Wideorejestrator… w policyjnym radiowozie

Wideorejestrator… w policyjnym radiowozie

Pytania są zasadniczo tylko trzy:

  • co rejestruje wideorejestrator zamontowany w radiowozie policyjnym?
  • czy wynik takiego pomiaru jest poprawny?
  • czy Policja może w pogoni za piratem drogowym łamać prawo np. przekraczając prędkość?

 

Co rejestruje policyjny wideorejestrator?

Kamera w radiowozie policyjnym nie wysyła żadnych fal. Cały pomiar odbywa się tak, że na ustalonym odcinku drogi (50-200 m) mierzone są dwie wartości, czyli czas przejazdu radiowozu i przejechany odcinek. W ten sposób obliczana jest średnia prędkość… radiowozu. Mówiąc dokładniej, prędkość radiowozu jest mierzona na kołach pojazdu (wideorejestratory Videorapid 2A, PolCam). Do tego oczywiście rejestrowany jest obraz samochodu jadącego przed Policją.

Czy wynik pomiaru policyjnym wideorejestratorem jest poprawny?

Teoria jest taka, że poprawny wynik pomiaru zakłada utrzymanie tej samej prędkości obu pojazdów i tej stałej odległości przez pewien czas. Każdy kierowca wie, że takie warunki zachodzą tylko w teorii. Utrzymanie identycznej prędkości, przez pewien czas jest niemal niemożliwe. W takiej sytuacji, jeśli sprawa trafia do sądu, biegli stosują ciekawą formułę a mianowicie “pomiar prawidłowy, ale nieoptymalny”. Na logikę to stwierdzenie w stylu “to takie same drzewa, tylko, że inne”. Zostawmy jednak logikę i przejdźmy do przykładu Krzysztofa Hołowczyca, którego znamy jako głos z AutoMapy. Oczywiście “Hołek” prędkość przekroczył i nie ma na to usprawiedliwienia. Kwestia dotyczy pomiaru. Według policyjnego pomiaru z wideorejestratora jechał 204 km/h, sąd wyliczył że jechał 161 km/h. Gdzie zniknęło 43 km/h? Hołowczyc jechał więc w miejscu ograniczenia do 90 km/h o 71 km/h szybciej niż powinien a nie o 114 km/h jak wyliczyła Policja.

Skoro sprawa trafiła na Hołowczyca, rzec stała się głośna. Niemniej sądy przyznawały racje szeregowym kierowcom w sporach z Policją. Tak było np. w Katowicach w 2017 roku. Kierowca nie przyjął mandatu, więc sprawa trafiła do sądu. Wskazania policyjnego wideorejestratora pokazywały przekroczenie o 30 km/h. Orzeczenie sądu mówi mniej więcej tak: policyjne wideorejestratory mają homologację, ale stwierdza ona tylko, że kamera spełnia normy techniczne. I tyle. Pomiar natomiast jest obarczony sumą błędów i jest symulacją dokonywaną na podstawie prędkości samochodu policyjnego.

W Polsce nie istnieje system precedensu, więc wyrok jednego sądu nie wpływa na linię orzeczniczą innych sądów. Jest jednak i wyrok sądu w Lublinie. Sytuacja jak zawsze. Emilian P. jechał w Lublinie swoim BMW. Policja “zmierzyła” prędkość 93 km/h w terenie gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h. Sprawa trafiła do sądu. Wyrok (Sąd Rejonowy Lublin-Zachód, 28.11.2017): nagranie z policyjnego wideorejestratora (PolCam) nie może być dowodem w sprawie (sygnatura akt III W 1540/16). Kierowca został uniewinniony.

Z czego wynika błąd pomiaru policyjnym wideorejestratorem?

Krótko mówiąc niemal ze wszystkiego. Z fizyki wynika, że pojazd zbliżający się z tyłu (radiowóz) musi mieć większą prędkość niż samochód kontrolowany. W ten sposób zawyża się prędkość auta kontrolowanego. Pomijając nawet stałą prędkość i odległość dwóch pojazdów, których praktycznie nie da się zachować, błąd może wynikać nawet z opon. Jak to możliwe? Jeśli w radiowozie są inne opony niż te w jakie było wyposażone auto, z którego korzystano podczas kalibracji rejestratora, wynik nie będzie poprawny (niektórzy autorzy podają, że w takim wypadku błąd może dochodzić do 20%). Wystarczy inny profil opon lub niższe ciśnienie w kołach i wynik będzie zaburzony (pomiar jest wykonywany w oparciu o prędkość obrotową kół radiowozu). Wspomniany wyrok sądu w Lublinie mówi wprost: “Przeczucie funkcjonariusza policji o tym, iż kierujący przekracza dozwoloną prędkość nie wystarczy w sytuacji, gdy państwo, które reprezentuje, nie jest w stanie wyposażyć go w adekwatne dla potrzeb i możliwości technicznych XXI wieku urządzenie, które ustali i zabezpieczy dowód przekroczenia prędkości w sposób, który nie będzie budził wątpliwości” (cyt. za: moto.wp.pl).

