Kolejna fala DVR przetacza się przez media

Kolejna fala DVR przetacza się przez media

To dziwne uczycie, kiedy uświadomię sobie, że pierwszy rejestrator jazdy wprowadziłem do oferty ponad 5 lat temu, czyli w marcu 2011 roku. Uczucie tym bardziej dziwne, że fala popularności na tego typu urządzenia pojawiała się już kilkukrotnie a obecnie, chyba mamy do czynienia z kolejną. Kiedy wydawać by się mogło że samochodowy DVR każdy już ma a na pewno zna, to kolejne telewizje podejmują ich temat i zapraszają mnie do udzielenia wypowiedzi. I tak pod koniec września odwiedziłem Telewizję Warszawa a w połowie października, odwiedziła mnie TVP Info.

Paweł Ślubowski w Telewizja Warszawa

I tu i tu była mowa o ….. rejestratorach trasy, oczywiście.
Po co takie kamerki w samochodzie, czy nagrywanie jest legalne, jakie są typy, parametry, wzory, kolory itp….

Takie tam gadu gadu. Dla mnie chleb powszedni, w końcu codziennie tłumaczymy to naszym, zacnym klientom. Ale przed kamerą, to trochę inaczej, niby stresik, ale przyjemny, no i to połechtane EGO..

Nagranie z Telewizji Warszawa, możesz zobaczyć poniżej, od 23 minuty lecę po temacie.

Paweł Ślubowski w telewizji Warszawa
Nagranie z TVP Info do obejrzenia w programie „Przepis na prawo” w niedzielę 30 października 2016 r. o godzinie 11.15.

Dla Ciekawskich… tak w przyspieszonym tempie wyglądała wizyta TVP Info …. 22 minuty w 1,5 minuty


Nowy znaczy lepszy? Porównanie DVR G1WH i G1WWHT.

Rynek samochodowych rejestratorów jazdy, popularnych kamer DVR jest obecnie bardzo rozbudowany. Praktycznie każdy znajdzie coś dla siebie, od 100 zł do nawet kilku tysięcy. Ostatnio, to właśnie kamery samochodowe są często wybierane przez klientów sklepu Hadron, dlatego ten wpis dotyczy porównania dwóch bardzo popularnych modeli, a właściwie najczęściej wybieranego rejestratora, czyli modelu G1WH i jego następcy G1WHT.

Jak bardzo różnią się od siebie modele G1WH i G1WHT?

Dość trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Pierwsze wrażenie, optycznie obie kamery są takie same, producent spakował je do tej samej obudowy. Dla niektórych to zaleta, dla innych wada, ocenicie to sami. Dużo większe zmiany zaszły wewnątrz DVR’ek. Otóż w modelu G1WHT zastosowano procesor GeneralPlus GPCV 2159. Jak pokazał video test, nie była to zmiana na lepsze. Ponadto stary model posiadał menu w języku polskim, którego nie posiada nowy model. Mimo tego, że obsługa obu kamer jest intuicyjna, to dużo wygodniej byłoby, gdyby model G1WHT posiadał również polskie menu. Wedle danych producenta miał również zwiększyć się kat widzenia kamery w nowym modelu, jednak po pomiarach okazało się, że w obu modelach kąt nie przekracza 100 stopni!

Która z kamer lepiej nagrywa?

Jak zobaczycie poniżej, jakość nagrań z modelu G1WH jest zdecydowanie lepsza od nowego modelu, G1WHT. Kolory są bardziej naturalne, a szczegóły takiej jak numery rejestracyjne lepiej widzialne. Również w nocy lepiej nagrywa starszy model.

Zobaczcie porównanie G1WH i G1WHT przygotowane przez Hadron:

Którą z kamer możemy wam polecić? Zasadniczo tu jest problem. Test Hadronu pokazał, że lepiej nagrywa stary model G1WH, również o niego często pytacie na naszym profilu na Wykopie. Niestety, obecnie u dystrybutorów dostępny jest jedynie nowszy model, G1WHT. Co w tej sytuacji? Możemy rejestratory jazdy marki Nous, cena podobna, a naszym zdaniem są to jedne z najlepszych DVR’ek w tej cenie. Zresztą, niedługo sami zobaczycie porównanie dwóch modeli marki Nous!

Zapraszamy!

BAN na kamery samochodowe!

Czytając ten wpis niektórym zmiękną nogi. Okazuje się bowiem, że za używanie kamery samochodowej można stracić sprzęt i dostać mandat, a nawet pójść siedzieć! Podobnie jest z publikowaniem nagrań pochodzących z samochodowych czarnych skrzynek. Gdzie, za co dokładnie i ile – o tym w dalszej części.

Różnorodność świata polega m.in. na tym, że każdy kontynent, każdy kraj ma swoją kulturę i prawodawstwo 🙂 A jakże! Nawet w Stanach Zjednoczonych w obrębie poszczególnych stanów występują rozbieżności prawne. A nie wspominając już o porównaniu USA, Chin, Rosji i Europy, gdzie każde państwo ma inne spojrzenie na te same kwestie. I właśnie jednym z takich zagadnień są kamery samochodowe DVR, czyli jakże popularne ostatnimi czasy rejestratory trasy. To za ich pomocą możemy nagrać nasze wycieczki, ciekawe zjawiska atmosferyczne, fenomeny natury, ale i zdarzenia drogowe, jak stłuczki, wypadki, czy karambole. Materiał wskazujący na winowajcę zdarzenia może być bardzo pomocny policji, sądom, jak i ubezpieczycielom. Może dla nas to dość oczywiste, jednak nie wszędzie podzielają takie opinie.

Kamery samochodowe DVR w sklepie motoryzacyjnym HADRON - Warszawa (Bielany)

Okazuje się, że w Europie jest wiele krajów, gdzie używanie kamer samochodowych lub publikowanie nagrań z nich pochodzących jest niezgodne z obowiązującym w danym kraju prawem. A zatem gdzie jest zakaz używania rejestratorów samochodowych? I gdzie nie można zarejestrowanego materiału publikować?

Austria – to chyba kraj z najsurowszym podejściem do prywatności, a tym samym posiadaczy DVRów. Od 2012 całkowicie zabronione jest tu używanie kamer samochodowych i rejestrowanie materiału z jazdy. Mieliście wypadek? Nagranie z jego przebiegu to złamanie prawa. Owszem nagrywać możecie, ale dopiero po wypadku. Zgodnie z ustawą o ochronie danych prywatnie nie macie prawa do monitorowania przestrzeni publicznej. Mówi się nawet, że to pierwszy krok do anarchii i niszczenia cywilizowanego współistnienia jednostek. Dziś monitorowanie za pomocą kamery, jutro straż sąsiedzka, a na koniec baseball i wymierzanie sprawiedliwości na własną rękę. W Austrii od rekonstrukcji wypadków są eksperci, a od pilnowania porządku policja, która dysponuje swoim systemem kamer monitoringu miast. Za nagranie kamerą samochodową grozi grzywna do € 10000. A za notoryczne używanie rejestratora nawet € 25000! Robi wrażenie? To przeliczcie to jeszcze na złotówki 🙂 Koszmarne prawo, ale nie dziwcie się, w tym kraju nie ma nawet Google Street View! (Źródło)

Poprosiliśmy stronę austriacką o komentarz. Pani Konsul przesłała nam odpowiedź (stan na 19.12.2014):

Używanie kamery pokładowej w samochodzie, tzw. „private street view” jest w Austrii zabronione zgodnie z wytycznymi austriackiej komisji ds. ochrony danych. Rejestrowanie kamerą wideo jest możliwe jedynie na terenie prywatnym (który z reguły jest jako taki oznaczony, ogrodzony etc.), ale nigdy w strefie publicznej, np. na drogach publicznych. Jeśli w terenie publicznym takie nagrania są dokonywane, to jest to wykroczenie administracyjne zagrożone grzywną w wysokości do 10.000 euro. Osoby, które bezprawnie sfilmowano, mogą domagać się odszkodowania składając pozew cywilnoprawny.

Swoją drogą, ciekawe jak zinterpretowaliby sytuację, jak na filmie. Ewidentne działanie w celu wymuszenia odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej. Tylko który sędzia dałby nam wiarę, że to ten przed nami cofał i zaliczył sobie dzwona o nasze auto? Przecież oczywistym byłoby, że to my nie zachowaliśmy bezpiecznej odległości od pojazdu i poruszaliśmy się ze zbyt dużą prędkością, co spowodowało uderzenie w tył pojazdu będącego przed nami. Ale cóż, to jest Austria 😉

Ponownie poprosiliśmy o komentarz i otrzymaliśmy informację:

Ambasada Austrii w Warszawie uprzejmie radzi, aby zwrócił się Pan ze swoim zapytaniem do austriackiego urzędu ochrony danych: Österreichische Datenschutzbehörde.

co też uczyniliśmy. Uzyskaliśmy taką oto odpowiedź:

Videoüberwachungsanlagen unterliegen in Österreich grundsätzlich der Melde- und auch der sogenannten Vorabkontrollpflicht (bedeutet sie dürfen erst nach Abschluss des Registrierungsverfahrens in Betrieb genommen werden, vgl. § 50c Abs. 1 iVm § 18 DSG 2000). Auf der Homepage der österreichischen Datenschutzbehörde finden Sie unter der Überschrift „Videoüberwachung im privaten Bereich“ detaillierte Informationen zur Rechtslage bzw. zum Meldeverfahren (www.dsb.gv.at/video).

