂 Tego jeszcze nie było, żeby fundator musiał prosić się o zabranie zabawek 🙂

Oto film z losowania. Wymienione osoby zapraszamy po nagrody:

Gratulujemy wygranym, a pozostałym dziękujemy za udział w zabawie!

Czy da się zarobić na mandacie?

Postawione w tytule pytanie niektórym może wydać się dziwne/ idiotyczne/ (tu wstaw swój przymiotnik), bo w końcu mandat to wydatek. Często dość spory. Skąd zatem pomysł zarabiania na karze, którą skądinąd jest właśnie mandat karny? Otóż coraz więcej firm proponuje swoje produkty i usługi osobom, które otrzymały kwitek do zapłaty. To dość prosty mechanizm marketingowy odnoszący się do psychologii człowieka. Skoro dostaliśmy mukę od niebieskich, kasa wypłynie z portfela, i jeszcze punkty wlecą na konto, to trzeba sobie jakoś ulżyć w cierpieniach, dać upust wqr**eniu i zrekompensować nadszarpnięte ego. Jedni odprężają się na zakupach lub w kinie, inni u kosmetyczki, a jeszcze inni na torze go-kartowym. I w takich właśnie miejscach często można otrzymać rabat, bonusy, gratisy pod warunkiem okazania mandatu. Poniżej film pokazujący ciekawe promocje.

A dlaczego o tym wszystkim wspominamy? Z prostego powodu: Hadron wraz z Coyotem to firmy, które również nagradzają klientów z mandatami. Akcja promocyjna nosi nazwę “Zyskaj na stracie, zarób na mandacie”. W telegraficznym skrócie sprowadza się to do dwóch czynności: przy zakupie antyradaru Coyote oddajesz nam swój mandat, my dajemy Ci całkowicie za darmo pełną subskrypcję na Europę na pół lub cały rok (w zależności od wysokości mandatu). O naszej akcji przeczytasz więcej tutaj.
Coyote & Hadron - płacimy za mandatyOdpowiadając więc na pytanie z tytułu wpisu: owszem, na mandacie można zarobić. Nie dosłownie, bo nie sprzedajemy go na aukcji 🙂 Jednak mając już ten nieszczęsny mandat można go jeszcze praktycznie wykorzystać. Zrobienie samolotu i puszczenie go z dymem to mało wyrafinowany sposób. Ale skoro można nie wydawać tych 6-ciu stów na subskrypcję, a otrzymać ją za darmo w zamian za kawałek kwitka, to jest to bez dwóch zdań oszczędność. Zatem zachęcamy wszystkich pechowców, którym negocjacje z panami policjantami nie przyniosły przewidywanego rezultatu, do odwiedzenia naszego sklepu. Zaopatrzcie się w antyradar Coyote (zmniejszy prawdopodobieństwo otrzymania kolejnego mandatu) i pozostawcie nam swój druczek. My zamienimy go na coś bardziej przydatnego 🙂

Losowanie nagród: Coyote + Drive + Roxa

Odwiedzając nasz sklep motoryzacyjny w Warszawie na Kochanowskiego zapewne zauważysz, że panuje u nas przefajna atmosfera i wszechobecny humor. I te kameralne spotkania z nami to jednak nie tylko relacje sprzedaż-kupno. W Hadronie lubimy się bawić i nader często ogłaszamy liczne promocje i konkursy. Ostatnio mieliście szansę na zdobycie:
   1) antyradaru New Coyote z 12 miesięczną subskrypcją na Europę,
   2) nawigację NavRoad DRIVE z mapą Europy,
   3) rozgałęziacz zapalniczki z ładowarką USB Roxa.
Wystarczyło wrzucić ankietę do naszej urny/ przesłać ją do nas i voila. Wyniki losowania można obejrzeć na poniższym filmie i naszym kanale YouTube. Jeśli nie interesują Was wyniki losowania, to obejrzyjcie film ze względu na naszą maszynę losującą 😉

Kolejny konkurs już niebawem. Obserwujcie nas na naszej stronie i kanałach social media. I oczywiście podajcie dalej!