Czy Policja może łamać prawo?

Dochodzimy w końcu do wisienki na torcie. Jeśli radiowóz z wideorejestratorem jedzie za piratem drogowym, to z konieczności sam musi dozwoloną prędkość przekroczyć. Wyraz “musi” trzeba tu traktować dosłownie, bowiem zgodnie z rozporządzeniem Komendanta Głównego Policji  (§ 5, ust. 1 zarządzenia 497 z dn. 25.05.2004) policjanci muszą podjąć czynności, które zmierzają do zatrzymania kierowcy przekraczającego prędkość.

Oczywiście Policja (i kilka innych służb) może przekraczać dozwoloną prędkość, ale pod warunkiem, że dzieje się to z użyciem pojazdu uprzywilejowanego i w określonych okolicznościach. Mamy też definicję takiego pojazdu (Prawo o ruchu drogowym, art. 2 pkt 38). Jest więc to “pojazd wysyłający sygnały świetlne w postaci niebieskich świateł błyskowych i jednocześnie sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie…”. Pojazdy jadące za kontrolowanym samochodem nie są pojazdem uprzywilejowanym, więc na jakiej podstawie przekraczają dozwoloną prędkość? Już pomijamy inne “występki” jakie może popełnić patrol w “pościgu” (bo kto zabroni przekraczać podwójną ciągłą lub przejeżdżać na czerwonym świetle).

Przenieśmy się zatem do Bydgoszczy. Funkcjonariusz został oskarżony o liczne wykroczenia drogowe (m. in. jazdę po chodniku) podczas pościgu nieoznakowanym radiowozem. Policjant został uznany za winnego, ale odwołał się i ostatecznie został uniewinniony. I tak dochodzimy do ciekawej sytuacji. W Polsce, jak już pisaliśmy, nie ma prawa precedensu, ale Policjanci powołują się na ten wyrok (Sąd Okręgowy w Bydgoszczy, z dn. 20.02.2009, syg. akt IV Waz 10/09), żeby uzasadnić przekraczanie prędkości. Jednocześnie kilka wyroków sądu, o których pisaliśmy wyżej i które wskazują na niedopuszczalność stosowania tej metody pomiaru prędkości, nie sprawia, że wideorejestratory znikną z policyjnych samochodów.

W drodze zapytania, Hadron zwrócił się więc do Komendy Głównej Policji z prośbą o zajęcie stanowiska w tej sprawie, prosząc o wskazanie konkretnej podstawy prawnej. Otrzymaliśmy odpowiedź, którą autor określił jako mającą walor opinii prawnej:

“Wyłącznie z uwagi na ustawowy nakaz czuwania przez Policję nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, kierowania ruchem i jego kontrolowania informuję, że poruszając się w granicach ogólnego systemu wartości prawnych, służących za podstawę dla obowiązującego systemu prawa, zrozumiałym i logicznym jest wyłączenie możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności za wykroczenia, w związku z brakiem winy i społecznej szkodliwości czynu, policjanta, którego obowiązkiem jest ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego w ruchu drogowym, w zakresie w jakim jest to konieczne dla realizacji nałożonych na niego zadań – przykład: niejawna kontrola prędkości przy użyciu pojazdu służbowego wyposażonego w wideorejestrator i ściganie sprawców naruszeń prawa. Jest to działanie w ramach kontratypu „Non facit fraudem, qui facit, quod debet” (Nie czyni bezprawia, kto spełnia swoją powinność), obowiązującego w prawie karnym i prawie o wykroczeniach. Wyłączenie odpowiedzialności następuje także w sytuacji, gdy formalnie czyn wyczerpuje znamiona wykroczenia. Możliwość użycia pojazdu służbowego jako uprzywilejowanego w ruchu, należy traktować jako uprawnienie, a nie każdoczesny obowiązek policjanta, z którego może on skorzystać adekwatnie do potrzeb, w konkretnych usprawiedliwionych okolicznościach” (Jakub Kołacz, Komenda Główna Policji).