Spezielle Informationen zum Einsatz sogenannter „Dash-Cams“ in Österreich finden Sie unter: http://www.dsb.gv.at/site/8105/default.aspx

Konkretne informacje podaje Urząd Ochrony Danych Osobowych na swoich stronach www, niestety po niemiecku (bo tyczy się to prawa austriackiego). Ponadto nie otrzymamy żadnych interpretacji prawnych, a tym bardziej na prośbę mailową, bez odpowiednich kroków prawno-formalnych. A jeśli odpowiedzi (i pytania) są skomplikowane potrzebne będą badania, konsultacje, translacje i porady prawników. Dalsze zgłębianie tematu odpuściliśmy. Reasumując, lepiej nie nagrywać, a nawet nie pokazywać, że ma się DVR’a na pokładzie. 

Szwajcarianiby taka kraina szczęśliwości, mlekiem i miodem płynąca, a tu taki zonk, bowiem od 2013 używanie DVRów jest u nich sprzeczne z zasadami ochrony danych osobowych. W Helvetii, jeśli osoby lub tablice rejestracyjne są rozpoznawalne na filmach, to stanowi przetwarzanie danych osobowych. A do tego są osobne regulacje oraz zasady przejrzystości i proporcjonalności, do których osoby prywatne się nie stosują, łamiąc tym samym prawo. (Źródło)

Skonsultowaliśmy się z Ambasadą Szwajcarii i prawnikiem w Zurychu z prośbą o skomentowanie tematu (stan na 07.01.2015):

(…) nie istnieje konkretna ustawa do tego tematu, trzeba będzie zebrać wyroki i opublikowane opinie prawników i sformułować wynik (…)

Biorąc pod uwagę czas na przygotowanie memorandum (kilka tygodni) oraz jego koszt (kilka tysięcy CHF) zrezygnowaliśmy z dalszego drążenia tematu. Filmując DVRem w Helvetii sugerujemy mieć się na baczności :-/

Niemcy – tu nie jest aż tak źle, ale warto śledzić zmiany w prawie niemieckim. Do niedawna można było i jeździć z rejestratorami, i nagrywać i publikować filmy. Aż do momentu, kiedy wydział kontroli ochrony danych osobowych w Bawarii (BayLDA) przyjął w Ansbach decyzję o wprowadzeniu sankcji dla kierowców publikujących filmy z czarnych skrzynek w Internecie. Grzywna za takie naruszenie może osiągnąć € 300000! Nowa ustawa została przyjęta w reakcji na decyzję sądu administracyjnego jednego z bawarskich miast, który w sierpniu 2014 stwierdził, że użycie kamer samochodowych i publikowanie nagrań w Internecie lub też przekazywanie nagrań osobom trzecim, np. policji (sic!), jest nielegalne. Ciekawe co dalej.. (Źródło)

W połowie grudnia 2014 wysłaliśmy do Ambasady Niemiec prośbę o komentarz. Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Luksemburg – od września 2014 księstwo zabroniło prywatnym użytkownikom korzystać z rejestratorów trasy, co może być przedmiotem kary grzywny, a nawet więzienia! Co więcej, jeżeli tamtejszy sąd uzna, że materiał z czarnej skrzynki może posłużyć jako dowód Waszej niewinności, zostanie on zakwestionowany z powodu jego niezgodności z prawem. Tjaaa.. (Źródło)

Nie omieszkaliśmy dopytać o szczegóły. Ambasada Luksemburga zdementowała powyższe doniesienia (stan na 22.12.2014):

(…) at this moment, there are no such prohibitions or restrictions in Luxembourg regarding the use of these devices you mention in your email. For today, no actions are planned in this regard in the nearest future. Hence I confirm that presently such regulations do not exist in Luxembourg.

Norwegia – używanie rejestratorów jazdy jest tu dozwolone pod warunkiem, że zamontowany jest tak, aby nie zasłaniał kierowcy widoku przez przednią szybę i aby nie rozpraszał podczas jazdy. W przeciwnym wypadku może to zostać uznane jako oglądanie przenośnej telewizji w samochodzie, a to jest niezgodne z prawem. (Źródło)

Również poprosiliśmy Ambasadę o komentarz i odesłano nas do norweskiego Wydziału Komunikacji. Niestety nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Belgia, Hiszpania, Portugalia, Słowacja – tu kilka krajów w jednym worku. O ile przejeżdżając przez ich terytoria można rejestrować materiał kamerami samochodowymi, o tyle publikacja i dzielenie się takimi filmikami jest już zabronione. Przykładowy mandat w Portugalii sięga od € 500 do € 2500. (Źródło 1, Źródło 2)

Zebraliśmy komentarze dot. DVRów – oto, jak wygląda sytuacja z pierwszej ręki:

BELGIA

(…) w Belgii nie ma zakazu instalowania kamer samochodowych, jednak ustawa o ochronie sfery prywatnej nie pozwala na uzycie ich jako materialu dowodowego. Wiecej informacji na ten temat znajdzie Pan na stronie: http://www.privacycommission.be/en/node/15984

HISZPANIA – nie otrzymaliśmy informacji zwrotnej, mimo kilku prób kontaktu z Ambasadą.

PORTUGALIA

(…) posiadanie tego typu sprzętu oraz nagrywanie zdarzeń na potrzeby własne, wtedy kiedy dostrzegamy, że ktoś popełnia wykroczenie nie wiąże się z łamaniem prawa. Jeżeli natomiast rozpowszechniamy nagranie w Internecie, aby piętnować innych kierowców – wtedy wiąże się to z naruszeniem danych osobowych.

Sąd może nie uznać sporządzonych nagrań jako dowód w sprawie, jeżeli uzna je za nielegalne. Trzeba też mieć na uwadze, że fotografowanie/filmowanie osób, bez ich zgody, w taki sposób, który umożliwia ich identyfikację jest uważane za naruszenie danych osobowych i osoba, która sporządziła nagranie musi liczyć się z odpowiedzialnością cywilną.

Sporządzone nagranie może posłużyć do ujęcia osób winnych, np. przez służby policyjne, albo jako dowód niewinności lub winy przedkładany Towarzystwu Ubezpieczeniowemu, które na tej podstawie może zmienić swoją decyzję, ale może zostać odrzucony jako dowód w sprawie sądowej.

Otrzymaliśmy też “2 orzeczenia sądu portugalskiego w sprawach dopuszczenia fotografowania/filmowania/nagrań video jako dowodów w sprawie i kiedy fotografowanie/filmowanie/nagrania video są uznane za akty nielegalne.” 

SŁOWACJA

Zwróciliśmy się do Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Bratysławie o opinię dot. naszej kwestii. Otrzymaliśmy informacje od słowackiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Krajowego Urzędu Ochrony Danych Osobowych Republiki Słowackiej:

Na terytorium RS jest możliwe wykorzystywanie w samochodach kamerowego systemu monitorującego.   Zgodnie z przepisami  § 4 ust. 1 lit. i) Ustawy  Nr 8 z 2009 r. Dz. U.  o ruchu drogowym w brzmieniu późniejszych przepisów prawnych, przy ich stosowaniu kierowca zobowiązany jest  zabezpieczyć wszystkie urządzenia jeszcze  przed  jazdą samochodem tak, żeby nie zasłaniały kierowcy w widoku i nie odwracały jego  uwagi od bezpiecznego prowadzenia pojazdu.

Eksploatacja takiego urządzenia monitorującego przy jednoczesnym przestrzeganiu  zaleceń poniżej nie obowiązuje jego zgłaszanie do „urzędu”:

  1. kamerę samochodową obsługuje osoba fizyczna – pojedyncza,  np. właściciel pojazdu;
  2. kamera samochodowa jest w eksploatacji działania prywatnego, celem jej  eksploatacji jest, np. dla właściciela samochodu, ochrona jego praw i prawem chronionych interesów (ochrona jego majątku prywatnego i życia i zdrowia ewentualnie pasażerów);

przechowywanie nagrań z kamery samochodowej wykonywane jest na zasadzie pętli jak w kamerze przemysłowej, ewentualnie nagrania przechowuje właściciel samochodu w  terminie do ca 15 dni od jego sporządzenia. Jeżeli nagranie nie zostało wykorzystane do innych celów (w razie potrzeby jako materiał dowodowy w sytuacji wypadku samochodowego, ewentualnie udowodnienia szkody  samochodu,  wykazania celowego lub przypadkowego uszkodzenia zaparkowanego samochodu, wykazania nieuprawnionego korzystania lub kradzieży samochodu,  ewentualnie innego incydentu w zakresie porządku publicznego  i bezpieczeństwa oraz udowodnienie odpowiedzialności za szkody spowodowane przez te wydarzenia)  zaleca się w terminie do ca 15 dni zlikwidowanie nagrania  i oczywiście niewykorzystywania  go niezgodnie z przeznaczeniem,  dla którego on był sporządzony; sporządzone nagrania nie będą wykorzystane w inny sposób – nie będą publikowane w internecie.