Francuski numer ……. 1 i targi motoryzacyjne Paryż 2014

Na początku, muszę się uczciwie przyznać, że ja najlepiej czuję się w pracy. Wizja urlopu, może nie od zawsze, ale od wielu, wielu lat, budzi we mnie niepokój. Dlatego, gdy firma Coyote zaproponowała mi wyjazd do Paryża na targi motoryzacyjne – co wiązało się z oderwaniem mnie od biurka – powinno to wzbudzić we mnie, co najmniej pewną nerwowość. Nic z tego! Tym razem rozpierała mnie duma przeplatana z zaciekawieniem, co zobaczę w stolicy Francji, a samo przerażenie dopadło mnie dopiero tuż przed wejściem na pokład samolotu…… Te maszyny jakoś nie budzą we mnie zaufania.

Wylot na targi motoryzacyjne w Paryżu Dla tych co niewiedzą, Coyote to największa firma w Europie, która oferuje interaktywny system ostrzegania dla kierowców. Swego rodzaju CB-Radio XXI wieku, które pozwala przekazywać precyzyjne informacje drogowe. Korki, wypadki, utrudnienia, fotoradary, kontrole policyjne, te ostatnie funkcje powodują, że Coyote nazywany jest też antyradarem. I to legalnym antyradarem, z którego można korzystać w 27 krajach Europy (stan na październik 2014 r.). Jak chcesz dowiedzieć się więcej o Coyote to koniecznie wejdź tu: http://sklephadron.pl/asystenci-kierowcy/591-asystent-kierowcy-coyote-1m-subskrypcja-pl.html

Okazją do wyjazdu były targi motoryzacyjne w Paryżu, na których to wystawiała się firma Coyote. Francuska centrala zaprosiła grupy z kilku państw, w tym Niemiec, Hiszpanii, Włoch i Polski właśnie. W skład naszej ekipy weszli przedstawiciele polskiego oddziału Coyote oraz kilku firm: GPS Konsorcjum Sp. z o.o., AmerVox, Galicja-Eltal S.C., Świat Kierowcy i Hadron w mojej osobie.
Reprezentacja Polski zaproszona przez Coyote'a No dobra, “to gdzie ten Paryż?”
pomyślał chyba każdy, kto wysiadł na lotnisku Paryż Beauvais. Podstawiony kierowca szybko uświadomił nas, że to jakieś 80 km stąd, a życie pokazało, że to kolejne 1,5 godziny jazdy. Jednak każda podróż kiedyś się kończy i po przybyciu do hotelu Mama Shelter czekały nas już tylko same atrakcje. Jazda starymi Citroenami C2, zdobywanie ciekawych informacji związanych z miastem, połączona z rywalizacją między grupami reprezentującymi poszczególne kraje, okazała się świetnym i oryginalnym pomysłem. Swoją drogą zajęliśmy drugie miejsce, a tak naprawdę pierwsze, tylko znowu nas oszukano 🙂 .
Jazda Citroenami C2 po Paryżu

Wieczorny bankiet świetnie zintegrował uczestników, wszystkim sprawdził wytrzymałość wątroby, a mnie uświadomił, że 2 lata ciężkiej nauki języka angielskiego w Empiku, psu w …. ucho …….. Pozdrawiam nauczycielkę – wiem, wiem, nie byłem łatwym uczniem 🙂

Kolacja w lobby hotelu Mama ShelterTo, po co przyjechaliśmy do Paryża, czekało na nas w piątek. Na początek, wyjazd do sklepu Coyote na prestiżowej ulicy de la Grande Armee. Sklep, w którym sprzedaje się tylko to, co związane jest z Coyote, czyli urządzenia, akcesoria i usługi, wprowadził mnie w zdumienie. Jak oni się z tego utrzymują? U mnie Coyote to jedno z ok. 2000 produktów w sklepie. Odpowiedź przyszła szybko, gdy dowiedziałem się, że średnio sprzedają tam 50 urządzeń dziennie. Mamusiu, też tak chcę …. 🙂 . Przy okazji zobaczyłem, że prócz znanej w Polsce wersji New Coyote, tam sprzedawane są jeszcze inne wersje, np. z pełną nawigacją.