Kontratyp, którego nie ma

Powołano się na zasadę kontratypu, czyli na taką okoliczność, która powoduje, że czyn zabroniony (zachowanie o znamionach określonych w ustawie) przestaje być bezprawny; jest zatem nieprzestępny. Rzeczywiście jeśli się bronisz i zabijesz napastnika, to obrona konieczna jest jednym z kontratypów. Problem polega na tym, że Prawo o ruchu drogowym to dziedzina prawa administracyjnego a to prawo nie zna zasady kontratypu… W sprawie kontratypu jest także odpowiedź Podsekretarza stanu Adama Rapackiego na interpelację posła Stanisława Witaszczyka. Pytanie posła dotyczyło używania przez Policję nieoznakowanych samochodów z wideorejestratorami.

Poseł pytał: “Obecnie policjanci kierowcy nieoznakowanych radiowozów nie mogą w czasie pościgu przekraczać dozwolonej prędkości, muszą też stosować się do wszystkich innych przepisów ruchu drogowego. W takiej sytuacji nie jest możliwe skuteczne używanie samochodów wyposażonych w wideorejestratory, na które poniesiono przecież znaczne koszty z budżetu państwa. Zdaję sobie sprawę, że przekraczanie przepisów ruchu drogowego – również przez funkcjonariuszy Policji – może stwarzać niebezpieczeństwo na drodze. (…) Biorąc pod uwagę powyższe, proszę Pana Premiera o udzielenie odpowiedzi na pytanie: W jaki sposób Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zamierza rozwiązać problem używania ww. samochodów przez policję w kontekście zarówno bezpieczeństwa obywateli, jak i poniesionych kosztów?

Adam Rapacki z MSWiA odpowiedział: “Na początkowym etapie prac legislacyjnych nad zmianą ww. ustawy rozważano propozycję sformułowania i zamieszczenia w przedmiotowym akcie prawnym kontratypu obejmującego przypadki, w których policjant, realizując powierzone mu zadania, dopuszcza się czynów uznawanych za wykroczenia. Jako przykład wskazano jazdę z prędkością większą niż dozwolona przez kierującego nieoznakowanym radiowozem wyposażonym w wideorejestrator, w celu ujawnienia i utrwalenia przebiegu wykroczenia, bądź też przez załogę radiowozu prowadzącego obserwację.

W trakcie dalszych uzgodnień przedstawiona propozycja zrodziła jednak wiele wątpliwości, dlatego po przeprowadzeniu szczegółowych analiz kierownictwo Komendy Głównej Policji podjęło ostatecznie decyzję o zaniechaniu umieszczania tego typu regulacji w przedmiotowej ustawie, uznając że w tego typu przypadkach istnieje możliwość powołania się na, uznawany zarówno przez praktykę, jak i teorię, pozaustawowy kontratyp działania w granicach uprawnień lub obowiązków określonych w przepisach szczegółowych” (Interpelacja nr 8521).

Pozaustawowy kontratyp działania w granicach uprawnień lub obowiązków określonych w przepisach szczegółowych, to z kolei taka figura, w której inny przepis prawa daje uprawnienie do zachowania się w określony sposób (dlatego np. sędzia nie odpowiada za pozbawienie kogoś wolności wydając wyrok skazujący czy komornik za zajęcie mienia). Ten kontratyp ma jednak swoje granice określone w prawie (np. sędzia nie może za kradzież batonika wsadzić kogoś na 25 lat a komornik zlicytować babci na targu niewolników). Problem w tym, że w przypadku nieoznakowanego radiowozu przekraczającego prędkość nie ma żadnych przepisów nakładających na policjantów takie uprawnienie… (wspomniane rozporządzenie 497 mówi tylko o tym, aby “niezwłocznie podjąć czynności zmierzające do zatrzymania sprawcy”).

Czy więc policjant przekraczający prędkość, aby złapać pirata drogowego powinien stracić prawo jazdy?

“Jeśli pojazd jedzie bez sygnałów świetlnych i dźwiękowych, to nie wolno mu przekraczać prędkości. Nigdzie nie jest powiedziane, że w związku wykonywaniem pomiaru prędkości policjant ma prawo przekraczać dopuszczalne limity. Możliwe jest to w wyjątkowych przypadkach, gdy wiąże się ze stanem wyższej konieczności. Dlatego moim zdaniem policjant, przekraczając rażąco prędkość, nie tylko powinien mieć zatrzymane prawo jazdy, ale też odpowiadać za popełnienie wykroczenia” (prof. Ryszard Stefański, profesor nauk prawnych w wywiadzie dla Gazety Prawnej).