Francja – użytkowanie rejestratorów samochodowych jest dozwolone, pod warunkiem ich instalacji w sposób, który nie będzie ograniczał widoczności przez przednią szybę.

Poprosiliśmy w tej sprawie o opinię Ambasadę Francji. Otrzymaliśmy odpowiedź:

Dział Współpracy Międzynarodowej Ambasady Francji radzi, by zwrócił się Pan o szczegółowe informacje do francuskiego Ministerstwa Ekologii, Zrównoważonego Rozwoju i Energii, w którego gestii są również sprawy związane z transportem (także kwestie regulacji prawnych). Kompetentną komórką Ministerstwa jest Generalna Dyrekcja ds. Infrastruktury, Transportu i Morza.

Co też uczyniliśmy. Bezskutecznie – nasze pytania pozostały bez odpowiedzi. Mimo że prosiliśmy ponownie Ambasadę Francji o wsparcie. Bez odzewu.

Szwecjazwróciliśmy się z prośbą o informacje do Ambasady (stan na 27.01.2015):

Kwestie  związane z używaniem urządzeń do rejestracji/monitoringu wizyjnego reguluje w Szwecji Ustawa o monitoringu wizyjnym z 30 maja 2013 r (Szwedzki Dziennik Ustaw SFS 2013:460). Test Ustawy w oryginalnej wersji językowej znaleźć można na stronie: LINK

i zasugerowano skontaktowanie się z Datainspektionen (The Swedish Data Inspection Board) w Sztokholmie. Tu dostaliśmy nieco więcej szczegółów:

The surveillance camera (CCTV) act, (kameraövervakningslagen) is applicable when camera surveillance is used.

The act has different provisions depending on what area the camera can survey, if it is a place where the public has access to or if it is place where the public does not have access to. Concerning the use of a dashcam, it would likely be a place to which the public has access. If monitoring equipment is considered part of the surveillance law rules, this means that permission is required from the provincial government (länsstyrelsen) for the camera surveillance.

Länsstyrelsen in Skåne has recently refused an application from a person who wanted to install a dashcam in a car. The decision has been appealed to the Administrative Court in Malmö. The court has not yet pronounced a judgment in this matter.

Mówiąc krótko, filmowanie nie jest tu mile widziane. Trzeba uważać na to, co i kogo filmujemy. A zanim zaczniemy nagrywać powinniśmy mieć zezwolenie. Ech..

Dodatkowo, nagrania video z czarnych skrzynek w Szwecji, Niemczech i Belgii nie są wystarczającymi dowodami w prowadzonych przez policje śledztwach. (Źródło)

Polska – docierając na rodzime podwórko, aż strach się bać, co wymyślą „nasi”. Póki co można z DVRem jeździć, nagrywać i publikować. Warunek jest jeden: nasze nagrania nie mogą naruszać czyjejś prywatności, w sposób, który może być uznany w sądzie za nieodpowiedni. (Źródło)

I dobrnęliśmy do końca. Oczywiście tylko dzisiejszego artykułu, a nie tematu, bo ten jest zawiły i na pewno będzie się rozwijał. Nie chcemy nikogo straszyć, siać paniki, ani zniechęcać do korzystania z rejestratorów samochodowych. Te są genialne i sami z nimi jeździmy. Jednak z racji tego, że produkty te znajdują setki nabywców dziennie, czujemy się w obowiązku rzetelnie Was poinformować, o konsekwencjach zakupu i użytkowania owych kamer na terenie innego państwa. W konkretnych krajach nie afiszujcie się więc z Waszym nowiutkim sprzętem – unikniecie niepotrzebnych problemów. Wbrew pozorom u nas zalecamy to samo: wybierajcie dyskretne kamery samochodowe, które nie przyciągną uwagi osób postronnych. Zaś przy publikacjach online starajcie się zachować prywatność nagrywanych ludzi. Chyba nikt z Was nie chciałby zobaczyć się na Youtube’ie stojącego na przejściu dla pieszych i dłubiącego w nosie 😉 Albo gorzej, nie z tą kobietą, co trzeba 🙂

Dziwne ujęcia z kamer samochodowych

Jak zwykle ciekawi jesteśmy Waszych odczuć. Co sądzicie o takim podejściu poszczególnych państw, w większości będących – nota bene – we wspólnocie europejskiej, gdzie podobno miało obowiązywać jednorodne prawodawstwo? Czy nie popadamy w paranoję z tą całą prywatnością i ochroną danych osobowych? A może i my powinniśmy przy zakupie kamery samochodowej zgłaszać się do GIODO? A co z turystami? Najlepsi są Japończycy 🙂 którzy nagrywają wszystko jak leci: ulicę, ludzi, zabytki, wszystko. Aparatem, kamerą, smartfonem. Czy i turysta dostanie mandat? Zabiorą mu sprzęt i wsadzą do paki? Czekamy na komentarze i zapraszamy po najlepsze rejestratory jazdy do naszego nowego sklepu online!

Prezentacja Coyote S – antyradar z kamerą i mapami

Pamiętacie naszą relację z MotoShow Paris 2014? Wspominaliśmy wówczas o nowym Coyote S, który lada dzień miał pojawić się na polskim rynku. A dlaczego to tak interesujący produkt? Coyote S to rozbudowany asystent kierowcy. Oprócz funkcji antyradaru posiada też kamerę bezpieczeństwa i mapy nawigacyjne. A to nowy trend Francuzów, którzy (mamy nadzieję) nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. I już dziś możemy pochwalić się, że mamy Coyota S w naszej ofercie 🙂 Poniżej garść ciekawostek, aby przybliżyć nieco sylwetkę nowego antyradaru.

  • Zintegrowana kamera bezpieczeństwa
    W przypadku kolizji ostatnie 10 minut drogi jest automatycznie zapisywanych przez rejestrator trasy. Można również zapisać zdjęcia w dowolnym czasie z prostym naciśnięciem przycisku.
  • Tryb jazdy z widokiem z DVRa
    Jednoczesne wyświetlanie alertów i informacji z trasy przejazdu.

    Coyote S - kamera samochodowa
  • Tryb jazdy z widokiem ostrzeżeń na mapie
    Masz do dyspozycji nowe ostrzeżenia wskazujące na opóźnienia w ruchu. Wyświetlane są na mapie dla lepszego zrozumienia zdarzeń wokół Ciebie (korki, remonty, etc.). Dzięki temu możesz zoptymalizować swoją podróż.
  • Tryb jazdy Coyote
    Standardowy widok dopuszczalnej prędkości, czy ilości skautów i ich kierunku przemieszczenia się.
  • Trzy tryby sterowania
    Zdecyduj, w jaki sposób komunikować się z Coyote S: przez dotykowy ekran 4″, trzema przyciskami sterowania lub poprzez system rozpoznawania głosu. Masz możliwość nazwania wszelkiego rodzaju ostrzeżeń głosowo.

Coyote S - tryb przewidywania

  • Tryb przewidywania
    Wskaźnik ufności z obszaru 30 km, pokazujący prognozę stanu na drodze w oparciu o informacje od użytkowników i bazę danych (fotoradary, kontrole policyjne, zdarzenia drogowe, ograniczenia prędkości, etc.)
  • A oprócz tego kilka znanych już funkcji:
    • stałe wyświetlanie ograniczeń prędkości (ekran zmienia się z zielonego na czerwony w przypadku przekroczenia dozwolonej prędkości),
    • wskaźnik zaufania skautów podróżujących wokół nas,
    • funkcja zapobiegania zaśnięciu za kierownicą,
    • urządzenie działa w abonamencie i jest automatycznie aktualizowane,
    • aktywny uchwyt.

Aby pokazać Coyote S w akcji, zabraliśmy go na pokład wraz z New Coyote. Obejrzyjcie film i zobaczcie na własne oczy, jak działa nowy asystent kierowcy. Film poniżej. Oczywiście po szczegółowe informacje o Coyote S odsyłamy do naszego sklepu online. Zapraszamy na zakupy i życzymy bezpiecznej podróży!

NOWOŚĆ: Prestigio RoadRunner 550 – dobry DVR w dobrej cenie

Prestigio to dość aktywna marka i często uaktualnia portfolio swoich kamer samochodowych. Nie trzeba długo czekać na nowinki spod ich skrzydeł, więc nie dziwi fakt pojawienia się kolejnego modelu: Prestigio RoadRunner 550. Trafił właśnie na nasze półki, więc warto wspomnieć, że JEST, że jest DOBRY, że jest TANI. Kilka szczegółów na zachętę:
Kamera samochodowa Prestigio 550
Dlaczego dobry?