Sklep Coyote w Paryżu
Kolejny punkt programu to biuro Coyote. Właściwie to nowoczesne centrum dowodzenia oraz projektowe o powierzchni 1200 m2, gdzie pracuje 120 ludzi. Wrażenie robią działy utrzymana i rozwoju, zarówno systemu, jak i urządzeń. To właśnie tu zaprezentowany został nam nowy Coyote S. Urządzenie, które łączy w sobie funkcje asystenta kierowcy znane z New Coyote, wideorejestratora oraz elektronicznej mapy. Prawdziwy kombajn, który sprawi, że w przeciwieństwie do teściowej, zawsze będziesz chciał go mieć w swoim samochodzie ……. włączonego.

Centrala Coyote w ParyżuZobacz film

Po wizycie w biurze, przyszedł czas na targi. 8 hal wystawienniczych przepełnionych tym, co my w Hadron lubimy najbardziej, czyli motoryzacją, techniką i pięknymi hostessami. Spacerując od stoiska do stoiska, niemal bombardują Cię piękne kształty, mieniące się lakiery, paznokci, yyy, karoserii oczywiście i całe bogactwo tej gałęzi przemysłu. Dla nas, co jasne, najważniejsza była hala nr 3 i stoisko Coyote – pozdrawiam Vincenta! Każdy, kto tu trafił wiedział, co firma oferuje. Dziesiątki wystawionych urządzeń, które można było swobodnie oglądać, dotykać i testować. Oczywiście nie mogło tu zabraknąć nowości: Coyote S. Swoją drogą, mam nadzieję, że jak najszybciej dostanę go w swoje ręce, abym mógł go przetestować i sprawdzić działanie. Póki co, zobaczcie poniższy film.

Targi motoryzacyjne Paryż 2014Plotki chodziły, że główny pomysłodawca i założyciel Coyote, chciał mnie poznać i uścisnąć rękę. Co miałem zrobić? Komuś takiemu, jak Fabien Pierlot się nie odmawia, więc podszedłem do niego i poniższym zdjęciem kwituję naszą znajomość.

Fabien Pierlot Pomysłodawca CoyoteByć w Paryżu i nie widzieć wieży Eiffla, to tak, jak być w Warszawie i nie zobaczyć Pałacu Kultury i Nauki. Dlatego, po wizycie na targach, obowiązkowo pojechaliśmy do sympatycznej restauracji w okolicy wspomnianej budowli. Przy okazji wspomnę, że taksówkarze w stolicy miłości, są równie uprzejmi, co u nas i też obwożą turystów dookoła, żeby jak najwięcej zobaczyli. Pokaz iluminacji wieży o godzinie 00:00 był świetnym zakończeniem dnia, co mało bezskutecznie próbowałem uchwycić swoją Nokią.

Wieża Eiffla w Paryżu

Podsumowując, nie ma wątpliwości, że Coyote to duża i licząca się w Europie firma, która dostarcza urządzenia oraz usługi wysokiej jakości. We Francji jest bezkonkurencyjna, a w wielu państwach Europy liderem. W Polsce, marka Coyote jest coraz bardziej rozpoznawana, ale ma przed sobą jeszcze dużo pracy zanim kierowcy przekonają się, że jazda z tym francuskim asystentem kierowcy jest wygodniejsza i bezpieczniejsza. Więcej zdjęć z wyjazdu do Paryża znajdziesz w naszej galerii. https://hadron.pl/galeria/

Porównanie: Coyote vs. Coyote Pocket. Czy duży może więcej?