Tak czy inaczej najlepszą drogą do uniknięcia problemów jest trzymanie się dozwolonej prędkości i używanie systemów wzajemnego komunikowania się kierowców jak np.Yanosik. Może też pomóc nagranie z naszego własnego wideorejestratora, choć w Polsce nie ma jasnych przepisów dotyczących wartości dowodowej nagrania z własnej kamery samochodowej…

A jakie jest Twoje zdanie na temat wideorejestratorów w policyjnych radiowozach?

Powyższy tekst nie jest analizą prawną i nie należy go tak traktować.

Jak uniknąć mandatu? Porady Hadronu w AutoŚwiecie

Jak uniknąć mandatu?

To pytanie zadają sobie kierowcy na całym świecie. Oczywiście najprościej jest jeździć przepisowo, chociaż i to nie zawsze jest panaceum na wszelkie zdarzenia drogowe. Hadron radzi w tygodniku AutoŚwiat nr 17/2015, jak można sobie pomóc w uniknięciu drogowych pułapek. Bo w końcu nie tylko fotoradary na nas polują 😉 A do najważniejszych urządzeń, które stosują kierowcy, aby obniżyć ryzyko otrzymania mandatu należą:

  • nawigacje (wyposażone w bazę fotoradarów i podobnych zagrożeń),
  • CB radia (wciąż popularne, szczególnie teraz w dobie miniaturyzacji),
  • antyradary (dla bardziej zaawansowanych kierowców, świadomych zalet i wad wykrywaczy),
  • DVRy (czyli kamery samochodowe, które mogą być naszym świadkiem na drodze).

Jak uniknąć mandatu? Hadron doradza w AutoŚwiecie

 

Nawigacje

Jak działają? Dzięki wbudowanemu GPS-owi urządzenie zna dokładnie koordynaty swego położenia. Informacje o zagrożeniach, takich jak możliwe kontrole drogowe, utrudnienia w ruchu, fotoradary, etc. pochodzą z baz danych wgranych wraz z oprogramowaniem nawigacyjnym (tzw. punkty POI). Największą zaletą nawigacji jest sama nawigacja, a dodatek w postaci ostrzeżeń to dodatkowy atut. Przy tym stosunek ceny do funkcjonalności jest bardzo dobry i zakup nawigacji na pewno się opłaci. Wadą jest zaś nie zawsze aktualna baza danych zagrożeń i brak informacji przesyłanych online.

Jak uniknąć mandatu? Hadron doradza w AutoŚwiecie 17/2015

CB radia

Niedawno pisaliśmy o renesansie, jaki przeżywają CB radia. Pierwszy raz przy okazji niskoprofilowych anten i miniaturowego CB radia MERX MK3 MINI, a drugi raz po prezentacji mini CB radia Midland M Zero oraz Albrecht AE-6110. Daleko posunięta miniaturyzacja sprzyja radiotelefonom, gdyż nie mamy obaw, ze nawet w małym aucie szpetna skrzynka z kilkoma pokrętłami będzie psuć wygląd wnętrza. Obecne CB radia mieszczą się w dłoni, są wąskie, krótkie i właściwie wepchnąć je można dosłownie gdziekolwiek. Zalety? Oczywiście bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem i szybka wymiana informacji o ew. zagrożeniach na drodze. W tym o niezapowiedzianych kontrolach prędkości. Ale poza niemiłymi akcentami można też chwilę pogadać i np. dowiedzieć się o fajnej karczmie na drodze naszego przejazdu. Do największych wad korzystania z CB radia należy niska kultura osobista wielu użytkowników pasma citizen band. Niestety zdarza się, że przez głośniki poleci trochę mięsa.

Jak uniknąć mandatu? Hadron doradza w tygodniku AutoŚwiat 17/2015

Legalne antyradary

Czy antyradar może być legalny? Owszem. Do takich urządzeń należy choćby rodzimy asystent kierowcy Yanosik, czy francuski Coyote. A jak to możliwe, że są legalne? Nie mają wbudowanego radaru, ani zagłuszacza. Korzystają natomiast z GPSu (podobnie, jak nawigacje) i rozpoznają swoją lokalizację. Porównując ją z wgraną do pamięci bazą punktów POI przekazują informacje np. o fotoradarach. Dodatkowo legalne antyradary korzystają z baz danych znajdujących się na serwerach dostawcy usługi albo ze zgłoszeń samych użytkowników (dane zaciągane są z chmury). Gdy użytkownik zauważy np. patrol drogowy, klika stosowny przycisk, informacja o zagrożeniu trafia do chmury, jest obrabiana i rozsyłana do innych użytkowników znajdujących się w pobliżu owego miejsca. Dzięki takim komunikatorom społecznościowym informacje mamy z pierwszej ręki i to w czasie rzeczywistym. Wadą jest zaś abonament za usługi przesyłania danych z chmury.