  • nagrywa w Full HD – o tak, wreszcie Prestigio podrasowało swój sprzęt i mamy możliwość nagrywania w rozdzielczości 1920×1080 px z 30 fps, a to oznacza wysoką jakość i szczegółowość scen,
  • robi zdjęcia 14 Mpx – heh, niemal lustrzanka 🙂 bo z rozdzielczością fotek rzędu 4254 x 3264 px można poszaleć i drukować mega fajne zdjęcia na A4,
  • ma wbudowany ekran – typowe LCD TFT z przekątną 2,6″ (6,9 cm), na którym obejrzeć można nasz materiał,
  • ma intuicyjne menu – Prestigio stawia na prostotę, więc nikt nie pogubi się w gąszczu skomplikowanych ustawień rejestratora (choć jest ich sporo). Najważniejsze funkcje są pod ręką, a właściwie palcem, wyprowadzone w postaci przycisków na obudowie,
  • ma elektroniczny stabilizator obrazu – koniec z poruszonymi ujęciami powodowanymi drżącymi dłońmi, czy wyboistą drogą,
  • obsługuje pojemne nośniki – a konkretnie karty micro SD/ SDHC o pojemności aż do 32 GB,
  • ma sporo dodatków – wbudowany akcelerometr (wyzwala nagrania zdarzeń), czujnik ruchu (również wyzwala nagrania), mikrofon, głośnik, dobrą kompletację.Prestigio 550 - funkcje czarnej skrzynki

Dlaczego tani?

  • ma procesor Alpha Imaging Technology AIT 8427 – dobrego producenta (czyt. dużego gracza) dedykowany do urządzeń ze średniej półki. Ustępuje Ambarelli, ale nie oszukujmy się, do nagrywania filmów rejestratorowi jazdy w pełni wystarcza, a konkurencję bije na głowę ceną,
  • ma “standardowy” design – czyli płaski, podłużny, obiektyw z przodu, ekran z tyłu. Podobny choćby do DODa. A jako że jest bardziej uniwersalny, jest też tańszy. Linie produkcyjne wielu fabryk są przystosowane do takich konstrukcji i produkcja może być znacznie tańsza. A skoro design się sprawdził, dlaczego z niego nie skorzystać (przypomnijcie sobie “indywidualne” konstrukcje czarnych skrzynek Prestigio odbiegające kształtem od innych modeli na rynku),
  • nie ma GPSu – a to dość drogi element rejestratora samochodowego. Tylko po co komu GPS, skoro nie potrzebuje aż tak zaawansowanych funkcji? W razie chęci rozbudowy, producent pozostawił taką możliwość (złącze do podłączenia zewnętrznego modułu GPS),
  • nie ma pojemnej baterii – zostawiono standardowy akumulator 380 mAh. Tylko po co komu większa pojemność, jeśli rejestrator trasy podłączamy do gniazda zapalniczki? W końcu nie jest to sprzęt do mocowania na kasku, czy rowerze (jak choćby Prestigio 710x),
  • nie ma dołączonej karty pamięci – zwykle producenci dodają do zestawu 4 czasem 8 gigowe karty. Wydatek żaden, pojemność taka sobie. Lepiej żeby nie dodawali kart i nie zwiększali ceny, a każdy wybierze sobie taką kartę, jaką będzie chciał (rekomendujemy microSDHC – szybkie, o pojemności 32 GB – zmieścicie sporo materiału).

Podsumowując – Prestigio wypuściło na rynek ciekawą alternatywę: dobre wykończenie, całkiem sporo funkcji, spore możliwości, owszem z pewnymi ustępstwami, ale za to w naprawdę zachęcającej cenie. Zresztą nie ukrywali, że stawiają na opłacalność zakupu i że będzie to solidny i ekonomiczny zarazem DVR Full HD ze średniej półki. I chyba taki jest.

Śledźcie naszego bloga i kanał YouTube – niebawem postaramy się pokazać Wam, jakiej jakości nagrania oferuje. A już teraz zapraszamy na zakupy do naszego nowego sklepu internetowego, gdzie znajdziecie też inne modele rejestratorów samochodowych. Zapraszamy!

NOWOŚĆ: kamery samochodowe DOD – 3 nowe modele w Hadronie

I stało się! Zapowiadane miesiąc temu aż 3 nowe modele kamer samochodowych firmy DOD wreszcie trafiły na nasze półki. Już mieliśmy okazję z nimi pojeździć i okazują się być naprawdę łakomym kąskiem wśród DVRów. Ale do rzeczy:

Kamera samochodowa DOD LS360W

DOD LS360W

to następca udanego modelu DOD LS330W. Sprawdzona konstrukcja została podrasowana. I tak oto ‘pod maską’ wymieniono przetwornik. Wykorzystano potencjał japońskiej myśli technicznej i wyposażono DODa w CMOS Sony Exmor. Jest to przetwornik dedykowany urządzeniom mobilnym i właśnie rejestratorom samochodowym. Podświetlany jest od spodu (backlight), co sprawia, że jest lepiej doświetlony niż modele konkurencyjne. Ponadto ma większe wymiary niż modele poprzedniej generacji, dzięki czemu potrafi „połknąć jeszcze więcej światła”. A jak wiadomo, im więcej światła, tym lepszy obraz.

Sony Exmor obsługuje też dwie technologie: Wide Dynamic Range (WDR), czyli szeroki zakres tonalny. Stosując skrót myślowy, polega to na tym, że ujęcie końcowe składa się z nałożenia kilku ujęć. Jeśli jakaś część sceny jest niedoświetlona lub prześwietlona na jednym ujęciu, dołożone zostają dane z drugiego ujęcia tej samej sceny, gdzie konkretne elementy są już lepiej doświetlone. Dzięki temu otrzymujemy optymalną ekspozycję, gdzie cała scena jest równomiernie oświetlona, kontrastowa i pełna szczegółów.

Druga z technologii to 3DNR, czyli 3Dynamic Noise Reduction. Chodzi oczywiście o eliminowanie szumów. Dzięki Sony Exmor nie musimy się domyślać, czy obiekt jest w ruchu, czy też jest rozmazany z innych powodów.

Ponadto, zastosowanie nowego przetwornika sprawiło, że wzrosła czułość: z ISO 900 do ISO 3200, która znajdzie odzwierciedlenie w ujęciach nocnych. Uwierz, obok takiej wartości nie można przejść obojętnie.

Poprawiono też ekran. A właściwie zrobiono go od nowa stosując nowszą, droższą, ale wpływającą na jakość odbioru technologię. Mowa o LTPS TFT (Low Temperature Poly Silicon Thin Film Transistor) z podświetleniem LED. Zastosowanie krystalicznego krzemu na podłożu szklanym pozwala na ciaśniejsze upakowanie pikseli, które wpływają na jakość obrazu. Ekran jest cieńszy, lżejszy i zużywa mniej energii niż dotychczas stosowane układy.

A do tego standardowo, jak to u DODa: genialny, krótki uchwyt ułatwiający montaż i poprawiający widoczność przez przednią szybę (nie odstaje od szyby, jak modele konkurencji), menu w języku polskim, bogactwo funkcji i opcja podłączenia zewnętrznego modułu GPS. A ten poszerza możliwości kamery o kolejne funkcje.

Jeśli więc zależy Ci na świetnej jakości nagraniach, nie potrzebujesz GPSa (lub chcesz go dokupić później), a do tego lubisz proste i intuicyjne menu z mnóstwem opcji, to DOD LS360W jest właśnie dla Ciebie. W tej cenie trudno znaleźć coś, co będzie lepsze od DODa. Tym bardziej, że obsługuje on karty pamięci microSDXC 64 GB, na których nagrasz ~10 godzin materiału w rozdzielczości Full HD! POLECAMY!

Kamera samochodowa DOD LS460W

DOD LS460W

oparty na modelu DOD LS430W także dostał dopalacza w postaci przetwornika CMOS Sony Exmor. Również oferuje WDR i 3DNR, ISO 3200, nowy ekran i masę opcji. Co więc odróżnia go od LS360W? Po prostu wbudowany moduł GPS. Jest on tu w standardzie i dedykuje się go tym wszystkim, którzy chcą wykorzystać potencjał oprogramowania DODa. Logi zapisane przez GPS można wykorzystać do nałożenia trasy przejazdu (koordynaty i parametry podróży) na mapę Google’a. Sprawdzić, jak wyglądała jazda, czy też gdzie doszło do zdarzenia drogowego. Ponadto multum funkcji dodatkowych, jak automatyczna kalibracja daty i czasu, ostrzeżenie o przekroczeniu ustalonej prędkości, czy HUD z kompasem.