Głośno ostatnio o Coyocie. Najpierw wejście na rynek – jako pierwszy konkurent Yanosika. Póżniej obniżki cenowe, kradzież coyotowego policjanta, a ostatnio nowy model Coyote Pocket z dożywotnią subskrypcją. Jeździliśmy już z Coyotem i Yanosikiem. Porównywaliśmy je, wiemy jak działają i jakie są między nimi różnice. Dziś kolej na inne porównanie: Coyote kontra Coyote Pocket. Sprawdzimy, jakimi opcjami się różnią, jak wygląda obsługa i czy działają podobnie, czy też zupełnie inaczej. Do dzieła!

Coyote i Coyote Pocket - wielkość

Wygląd
Coyote Pocket, jak sama nazwa wskazuje, jest wersją kieszonkową. I już na pierwszy rzut oka widać, że jest o połowę mniejszy od starszego brata. Dla posiadaczy małych aut segmentu A, B, czy nawet C, gdzie przednia szyba jest dość mała, Coyote Pocket będzie w sam raz. Nie zasłoni przedniej szyby, a jednocześnie nadal będzie spełniał swoją rolę. Wielbiciele dużych ekranów powinni pomyśleć o standardowym Coyocie.

Ekran
Skoro o ekranie mowa, warto zaznaczyć, że Coyote posiada ekran dotykowy. Z kolei wersja Pocket zamiast ekranu dotykowego wyposażona jest w fizyczne klawisze funkcyjne. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku działanie jest precyzyjne i nie ma na co narzekać. Kwestia gustu i przyzwyczajenia.

Coyote Pocket - liczba skautów w pobliżu

Skauci
Skaut to oczywiście inny użytkownik Coyote’a. Coyote pokazuje zarówno liczbę, jak i miejsce pobytu skauta w odniesieniu do naszego auta (po naszej lewej, prawej, przed lub za nami). Coyote Pocket z racji uproszczonej konstrukcji pokazuje kierowcy ikonę auta w trzech kolorach:

  • czerwony – brak lub mała liczba skautów (czyli jedź ostrożnie, bo dane z systemu Coyota przekazała mała liczba osób),
  • pomarańczowy – niezbyt duża liczba skautów (jedź zachowawczo, bo informacje z systemu mogą być niepełne),
  • zielony – duża liczba skautów (jedź swobodnie, dużo wiarygodnych danych).

Dla mniej wymagających kolorowe ikony będą wystarczające. Lubiący statystyki będą woleć „dużego” Coyote’a.

Coyote - zgłoszenia

Zgłoszenia
Działanie asystentów kierowcy, vel interaktywnych komunikatorów, czy też antyradarów społecznościowych polega na tym, że każdy ostrzega każdego. Użytkownik sprzętu daje znać do systemu o zagrożeniu na drodze, a system rozsyła te dane do wszystkich użytkowników jadących tą trasą o wskazanym właśnie zagrożeniu. W przypadku Coyote’a zgłoszenia możemy dokonać na dwa sposoby: wybierając odpowiednie opcje na ekranie dotykowym lub komendą głosową. Dodatkowo możemy sprecyzować nasze zgłoszenie podając rodzaj niebezpieczeństwa, np. korek, wypadek, czy kontrola prędkości. Coyote Pocket, ponownie z racji uproszczeń, nie jest tak dokładny. Owszem, dokonujemy zgłoszeń niebezpieczeństw na drodze, ale nie możemy ich precyzować. Dopiero jadący za nami z „dużym” Coyotem mogą zweryfikować nasze zgłoszenie i je doprecyzować.

Coyote w Europie

Obszar działania
Coyote Pocket to wersja przeznaczona na Polskę. Tu będzie działać bez ograniczeń. Niestety poza granicami naszego kraju przyda się jedynie wersja standardowa. Do niego należy wykupić subskrypcję na Europę i można śmigać bez przeszkód już po 7 krajach naszego kontynentu, gdzie są już 3 mln użytkowników.