Jak uniknąć mandatu? Hadron doradza w magazynie AutoŚwiat 17/2015

Antyradary społecznościowe

Są kolejną wariacją nt. antyradarów. Tym razem są jednak tylko „częściowo legalne”, bowiem pomimo korzystania z informacji od innych użytkowników (z chmury) posiadają wbudowany radar. Ciekawym rozwiązaniem jest antyradar na smartphone’a Cobra iRadar (w wersji na iOSa i Androida). Moduł radaru montujemy pod maską (jest niewidoczny), zaś wyświetlacz i dane z antyradaru, jak i informacje społecznościowe z chmury mamy wyświetlane na ekranie telefonu. Dzięki takiemu rozwiązaniu cały nasz zestaw jest dyskretny i niewidoczny, co zmniejsza ryzyko wykrycia przez policję i nałożenia dodatkowego mandatu. Wada to oczywiście konieczność wykorzystywania smartphone’a, ale z taką niedogodnością da się przeżyć 😉

Antyradary i jammery

Te urządzenia są dla kierowców, którzy doskonale znają zalety i wady takiego sprzętu. Dobrej klasy antyradar w połączeniu z jammerem laserowym (zagłusza pracę lidarów – laserowych mierników prędkości) stanowią niesamowicie skuteczną broń defensywną zmniejszając ryzyko otrzymania mandatu do minimum. Obecne antyradary wykrywają fotoradary we wszelkich możliwych pasmach, wykrywają lidary, kamery na światłach, bramki odcinkowego pomiaru prędkości, pętle indukcyjne i do niedawna niewykrywalne fotoradary Multaradar CD (żółte maszty). Generują minimum fałszywek, mają olbrzymią ilość dodatków zwiększających komfort podróżowania. Mogą być rozdzielne (moduł pod maską, wyświetlacz w kokpicie), bądź gotowe do pracy po po wyjęciu z pudełka. Jammery z kolei zagłuszają pracę lidarów, co powoduje wyświetlenie się na lidarze błędu. Zagłuszacz informuje nas o zagrożeniu, przechodzi w stan uśpienia, a my mamy kłopot z głowy. A przy ew. kontroli jammer pokaże swoje drugie oblicze: będzie działał jak laserowy czujnik parkowania (w tym samym paśmie, co policyjne mierniki laserowe). Największą wadą takiego duetu jest jednak cena, która potrafi sięgnąć kilku tysięcy złotych.

Jak uniknąć mandatu? Porady Hadronu w AutoŚwiecie

Rejestratory samochodowe DVR

To nieco “inna bajka”. Bezpośrednio nie zakomunikują nam, że właśnie namierza nas fotoradar, czy policjant z lidarem. Nie dowiemy się też o żadnych innych zdarzeniach, czy zagrożeniach drogowych. Rejestratory samochodowe pełnią zgoła inną funkcję. Mogą bowiem być naszym świadkiem i dostarczyć dowodu, w postaci materiału filmowego, że nie popełniliśmy wykroczenia, o którym mówi pan z drogówki. Przydaje się w przypadku wymuszeń, przejazdu na czerwonym, czy przy wszelkiego rodzaju stłuczkach, gdzie nie ma winnego. Trzeba być jednak świadomym, że i nasze wykroczenia mogą zostać nagrane i wówczas możemy zostać ukarani mandatem, na podstawie naszego własnego filmu.

Co wybrać?

Redaktorzy tygodnika AutoŚwiat twierdzą, że nie ma idealnego rozwiązania. A co my proponujemy? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie, trzeba najpierw zastanowić się nad ilością pokonywanych kilometrów (im więcej, tym prawdopodobieństwo wpadki większe) oraz odnieść się do posiadanego budżetu. Czasami warto dorzucić trochę grosza na coś sensowniejszego i zyskać na pewności, że mandatu nam nie wlepią. Warto też przekalkulować: jeśli jeden mandat za spore przekroczenie prędkości to 500 zł i 10 punktów, to za tę cenę można dostać dobrą nawigację lub średniej klasy antyradar, które choćby w minimalnym stopniu pomogą nam na drodze. Gdy autem jeżdżą np. dwie osoby, ryzyko zwiększa się o 100%. A gdy zdajemy sobie sprawę, że mamy ciężką nogę i mandaty na naszym koncie pojawiają się kilka razy w roku – tu można pomyśleć o zainwestowaniu w nieco lepszy sprzęt. Bywa, że zwróci się już po roku. oczywiście decyzja należy do Was. A tymczasem zapraszamy do lektury magazynu AutoŚwiat 17/2015!

loading