Jeżeli chcesz mieć wypasioną kamerę samochodową ze wszystkim tym, co ma LS360W, a do tego GPSa i pełną paletę możliwości, jakie on otwiera, to LS460W będzie jak znalazł. Również i on obsługuje karty microSDXC 64 GB, więc z ilością i długością nagrań możesz poszaleć! NAPRAWDĘ WARTO!

Kamera samochodowa DOD RX7W+

DOD RX7W+

to coś zupełnie nowego, jakże odmiennego od poprzednich konstrukcji. Tu producent postawił na całkowicie inny parametr: dyskrecję. Otóż jest to rejestrator samochodowy, który wbudowany jest w lusterko wsteczne. Oczywiście DOD nie byłby sobą, gdyby nie oferował wysokiej jakości nagrań, ale ponad wszystko postawiono na „niewidzialność” DVRa. Tak naprawdę nie widać, że mamy kamerę: płaska konstrukcja, od wewnątrz zwykłe lusterko, od zewnątrz nic nie rzuca się w oczy. Jedyny element mówiący o tym, że to coś więcej niż samo lusterko, to obiektyw oraz kilka przycisków i wskaźników. A co drzemie w nowym DODzie?

Świetne lusterko zapewniające dobrą widoczność do tyłu z powłoką antyodblaskową, dzięki której nie jesteśmy oślepiani przez samochody jadące za nami. A poza tym? Kamera szerokokątna 140O nagrywająca w Full HD i w rewelacyjnym standardzie H.264. Do tego oczywiście technologia WDR, czyli szeroki zakres tonalny gwarantujący optymalną ekspozycję, 3DNR redukujący szumy szczególnie uporczliwe nocą, akcelerometr, kilka funkcji nagrywania, możliwość podpięcia modułu GPS, ekran wykonany w technologii LTPS i wiele, wiele innych.

Jeśli więc stawiasz na dyskrecję, funkcjonalność i bogactwo opcji, za które nie chcesz słono zapłacić, DOD RX7W+ jest właśnie dla Ciebie. Oczywiście obsługa 64 GB kart jak najbardziej obowiązuje i w tym modelu. ŚWIETNY WYBÓR!

I w ten oto sposób dobrnęliśmy do końca. Wierzymy, że nowe DODy przypadną Wam do gustu:

  • jest coś o podwyższonym standardzie w rewelacyjnej cenie,
  • jest pełen full wypas wyposażony na maxa i
  • jest dyskrecja 2 w 1.

Każdy znajdzie coś dla siebie, zależnie od priorytetów, jakie sobie ustalił. ZAPRASZAMY więc do naszego nowego sklepu online, gdzie wszystkie omawiane kamery są już dostępne – od ręki! Odwiedź też nasz kanał na YouTube, gdzie prezentujemy kilka ciekawych filmów z udziałem nowych DODów!

Rejestrator samochodowy DOD LS330W w GTA: Warsaw

Rejestrator samochodowy DOD LS330W

okazał się być montażystą kilku ‘niesamowitych’ filmów. I to niesamowitych przez duże „N”. Co powiecie na nonszalancki rajd BMW przez centrum Warszawy z prędkościami rzędu 200km/h i gdzie złamanych zostaje większość przepisów ruchu drogowego? Wyścigi z motocyklami, śmignięcie obok policjantów, przejazd na czerwonym, wyprzedzanie prawą stroną.. Wydawać się może, że to intro do Grand Theft Auto: Warsaw Edition, ale nie. To rzeczywiste wyczyny kierowcy w naszej stolicy, które nota bene, osobiście zarejestrował kamerą samochodową DOD LS330W i pochwalił się nimi w sieci.

[youtube link=”http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=6YUBjJiF0tE”]

Nie skupiajmy się jednak na samej jeździe, która owszem może i robi wrażenie, ale z drugiej strony, powinna odbywać się na odcinkach zamkniętych. Skoncentrujmy się na samym nagraniu, które zarejestrował DOD i dwóch kluczowych elementach: jakości filmu przy znacznych prędkościach i szczegółowości nagrania w różnych scenach oświetleniowych, bowiem są to przypadki, kiedy słaby sprzęt sobie po prostu nie radzi.

Na początek dynamizm nagrania przy dużych przeciążeniach, przyspieszeniach i znacznych prędkościach – nie da się zauważyć zwolnienia, ‘haczenia’ obrazu, artefaktów, gubienia klatek, czy jakichkolwiek innych negatywnych aspektów. Widać na filmie, jak auto aż wynosi do góry podczas startu, ale DOD LS330W pozostaje niewzruszony. Na zakrętach i szybkich prostych, przy przyspieszaniu i hamowaniu – DOD nagrywa genialnej jakości obraz.

Rejestrator samochodowy DOD LS330W

Druga rzecz to szczegółowość nagrania: można z powodzeniem zatrzymać odtwarzanie (czasem auto jedzie za szybko :-)) i doczytać tablice rejestracyjne, boczne naklejki na autach, czy reklamy. Niezależnie od ujęcia zawsze ostry, wyraźny obraz. I to niezależnie od tego, czy jest to jazda w dzień, wieczorem, czy w sztucznej asyście sodówek.

Jak już pisaliśmy wcześniej w naszych artykułach, DOD ma solidną japońską optykę, sprawdzoną tajwańską elektronikę, a wszystko jest doskonale skonfigurowane, dając świetny rezultat końcowy. Żeby potwierdzić jakość DODa, warto wspomnieć, że podobny model: DOD LS430W został doceniony przez ekspertów i nagrodzono go na ostatnich targach branży ochroniarskiej – “najlepsza kamera monitorująca HD (Megapixel)“. Kolejne rekomendacje są zbędne. POLECAMY!

Rejestrator trasy FullHD za niecałe 300zł! Porównanie Prestigio RoadRunner 519 i 540

Marka Prestigio z modelem RoadRunner 519 przekracza kolejną cenową granicę i oferuje samochodowy rejestrator trasy pracujący w standardzie FullHD już za 299zł. To aż o 100zł taniej od starszego modelu RoadRunner 540, który kosztuje niecałe 400zł. Gdy tylko wpadła mi w ręce nowa 519-stka zastanawiałem się, czy obcięcie ceny o ¼ nie obcięło zbytnio jakości nagrywanych filmów.

Esteci się nie zawiodą. Nowy model Prestigio jest wykonany równie elegancko i z dbałością o szczegóły, co poprzednicy, a może i lepiej. Szczególną uwagę zwracają użyte materiały. Z jednej strony czarne, a la fortepianowe tworzywo, z drugiej gumowane, co w połączeniu z dużym, 2 calowym ekranem daje świetny efekt. Poczciwa 540-stka też nie wygląda źle, może się szczególnie podobać miłośnikom „Transformers”, bo obiektyw jest ruchomy aż w dwóch płaszczyznach. Co prawda użyte do obudowy tworzywo jest jednego rodzaju, ale solidne i z pewnością trwałe.

Wracając do monitorów LCD, które zostały wbudowane w oba modele, to mimo iż w Prestigio 519 jest on większy (2”), to niestety dużo ciemniejszy i nocą praktycznie nie ma podglądu na nagrywany materiał. Model 540 ma ekran o wielkości tylko 1,5”, ale jest za to bardzo dobrze zestrojony i nawet nocą świetnie widać, co kamera nagrywa.  Ponadto przewagą (umowną) starszego modelu 540 są wbudowane diody doświetlające do nagrań nocnych. Napisałem umowną, bo nie od dziś głoszę teorię, że takie diody w rejestratorach jazdy są w samochodzie kompletnie nieprzydatne. Mogą przydać się jedynie do nagrań z ręki na niewielkich (do 5m) odległościach.

Nie wiem, czy to ze względu na oszczędność, czy na ergonomię, ale w nowym modelu Prestigio RoadRunner 519 w stosunku do starszej 540-stki ubyły 2 klawisze. Konkretnie model 540 ma ich 6, a model 519 ma ich tylko 4. Jeżeli to miała być ergonomia, to jest ona dla mnie wątpliwa, bo teraz jeden klawisz pełni kilka funkcji i można się pogubić. Reasumując starszą 540-stkę mnie osobiście, obsługuje się łatwiej.

Menu wydaje się bez większych różnic i zarówno w jednym, jak i w drugim modelu Prestigio zastanawia mnie działanie kilku funkcji:

  • Wykrywanie ruchu z regulacją czułości, jakbym nie ustawił, to żaden model nie włącza nagrywania po jego wystąpieniu
  • Tryb nocny: przepraszam, ale ja nie widzę różnicy w nagraniach z włączonym i wyłączonym trybem nocnym. A skoro nie widać różnicy to …… bez znaczenia jest ta funkcja
  • Ustawienia G-Sensora w modelu 540 również nie przynoszą żadnego efektu i nie wiem po co ta opcja w menu.

OK – znalazłem. Nagrywanie po wykryciu ruchu nie dość, że trzeba ustawić w menu, to trzeba jeszcze zainicjować je klawiszami.