Ceny

  • „Goły” Coyote z miesięczną subskrypcją PL kosztuje ~500 PLN,
  • wersja Coyota z roczną subskrypcją ~700 PLN,
  • zaś Coyote i 12-o miesięczna subskrypcja na Polskę i Europę ~800 PLN.
  • Coyote Pocket to wydatek jednorazowy rzędu ~300 PLN i to wszystko. Subskrypcję mamy za darmo i dożywotnio. Zero limitów transferu, zero umów, zero abonamentów. Po prostu jeździmy! Jedno ALE: producent ograniczył liczbę takich „bonusowych” urządzeń i działa to na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Reszta obejdzie się smakiem.

I cóż: to by było na tyle porównań. Żeby postawić kropkę nad „i” nagraliśmy film porównujący działanie obu Coyotów. Zachęcamy do jego obejrzenia – sami ocenicie powyższe detale, a ponadto zobaczycie, jak Coyoty informują o przekroczeniu prędkości, o fotoradarze, czy też jak zgłaszamy zagrożenia na trasie. A na zakupy oczywiście zapraszamy do naszego sklepu online!

NOWOŚĆ: Coyote Pocket z dożywotnią subskrypcją!

W dziejach świata wielokrotnie zdarzało się skromnym oddziałom bić teoretycznie silniejszego przeciwnika i wygrywać bitwy pozornie przegrane. Jednym z najlepszych przykładów jest bitwa pod Azincourt (1415), gdzie niespełna 6000 Anglików rozgromiło 26 000 armię francuską. Żeby nie szukać daleko, w bitwie pod Kircholmem (1605) w niespełna 20 minut armia polska rozgromiła trzykrotnie liczniejsze siły szwedzkie. Zwykle na taki spektakularny sukces składa się kilka elementów, jak choćby strategia, taktyka, umiejętność dostosowywania się, czy motywacja. Ale co to wszystko ma wspólnego z motoryzacją i Coyotem? Ano ma. I to dużo.

Jak wiadomo, francuski Coyote to raczkujący gracz na polskim rynku legalnych antyradarów vel asystentów kierowców. Musi konkurować na tym polu z rodzimym Yanosikiem, którego pozycja lidera jest niekwestionowana. Ale mimo że Coyote jest jeszcze mały, odważnie stawia kroki i zdobywa nowych użytkowników. Ostatnim, jakże śmiałym posunięciem Coyote przenosi walkę z Yanosikiem na zupełnie nowy poziom. Oto bowiem Coyote wypuszcza na rynek zminiaturyzowaną wersję swojego urządzenia i to na dodatek z dożywotnią subskrypcją: Coyote Pocket Edition. Cel jest jasny: pozyskać jak największą liczbę skautów, a tym samym powiększyć kawałek przysługującego tortu. Tym właśnie posunięciem Francuzi mogą utrzeć Yanosikowi nosa. Czyżby szykowała się rehabilitacja za Azincourt?  😉 Sprawdźmy więc, co dla nas przygotowano:

  • Łatwa i intuicyjna obsługa – prosty design, małe i poręczne urządzenie, szybki i bezinwazyjny montaż na desce rozdzielczej lub przedniej szybie auta. Sterowanie to trzy przyciski do zgłaszania zdarzeń i obsługi menu,
  • Wiarygodność – pomaga przestrzegać ograniczeń prędkości i ostrzega o wszystkich zagrożeniach drogowych w czasie rzeczywistym (fotoradary i inne utrudnienia). Dostępna codzienna aktualizacja bazy danych fotoradarów stacjonarnych,
  • Społeczność kierowców – wspólnota oparta na solidarności między kierowcami. Ostrzegaj i bądź ostrzegany w czasie rzeczywistym,
  • Bez abonamentu – z dożywotnią usługą (nieograniczona subskrypcja) oraz nielimitowanym transferem danych.