Menu w obu rejestratorach jest bardzo rozbudowane, choć widać nie wszystkie funkcje i regulacje przynoszą jakieś zmiany, czy efekt. Jeżeli komuś z Was udało się zmusić powyższe funkcje do działania lub chociaż najmniejszych zmian, to proszę napiszcie, jak tego dokonaliście.

Mmenu w Prestigio RoadRunner 519

Co by nie pisać, to jednak nagrywany obraz jest najważniejszy. Dlatego, jak zawsze przy porównaniach, zestawiłem dwa filmy z nagraniami nocnymi i dziennymi. Zobacz, czy model 519 bardzo odbiega od modelu 540. A może nie warto przepłacać ?

Po porównaniu filmów z obu rejestratorów ciężko dopatrzeć się jakichś różnic. Te same kąty widzenia, rozdzielczość, kodowanie, prawdopodobnie i optyka sprawia, że filmy są prawie identyczne. Piszę prawie, bo mam wrażenie, że nocą starszy model DVR 540 od Prestigio radzi sobie nieco lepiej i obraz jest jaśniejszy. Próba regulacji parametrem EV (Exposure Value) nie przynosi zadowalającego efektu w RoadRunner 519 i chyba jest to kolejna funkcja będąca w menu, ale nie daje ona oczekiwanych zmian.

Poniżej tabela, która nieco czytelniej zestawia te dwa modele rejestratorów jazdy:

Parametr RoadRunner 540 RoadRunner 519
Rozdzielczość czujnika 5Mpixel 2Mpixel
Kąt widzenia 1200 1200
Obrotowa kamera TAK NIE
Maks. rozdzielczość wideo 1920×1080 (Full HD) 1920×1080 (Full HD)
Maks. ilość klatek w maks. rozdzielczości 30 30
Maks. ilość klatek 60 60
Kodek wideo H.264 H.264
Format cyfrowego wideo AVI AVI
Rozmiar Wyświetlacza 1,5″ 2.0″
Rozdzielczość wyświetlacza brak informacji 480×240
Obrotowy wyświetlacz NIE NIE
Odbiornik GPS NIE NIE
Doświetlanie TAK NIE
Mikrofon TAK TAK
Wykrywanie ruchu / nagrywanie parkingowe TAK TAK
Karta pamięci w zestawie NIE NIE

Co wybrać? Ja stawiam na starszy sprawdzony model RoadRunner 540, nieco lepsze nagrania nocne, regulowany obiektyw, nikomu niepotrzebne diody doświetlające ;-), więcej przycisków i łatwiejsza obsługa, lepiej zestrojony ekran, to atuty, które biją 519-stkę. Oczywiście nie skreślam modelu Prestigio 519, bo z pewnością znajdą się osoby, dla których wymienione przeze mnie atuty nie są warte 100zł, a o tyle taniej można nabyć nowość od Prestigio.

Spisek wielbłądów i inwigilacja kierowców, czyli dlaczego cenić wolność nad bezpieczeństwo

Chyba każdy, kto zagląda od czasu do czasu na naszego bloga wie, o czym i jak piszemy. Poza czysto informacyjnymi treściami dotyczącymi nowych akcesoriów samochodowych, czy też porównaniami technicznych możliwości i testami sprzętu, są też wpisy nieco ‘luźniejsze’, dotyczące konkretnych przypadków i wydarzeń. Pojawiają się też tematy ważkie, kontrowersyjne, z poważnymi konsekwencjami, przy okazji których zależy nam na tym, aby pobudzać naszych czytelników do samodzielnego myślenia, aby nie było wśród nas osób, które będą tępo kiwać głową, gdy ktoś będzie chciał im wmówić, że czarne jest białe. Pragniemy rozbudzać Waszą ciekawość, pobudzać do osądów i racjonalnego rozumowania, aby życie miało sens, było umotywowane i mądre. To z całą pewnością jeden z takich artykułów. Tyle słowem wstępu, ale zanim przejdziemy do konkretów, powinniśmy jeszcze wyjaśnić, skąd tak dziwny tytuł: wielbłądy, których u nas nie ma i ich powiązanie z patetycznymi słowami o wolności i bezpieczeństwie.

Nos wielbłąda w namiocie

W kulturze arabskiej istnieje sympatyczna opowieść o wielbłądzie i Arabie. Otóż pewnej zimnej nocy na pustyni, do namiotu, w którym siedział Arab, delikatnie wsunął nos wielbłąd mówiąc:

  • „Panie, pozwól mi wsadzić choć nos do namiotu. Na zewnątrz jest zimno i burzowo”.
  • „Ależ oczywiście” – rzekł Arab, układając się do snu.

Niedługo potem Arab obudził się i zobaczył, że wielbłąd włożył do namiotu nie tylko swój nos, ale i całą głowę i kark. Wielbłąd przekręcając się na drugi bok spostrzegł przyglądającego się mu Araba i powiedział:

  • „Nie zabiorę w namiocie wiele więcej miejsca, jeśli włożę tu przednie kopyta. Ciężko tak stać przed wejściem”.

Na co Arab odpowiedział:

  • „Tak, możesz je tu umieścić” i przesunął się nieco, aby zrobić więcej miejsca wielbłądowi w i tak już ciasnym namiocie.

Niedługo potem wielbłąd ponownie zabrał głos:

  • „A czy nie lepiej byłoby, gdybym cały wszedł do namiotu. Teraz stoję do połowy na zewnątrz, przez co namiot jest otwarty”.
  • „Tak, tak” – odparł Arab, „Wejdź cały do środka. Prawdopodobnie będzie to z pożytkiem dla nas obu”.

I tak też wielbłąd uczynił, a Arab w zatłoczonym namiocie przekręcił się na drugi bok i ponownie zasnął. Kiedy po raz kolejny się obudził, był poza namiotem, na zewnątrz, gdzie było zimno i wietrznie, a wielbłąd miał namiot w całości do swojej dyspozycji.

To właśnie od tej opowiastki pochodzi angielskie powiedzenie „Camel nose under the tent” (dosł. nos wielbłąda w namiocie), które odnosi się do tego, że stopniowymi, małymi kroczkami, tworząc iluzję dobrych rozwiązań, ukrywając prawdziwe zamiary, otwiera się furtkę dla znacznie większych rzeczy i poważniejszych spraw. I tu dochodzimy do sedna i kluczowego wątku, który chcemy poruszyć w dzisiejszym artykule:

[su_note note_color=”#f6c5cb”]obowiązkowe samochodowe czarne skrzynki w każdym aucie. Nawet Twoim! I konsekwencje, jakie niesie za sobą owy nakaz.[/su_note]

 

Czarna skrzynka – co to jest i jak powstała?

Czarna skrzynka, czyli Black Box została wymyślona przez młodego australijskiego naukowca dra Davida Warrena. Jako że Warren pracował w Laboratorium Badań Lotniczych w Melbourne, w połowie 1950 roku został zaangażowany w badania wypadku owianej tajemnicą katastrofy pierwszego na świecie komercyjnego samolotu z napędem strumieniowym. Naukowiec uświadomił sobie, że byłoby niesamowicie przydatne posiadać zapis tego, co się stało w samolocie tuż przed katastrofą. Od razu zabrał się do opracowywania pionierskiego rejestratora parametrów lotu. Pierwszy demonstrator Black Box został wyprodukowany w 1957 roku, ale dopiero w roku 1960, po niewyjaśnionej katastrofie lotniczej w Queensland, Australia stała się pierwszym krajem na świecie, gdzie czarne skrzynki zaczęły obowiązywać we wszystkich samolotach komercyjnych (źródło: National Geographic). Naturalnym posunięciem wydawało się przeniesienie owego urządzenia do branży automotive. Ale argumenty stojące za używaniem czarnych skrzynek w samochodach są zgoła odmienne.

Czarna skrzynka - Black Box

Samochodowe rejestratory trasy – dlaczego ich używamy?

Rosja

Prowadzenie pojazdu w Rosji jest niesamowicie niebezpieczne, gdzie w samym 2011 roku w 200’000 wypadków zginęło 28’000 ludzi. Pomijając już fakt skandalicznej wręcz jakości dróg oraz ograniczonej wyobraźni samych kierowców, dochodzą inne czynniki:

  • Drogówka, która „znana jest na całej ziemi z ich brutalności, korupcji, wyłudzeń i zdobywania dochodów przez łapówki” (źródło: http://www.animalnewyork.com).
  • Ataki innych kierowców, które są równie częste i brutalne, jak obecność samej drogówki. W grę wchodzą łomy, czy kije baseballowe, a krew i brutalność nie mają tu granic.
  • Piesi, którzy rzucają się celowo pod jadące samochody, aby wymusić na kierowcy zadośćuczynienie w formie pieniężnej. Kompilacja wideo nieudanych oszustw oferuje kilka przykładów (poniżej).
[youtube link=”http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=RDqvRFVkCwM”]
Reasumując,w kraju, gdzie warunki drogowe są zatrważające, oszustwa ubezpieczeniowe i walki drogowe są na porządku dziennym, a policja jest powszechnie postrzegana jako skorumpowana, dowody wideo czyjejś niewinności mogą okazać się zbawienne (źródło: http://www.businessinsider.com).

Stany Zjednoczone

Za Oceanem ‘dashcamy’, czyli kamery samochodowe, vel DVRy (Digital Video Recorder) również zdobyły olbrzymią popularność. Amerykanie lubią gadżety samochodowe, więc chętnie wyposażają swe auta w kamery, którymi nagrywają wycieczki, ciekawe trasy przejazdowe, zjawiska atmosferyczne, ale i zdarzenia drogowe, stłuczki, kolizje, wymuszenia opłat parkingowych na darmowych parkingach, kradzieże lusterek, wycieraczek, wandalizm małolatów i wiele innych. Obecnie niemal 92% pojazdów w USA posiada EDRy (źródło: http://www.businessinsider.com). A oto przykładowa lista modeli, które posiadają zamontowane boschowskie CDRy, czyli Crash Data Retrieval Software.

Europa

W naszym regionie rejestratory samochodowe nie były tak bardzo rozpowszechnione. Jednak prawdziwy boom rozpoczął się po tym, jak 15 lutego 2013 meteor spadł w okolicach Czelabińska. Wydarzenie to od lotu, po upadek meteoru uralskiego, zostało bardzo dokładnie udokumentowane aparatami telefonów komórkowych i właśnie rejestratorami samochodowymi. Już po kilku minutach od zdarzenia media zalane zostały materiałami filmowymi.

Rejestrator jazdy BlackVue DR400G-HD II sklep Hadron Warszawa

Rejestratory samochodowe – przyszłość

Stany Zjednoczone

W zeszłym roku, 07-12-2012 amerykańska The National Highway Traffic Safety Administration (NHTSA), czyli Narodowa Administracja Ruchu i Bezpieczeństwa Dróg Krajowych i Autostrad (wygląda na coś a la nasze GDDKIA i GITD razem wzięte) zasugerowała, aby obowiązkiem każdego producenta samochodów było montowanie ‘black-boxów’, vel EDR (Event Data Recorder – nagrywarki zdarzeń), czyli samochodowych czarnych skrzynek, w każdym aucie schodzącym z linii produkcyjnej, począwszy od 01 września 2014 roku. (źródło: http://www.cbsnews.com). Biały Dom również dał zielone światło dla tego projektu (źródło: https://www.govtrack.us). Argumentacja:

[su_quote cite=”David Strickland, NHTSA Administrator”]EDRy dostarczą ważnych informacji z zakresu bezpieczeństwa, które w żaden inny sposób nie mogą zostać udostępnione NHTSA do oceny tego, co stało się podczas wypadku – i jakie dalsze kroki można podjąć, aby ratować życie i zapobiegać urazom, “(…)” szersze zastosowanie EDRów zagwarantuje Agencji dostęp do informacji związanych z bezpieczeństwem, które to informacje określą, jakie czynniki mogą przyczyną wypadków u poszczególnych producentów pojazdów(EDRs provide critical safety information that might not otherwise be available to NHTSA to evaluate what happened during a crash — and what future steps could be taken to save lives and prevent injuries,” (…) “A broader EDR requirement would ensure the agency has the safety-related information it needs to determine what factors may contribute to crashes across all vehicle manufacturers)[/su_quote]

[su_quote cite=”Ray LaHood, Transportation Secretary”]Przez zrozumienie, jak kierowcy reagują podczas wypadku i czy kluczowe systemy bezpieczeństwa działają prawidłowo, NHTSA i producenci samochodów mogą uczynić nasze pojazdy i nasze drogi jeszcze bezpieczniejsze “(…)” Ten projekt daje nam wgląd do kluczowych informacji niezbędnych do ratowania ludzkiego życia(By understanding how drivers respond in a crash and whether key safety systems operate properly, NHTSA and automakers can make our vehicles and our roadways even safer” (…) “This proposal will give us the critical insight and information we need to save more lives)[/su_quote]

(źródło: http://www.nhtsa.gov)

Europa

Pomysłowi temu wtóruje Unia Europejska, której the European Commission’s Mobility and Transport Department (Departament Mobilności i Transportu Komisji Europejskiej) podziela tę ideę i chce tego samego prawodawstwa na Starym Kontynencie, mówiąc, że:

[su_quote cite=”the European Commission’s Mobility and Transport Department”]Urządzenia te są ważnym narzędziem do monitorowania i prowadzenia badań w zakresie zarządzania bezpieczeństwem drogowym(These devices are an important monitoring and research tool for road safety management)[/su_quote]

(źródło: http://ec.europa.eu)

Jak pisał The TechJournal, EDRy miałyby rejestrować szereg danych, w tym prędkość, kierunek, czy hamulce były naciśnięte, czy zapięte były pasy, czy uruchomiła się poduszka powietrzna. Informacje te byłyby użyte przez policję i ubezpieczyciela do rekonstrukcji zdarzenia drogowego. EU zaznaczyła, że nie będzie przymusu i że każde państwo członkowskie Unii Europejskiej samodzielnie podejmie decyzję o obligatoryjnym stosowaniu EDRów przez ich obywateli.

 

Czarne skrzynki w samochodach – wątpliwości

Powiedzmy, że argumentacja zwolenników może do nas trafić (źródło: http://www.geek.com). Bo przecież kierowanie się zwiększeniem bezpieczeństwa na drogach i chęcią ocalenia wielu istnień ludzkich jest godne pochwały. Tylko jak samochodowy black box ma przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa, skoro urządzenie zbiera dane i ew. dopiero po zdarzeniu można je przeanalizować?

Do tego dodają, że wiedza wydobyta z czarnej skrzynki zamontowanej w aucie, które uczestniczyło w wypadku jest nieoceniona i może rzucić nowe światło na przebieg i wynik śledztwa. Nie bądźmy naiwni, to nie magiczna skrzynka i jedyne, co może zrobić, to dostarczyć potwierdzenia niektórych informacji.

Dla producentów aut z kolei to skarbnica wiedzy nt. ich pojazdów i tego, jak zachowują się na przestrzeni lat. Dzięki takim danym można będzie jeszcze lepiej projektować pojazdy, którymi poruszamy się na co dzień. Choć, jak zapewne większość z nas już wie, komputery naszych samochodów od dość dawna rejestrują parametry pracy pojazdu i wystarczy, że diagnosta wepnie wtyczkę sprzętu diagnostycznego do naszego auta i już wie, co nie gra. A czy producenci nie wiedzą, na czym oszczędzają, gdzie przycinają, i czego nie stosują, aby zminimalizować koszty produkcji? Czy to aby nie są najbardziej newralgiczne miejsca ich pojazdów?

Z kolei ubezpieczyciele będą wiedzieć już w chwili wypadku, kto zawinił, komu odszkodowanie wypłacić, a komu uciąć zniżki. Pytanie, po co dostarczać materiał ubezpieczycielowi? Czy nie lepiej, aby to policja analizowała wypadki i przekazywała raport końcowy do ubezpieczyciela? Ile głów, tyle opinii, a nam przecież nie zależy na byciu między młotem, a kowadłem (tu policją i ubezpieczycielem). DVRy co najwyżej pomogą nam uchronić się przed próbami wymuszenia odszkodowania.

Służby medyczne zaś, prowadząc statystyki wypadków i obrażenia, jakie mogą się w nich pojawić, będą lepiej przygotowani do działania. Na podstawie rodzaju wypadku będą mogli sprawniej zareagować wiedząc o prawdopodobieństwie wystąpienia konkretnych urazów. Hmm, ale czy eRki nie jeżdżą w pełni wyposażone? Czy na pokładzie nie ma lekarza? Czy dyspozytor odbierający zgłoszenie nie przekazuje konkretnych informacji wyjeżdżającym na akcję? A może ten proces nie działa tak, jak należy i potrzebny jest kolejny ‘system’?