My zacieramy ręce, bowiem sprzęt Coyota sprawuje się naprawdę dobrze. Działa na terenie całej Europy, a w państwach, w których jeszcze nie rozwinął skrzydeł już teraz oferuje bazę stałych fotoradarów. Do tego dostajemy dożywotnią subskrypcję, a to wszystko w rewelacyjnej cenie. Przy tym miłośnicy miniaturyzacji będą zadowoleni, bo wersja Coyote Pocket jest niemal o połowę mniejsza niż standardowe urządzenie. Reasumując, towarzystwo znad Sekwany podjęło rękawicę i wypuściło na rynek prawdziwy hit. Frontalny atak na pewno się opłaci. Pytanie, co z tym fantem zrobi nasze bractwo?

Coyote Pocket - legalny antyradar               Coyote Pocket Lifetime Edition

A my oczywiście z niecierpliwością oczekujemy odpowiedzi Yanosika. Czy zdołają się dostosować do nowej sytuacji? Zdążą zaprezentować podobny sprzęt? A może zaoferują promocję na abonament? Albo urządzenie za zetkę? W końcu na takie działania konkurencji trzeba zareagować, bo cios zadany przez Francuzów może być początkiem rewolucji, która będzie drogo kosztować naszego rozbójnika. Póki co, Yanosik próbuje swoich sił poza granicami Rzeczpospolitej. Ale czy nie robi tego zbyt wolno? Czy rodzimi twórcy filozofii samochodowych interaktywnych komunikatorów nie przyspali? O przejęciu koszulki lidera nie ma co na razie mówić, bo jest chyba za wcześnie, ale Coyote’owa strategia agresywnego pozyskiwania klientów może nieźle namieszać i wymusić ciekawsze manewry obu graczy. Jesteśmy patriotami i nie lubimy gdy ktoś naszym sprawia lanie, ale taki pstryczek w nosa może być zbawienny 😉

Pożyjemy – zobaczymy. A tymczasem zapraszamy na zakupy do Hadronu. Pamiętajcie, liczba genialnych Coyote Pocket Edition jest ograniczona. Legalny antyradar, działa w całej Europie, ma dożywotnio opłaconą aktualizację na Polskę i miniaturową budowę, a do tego jest w rewelacyjnej cenie. Nie zastanawiajcie się więc, bo taka okazja może szybko się nie powtórzyć!

Hadron, Lider Regionalny marki Coyote (Warszawa i mazowieckie)

Asystent kierowcy Coyote

Coyote

od samego początku walczy z rodzimym Yanosikiem o swój kawałek tortu w obszarze ‘legalnych antyradarów’ vel ‘radaroostrzegaczy’ 🙂 I o ile Yanosik nie pozwala odebrać sobie palmy pierwszeństwa i na terenie naszego kraju wciąż jest numerem jeden, to na trasach Europy prym wiedzie Coyote – działa w siedmiu krajach: Francji, Belgii, Hiszpanii, Włoszech, Niemczech, Luxemburgu i Polsce. I nie jest już nowinką wśród ‘społecznościowych antyradarów’ – pochwalić się może liczbą ponad 2,5 mln użytkowników.

Coyote w Warszawie

Hadron - Lider Regionalny marki Coyotezadebiutował tuż po tym, jak marka pojawiła się na naszym rynku (2013). Bo również i my dołożyliśmy swoją cegiełkę w promocji nowych rozwiązań, jakimi są asystenci kierowcy. Hadron dołączył do swej oferty Coyoty jako jeden z pierwszych sklepów motoryzacyjnych w kraju. Dziś

Hadron to Lider Regionalny marki Coyote na województwo mazowieckie i Warszawę.

Dla nas to duże wyróżnienie potwierdzające owocną współpracę. Dla naszych klientów to gwarancja, że otrzymują Coyoty z wiarygodnego źródła – praktycznie z pierwszej ręki, prosto z magazynu – bez oczekiwania na sprowadzenie towaru, a czasem w niższych cenach lub ciekawych promocjach.

Zachęcamy zatem do zostania jednym z „wyznawców” Coyota i dołączenia do międzynarodowej społeczności kierowców wspierających się dobrą radą na drogach. A wszystkim skautom, obecnym i przyszłym, życzymy zdobywania kolejnych gwiazdek i do zobaczenia na trasie!

loading