Ale to nie koniec kontrowersji, jakie budzi wprowadzenie samochodowych czarnych skrzynek. Śledząc wnikliwie komentarze zainteresowanych z całego świata można ciągnąć ten wątek w bardzo różne strony. I tak oto można mieć wątpliwość, czy dzisiejsze zbieranie tylko kilku danych to początek czegoś większego i za rok, czy dwa władza pod jakimś kolejnym pretekstem zwiększania bezpieczeństwa nie zechce mieć dostępu do wszystkich danych z naszego auta. Koordynaty GPS, gdzie był, co robił, a za rogiem kontrola fiskusa dotycząca miejsc, w których bywaliśmy choćby na wakacjach, czy w sprawach biznesowych. Dane dotyczące sposobu jazdy, a przy tym prędkości przejazdowej. Stąd tylko krok do wystawiania zaocznych mandatów. A czy rejestrowanie trasy przejazdu nie doprowadzi do opodatkowania tych najczęściej użytkowanych? Nawet Beatlesi w utworze “Taxman” śpiewali:

[su_column]
Should five percent Appear too small,
Be thankful I don’t Take it all.
‘Cause I’m the taxman. Yeah, I’m the taxman.
If you drive a car, I’ll tax the street.
If you drive to city, I’ll tax your seat.
If you get too cold, I’ll tax the heat.
If you take a walk, I’ll tax your feet.
Taxman![/su_column]
Czy 5% ci nie wystarcza?
Bądź wdzięczny, że nie zabieram wszystkiego.
Bo jestem fiskus, tak, jestem fiskus.
Jeśli prowadzisz samochód opodatkuję ulicę.
Jeśli jedziesz do (dużego) miasta, opodatkuję twoje siedzenie.
Jeśli zmarzniesz, opodatkuję ciepło. Jeśli wybierzesz się na spacer, opodatkuję twoje stopy.
Fiskus!
[su_spacer]

A może też i sterowanie zdalne naszym autem? Skoro nie zapłacił należnego podatku, mandatu, czy rachunku unieruchomimy mu samochód. Pstryk i voila – stoimy. EDR w aucie? Hmm, a może i CVR (Cabin Voice Recorder), który nagra nasz głos, rozmowy, czy przypadkiem nie paplaliśmy przez komórkę, nie krzyczeliśmy na dzieciaki i nie rozpraszaliśmy naszej uwagi innymi pierdołami, stwarzając tym samym niebezpieczeństwo na drodze. Skoro nagrywamy dźwięk, to może i obraz z wnętrza? Paliłeś, jadłeś, drapałeś się po głowie? Zwiększałeś ryzyko wystąpienia zdarzenia drogowego, no to bach – mandacik i po zniżkach. Nagrywanie, podsłuch, inwigilacja.

Ale ponownie: to nie koniec, a dopiero początek kontrowersji wokół samochodowych czarnych skrzynek. A kto miałby mieć do nich dostęp? Sąd? Policja? Ubezpieczyciel? Ale to mój samochód, moje dane i nie muszę dostarczać haków na samego siebie. A może diagnosta? Przecież każdy kto ma wtyczkę serwisową i odpowiednio spreparowany software może ściągnąć nasze dane, manipulować nimi, a później sprzedawać, czy szantażować. Niemożliwe? A co ze skrzynką z feralnego Tupolewa, nad którym roztrząsają się nasi politycy? Do tej pory nie mamy żadnych konkretnych informacji, dane zmanipulowano, a opinii publicznej rzucono stertę domysłów i insynuacji. Black Box sprzężony z innymi układami pojazdu aż się prosi o majstrowanie oprogramowaniem. Naraziliśmy się komuś? No to może mały atak hakerski w ramach vendetty? Chyba nikt nie chciałby siedzieć w rozpędzonym samochodzie, nad którym kontrolę przejmuje wyrostek, któremu nie daliśmy piątaka za ‘przypilnowanie auta na parkingu’ lub za ‘umycie szyb na światłach’.

Jedźmy dalej: skoro będzie kontrola, inwigilacja, manipulacje, oczywistym jest, że rozwinie się szara strefa. Zacznie się handel używanymi autami na niespotykaną skalę, gruchoty po przeszczepach dostaną drugą młodość i wyjadą na nasze drogi. Nieważne, że ledwo stoi, będzie musiał jeździć. A przecież złom na drodze to dopiero niebezpieczeństwo.

Kolejny aspekt to wdrożenie i monitoring. Przecież do kontroli wszystkiego, co pochodzi z czarnych skrzynek będzie potrzebny sztab urzędasów. Nowe zadania, nowe stanowiska, nowe biurwy, na które przyjdzie nam robić. Od kiedy rządowi zależy na bezpieczeństwie obywateli? Co rząd z tego ma? Przecież samochodowa czarna skrzynka nie uchroni przed wypadkiem, nie zadziała prewencyjnie, potwierdzi jedynie kilka faktów i wersje wydarzeń. Więc gdzie tu prewencja i dbanie o bezpieczeństwo? Czy tu nie chodzi o hajs? Czy przypadkiem za całym tym przedsięwzięciem nie stoi jakieś lobby? Ale na pewno nie taksówkarzy! Więc może ubezpieczycieli? Kolejni bezproduktywni biurokraci, nie wnoszący nic do społeczeństwa, mamiący kierowców ‘zniżkami’ na OC i ‘super pakietami’ na AC. Zawsze znajdą dziurę w całym po to tylko, żeby nie wypłacić odszkodowania. A skoro na pokładzie aut będą EDRy, łatwiej im będzie ‘interpretować zapisy umów’ po swojemu, aby uniknąć wypłaty pieniędzy. A gdzie tu profity dla nas? Nie oszukujmy się, biznes zawsze ważniejszy jest od obywateli.

Obowiązkowa samochodowa czarna skrzynka

Samochodowa czarna skrzynka może też być zalążkiem kolejnych ‘monitoringowych gadżetów”, na których położy łapę władza. Zrozumiałym jest zastosowanie monitoringu w pojazdach komercyjnych, autobusach, metrze, taksówkach. Ale w prywatnych? Co będzie następne? Motor? Skuter? Rower? Kosiarka do trawy? Nasz dom? Bo przecież możemy używać gazu i prądu niezgodnie z obowiązującymi regulacjami, włamywacz może się do nas skradać. A taka domowa czarna skrzynka odpowiednio wcześnie nas (i nie tylko nas) ostrzeże, że od jutra nie będzie w naszym domu prądu, za nieprzepisowe dołączenie piątego urządzenia elektrycznego. Albo nie ostrzeże, ale nagra co i kiedy złodziejaszek wyniósł nam z chaty.

Chcą nam wsadzić czarne skrzynki do samochodów? Hmm, zastanówmy się: przecież największe problemy na świecie tworzą nie przeciętni zjadacze chleba, ale banki, giełda, politycy, korporacje. Krach finansowy, nieruchomości i bańka spekulacyjna, teraz auta – i to nasze prywatne! Znów chcą nas oskubać? Zaczną małymi krokami, a kula śniegowa powoli zacznie się rozpędzać i zwiększać swoją objętość. Zamontujmy najpierw black boxy politykom, nagrają przekręty, zamontujmy je w bankach, dowiemy się jak defrauduje się pieniądze, zamontujmy je w policji, zobaczymy, jak naprawdę reaguje się podczas zdarzeń.

Czy zatem rzeczywiście zależy nam na jeszcze większym bezpieczeństwie? Czy może wolimy wolność, jaką mamy dotychczas? Jedna z parafraz słów Benjamina Franklina mówi, że

[su_quote cite=”Benjamin Franklin”]Ci, którzy przehandlowaliby wolność za bezpieczeństwo, nie zasługują ani na jedno, ani na drugie (Those who would trade in their freedom for their protection deserve neither)[/su_quote]

(źródło: http://en.wikiquote.org).

Tytuły zachodnich artykułów nie pozostawiają złudzeń, że ów nowy nakaz to zamach na prywatność obywateli i kolejny stopień w rozszerzaniu inwigilacji i kontroli nad obywatelami. Jeden z komentujących napisał wprost:

[su_quote]this technology won’t help prevent accidents, will help punish the people[/su_quote]

Czy ma rację? Czy może to przesada?

Temat bardzo podobny: nasze dotychczasowe kamery samochodowe również mogą służyć za rejestatory zdarzeń, DVRy właściwie po to są. Ale niestety nie wszędzie można ich używać. okazuje się, że filmowanie zdarzeń drogowych jest w Austrii karane. Można otrzymać grzywnę nawet bagatela 10’000 Euro! (źródło: http://help.orf.at). Choć to już nieco inna historia, to takich wątków na pewno znajdzie się jeszcze więcej. To zaledwie kilka zajawek. Zachęcamy do dzielenia się Waszymi opiniami na ten ważki temat. Ktoś mógłby rzec, że podobny scenariusz od dawna można przeczytać u Orwella. Fakt – coś w tym jest. Bądźmy więc świadomi tego, co się dookoła nas dzieje. Drążmy temat, dopytujmy, oczekujmy odpowiedzi jasnych i klarownych. Szukajmy drugiego dna, bo dziś nic już nie jest takie, na jakie wygląda. Miejmy swoje zdanie i nie wierzmy ślepo w propagandę, którą karmieni jesteśmy niemal każdego dnia. Pisał o tym już w 1976 roku (niemal 40 lat temu(!)) Frank Herbert:

[su_quote cite=”Kaznodzieja z Arrakin (Frank Herbert ‘Dzieci Diuny’, 298)”]życie większości z nich [ludzi] jest ucieczką od samych siebie. Większość woli prawdę stajni. Wkładacie głowy do żłobu i przeżuwacie z zadowoleniem, dopóki nie umrzecie. Inni wykorzystują was do swoich celów. Ani razu nie wytkniecie nosa poza stajnię, by podnieść głowę i być sobą[/su_quote]

loading